Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Zwłoka na dwie części

Treść

Do lamusa przejdzie już niedługo nazwa "Wojskowe Służby Informacyjne". Znacznie bardziej kojarzące się z aferami gospodarczymi i agenturą niż sukcesami wywiadowczymi służby zostaną zastąpione przez dwie nowe formacje, które będą budowane od podstaw. Projektowi rządowego pakietu ustaw sprzeciwia się jedynie SLD, bo nawet Platforma Obywatelska nie wyklucza swojego poparcia, jeśli rzeczywiście zmiany nie będą pozorne. Narzeka tylko na opóźnienie w realizacji tej obietnicy rządu.
Służba Wywiadu Wojskowego i Służba Kontrwywiadu Wojskowego mają być tworzone od podstaw. Rząd nie wyklucza, że osoby obecnie służące w WSI znajdą się w nowych siłach, ale po przejściu procedury weryfikacyjnej.
Pierwsza z tych służb będzie zajmować się bezpieczeństwem międzynarodowym Polski, w tym pozyskiwaniem informacji na temat ewentualnego zagrożenia terrorystycznego. Co oczywiste, funkcjonarusze SWW będą działać poza granicami kraju. SKW ma ścigać szpiegów obcych wywiadów działających na terenie Polski, ale zajmą się również wykrywaniem przestępstw popełnianych przez żołnierzy. Kontrwywiad nie będzie mógł jednak zatrzymywać żołnierzy - to jest kompetencja Żandarmerii Wojskowej.
Dzięki tym zmianom struktura służb wojskowych będzie podobna do cywilnych, powstałych w wyniku reformy w 2001 r. Wówczas Urząd Ochrony Państwa podzielono na Agencję Wywiadu i Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zastrzeżenia, i to poważne, budził nie pomysł, a jego wykonanie przez SLD i Zbigniewa Siemiątkowskiego.
Zarówno wywiad, jak i kontrwywiad wojskowy mają być centralnymi organami administracji publicznej, podległymi Ministerstwu Obrony Narodowej. Szefów obu służb będzie powoływał premier na wniosek szefa MON. Absolutną nowością jest fakt, że będą mogli nimi zostać cywile.

Ograniczone kompetencje
W porównaniu z dotychczasowymi służbami wojskowymi nowe mają mieć znacząco obcięte kompetencje. Karom mają podlegać takie działania, jak bezprawne wykorzystanie informacji służb w biznesie, do wpływu na organy władzy publicznej, czy to bezpośrednio, czy za pomocą mediów.
WSI mają być zlikwidowane - to zdanie wypowiedział minister Radosław Sikorski zaraz po tym, gdy przejął obowiązki szefa MON od Jerzego Szmajdzińskiego. Zwłoka w realizacji tego zadania była związana głównie z pracochłonnym przygotowaniem całej reformy, której nie dało się przygotować bez wcześniejszego poznania problemu.
Pakiet ustaw związanych z reformą służb wojskowych nie trafi jeszcze do Sejmu, bo rząd nie zajął się tym tematem - nieoficjalnie ze względu na zastrzeżenia ministra Sikorskiego.
- Jest ścisła współpraca szefa MON z koordynatorem ds. służb specjalnych i nic nie wiem o jakichś zgrzytach - zdementował te informacje premier Kazimierz Marcinkiewicz po posiedzeniu rządu.
- To bardzo ważne trzy ustawy, w których wazna jest każda kropka i przecinek, szlifujemy je jeszcze - dodał.
Poparcie dla pakietu ustaw dotyczących WSI deklarują wszystkie siły polityczne poza SLD.
- Warunkiem poparcia ze strony Platformy Obywatelskiej jest to, że będzie chodziło nie o operacje kosmetyczne, które doprowadzą do pozostawienia tego imperium, ale do realnego, faktycznego rozwiązania tych służb, zwolnienia funkcjonariuszy i budowania go od nowa - powiedział wczoraj lider "gabinetu cieni" PO Jan Rokita. Dodał, że "to nie może być przekształcenie na wzór zmiany Milicji Obywatelskiej w policję".
Ustawa o likwidacji WSI znalazła się w podpisanym przez PiS, Samoobronę i LPR w ub. tygodniu pakcie stabilizacyjnym.
Mikołaj Wójcik

"Nasz Dziennik" 2006-02-08

Autor: ab