Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Zwycięstwo po walce

Treść

Polskie siatkarki znakomicie rozpoczęły zmagania w turnieju kwalifikacyjnym do przyszłorocznego Grand Prix. Wczoraj w Qubie (Azerbejdżan) podopieczne Andrzeja Niemczyka pokonały wicemistrzynie olimpijskie z Aten - Rosjanki 3:2 (23:25, 25:19, 17:25, 26:24, 15:10). Dziś zagrają z Rumunią, jutro z Holandią.

Pojedynek z Rosjankami nie stał może na porywającym poziomie, ale dostarczył emocji i wrażeń, którymi można by obdzielić kilka innych spotkań. Polki rozpoczęły świetnie, od początku prowadziły, były drużyną wyraźnie lepszą. Rywalki popełniały błędy, często się gubiły - nic dziwnego, że nasze wygrywały 8:5, potem 16:11 i 18:12. Wydawało się wtedy, że w pierwszej partii pewnie zwyciężą, nagle jednak przestały grać. Rosjanki skrzętnie to wykorzystały.
Drugi set - wyrównany. Lepiej zaczęły Polki, przeciwniczki szybko odrobiły straty i na tablicy wyników był remis. W końcówce lepiej zagrały Polki i wyrównały stan rywalizacji.
Trzecia partia - podobna. Pierwsze minuty wyrównane, tym razem z lekką przewagą Rosjanek. Po drugiej przerwie technicznej (16:14 dla rywalek) nasze reprezentantki popełniły kilka błędów, w efekcie seta przegrały.
Czwarty - niesamowity, dramatyczny, pełen zwrotów akcji. Polki zaczęły zdenerwowane, co Rosjanki bez problemów wykorzystały. Na szczęście nasze zdołały szybko się pozbierać i wyszły na prowadzenie 8:7. Potem jednak nastąpił zwrot akcji i to przeciwniczki były górą (16:13, potem 20:17). W tym momencie na zagrywce (kapitalnej!) stanęła Katarzyna Skowrońska, w ataku nie myliła się Dorota Świeniewicz i Polki zdobyły sześć punktów z rzędu! Koniec emocji? Ależ nie. Po chwili Rosjanki prowadziły 24:23, nasze reprezentantki obroniły meczbola, a po akcji Marii Liktoras wygrały 26:24!
O wszystkim miał zadecydować piąty set. I był niezwykły. Polki zdobyły dwa punkty, ale za moment przegrywały 2:5. Po chwili był remis i 8:7 dla naszych. Końcówkę lepiej rozegrały Biało-Czerwone i w efekcie cieszyły się z zasłużonego zwycięstwa.
Pisk

"Nasz Dziennik" 2005-07-27

Autor: ab