Zwyciężyła opcja prorodzinna
Treść
Wczoraj Międzyresortowy Zespół ds. Ubezpieczeń Społecznych pod kierunkiem wicepremiera Przemysława Gosiewskiego podpisał projekt ustawy emerytalnej opracowanej przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Zakłada ona trzy rodzaje emerytur: indywidualną, z dziesięcioletnim okresem gwarantowanym i małżeńską. O tę ostatnią wcześniej toczył się dramatyczny spór. Nie brakło podejrzeń mówiących, że MPiPS wsłuchuje się w interesy wielkich firm ubezpieczeniowych.
Przed posiedzeniem MPiPS włączyło emerytury małżeńskie do projektu warunkowo jako przedmiot do dyskusji. Argumentowano, że wprowadzenie ich spowoduje ogólny spadek poziomu świadczeń z II filara oraz trudności w ich liczeniu. Miały one skomplikować system, który powinien być prosty. Mówiono o braku możliwości sfinansowania emerytury aż dla dwóch osób, zwłaszcza gdy kobiety mają prawo do wcześniejszego przechodzenia na emeryturę i dodatkowo żyją dłużej od mężczyzn. MPiPS starało się wyjaśnić swoje stanowisko. Tłumaczyło, że nie jest przeciwne dziedziczeniu kapitałów, tylko szuka racjonalnych i optymalnych rozwiązań w zakresie emerytur z II filaru.
Powyższe poglądy eksperci oceniali jako próby dopasowywania rozwiązań regulacyjnych do interesów silnych grup kapitałowych. Chybione są, według nich, argumenty o wyższych kosztach systemowych, gdyż dla firm ubezpieczeniowych wyliczenie prawdopodobieństwa wypłaty świadczenia dla obojga należy do łatwiejszych. Także nieprawdziwe ma być twierdzenie o niższym świadczeniu, bo emerytura małżeńska będzie wypłacana przez dłuższy czas.
- Z gruntu fałszywy i wątpliwy jest pogląd, że emerytury małżeńskie miałyby zmniejszyć emerytury wszystkim pozostałym uczestnikom systemu emerytalnego. Myślę, iż jest on spowodowany niewiedzą lub niechęcią. Wiadomo przecież, że emerytura małżeńska może być niższa od tej, którą pobiera się indywidualnie, bo małżonek dzieli ją między siebie a żonę - twierdzi poseł Tadeusz Cymański (PiS). Według niego, towarzystwa emerytalne idą na łatwiznę, nie chcą zadać sobie trudu, jaki wiąże się z wariantem małżeńskim. Sądzi on, że osoba przechodząca na emeryturę ma prawo wybrać, w jakim trybie będą wypłacane jej zgromadzone środki: indywidualnym, z pięcioletnim okresem gwarantowanym czy małżeńskim. - Emerytura małżeńska na pewno w jakimś wymiarze ideowym jest promałżeńska i prorodzinna, dlatego że wpisuje się ona w ideę małżeństwa jako jedności - mówi Cymański.
Wicepremier Przemysław Gosiewski zaprezentował wyniki rozmów w międzyresortowym zespole. - Przyjęliśmy emeryturę: indywidualną dożywotnią, z gwarantowanym dziesięcioletnim okresem oraz emeryturę małżeńską. Chcę tutaj państwu powiedzieć, że jest to wyraz idei Polski solidarnej, którą realizuje rząd. W sytuacji, kiedy opowiadamy się za wdrażaniem polityki prorodzinnej, uznaliśmy, iż niezbędnym jej elementem jest emerytura małżeńska, finansowana z kapitału obu małżonków lub jednego pracującego - wyjaśnia wicepremier.
Jak informuje, przyjęte przez międzyresortowy zespół rozwiązanie jest korzystne zarówno dla tych rodzin, w których żywicielem jest mężczyzna, a kobieta zajmuje się gospodarstwem domowym, jak i dla obu pracujących małżonków.
Jacek Dytkowski
"Nasz Dziennik" 2007-07-21
Autor: wa