Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Zobowiązanie do mówienia prawdy

Treść

VIII przykazanie Boże obliguje nas do mówienia prawdy. To zobowiązanie zostało przez Chrystusa wzmocnione nakazem: "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi" (Mt 5,37). Rzeczywiście, nie powinno się kłamać: ani w żartach, ani dla ukrycia niewygodnej prawdy, ani ze strachu przed konsekwencjami ujawnienia prawdy, ani z żadnego innego powodu. Czy jednak zawsze przemilczenie prawdy jest sprzeniewierzeniem się przykazaniu Bożemu? Katechizm Kościoła Katolickiego poucza: "Prawo do ujawniania prawdy nie jest bezwarunkowe. Każdy powinien dostosować swoje życie do ewangelicznej zasady miłości braterskiej. W konkretnych sytuacjach wymaga ona rozstrzygnięcia, czy należy ujawnić prawdę temu, kto jej żąda, czy nie" (KKK nr 2488). Zacznijmy od tego, że nie każdy ma prawo prosić nas o podzielenie się wiedzą, jaką posiadamy. Stawiać pytania, zwłaszcza dotyczące życia prywatnego, mogą tylko osoby do tego upoważnione. Nie każdy musi wiedzieć, co dzieje się u nas w domu. Ani tym bardziej ile zarabiamy, z kim żyjemy w wielkiej przyjaźni, a do kogo czujemy antypatię. Tym bardziej, na jakie dolegliwości cierpimy, czego się obawiamy, jakie są nasze sympatie i fobie... To tylko kilka przykładów, błahych i zwyczajnych, które pokazują, że nie każdy ma nas prawo pytać o to, co go interesuje. Każdy zaś ma prawo do prywatności. Oznacza to, że nie można zgodzić się na udzielanie informacji osobom do tego nieupoważnionym, obcym. Na straży dyskrecji i poszanowania tajemnicy stoi również troska o bezpieczeństwo i dobro drugiego człowieka. Nie musimy odpowiadać komuś obcemu na pytanie, kiedy i na jak długo wyjedziemy z domu, albo, jaki jest PIN do naszej karty kredytowej, gdzie trzymamy pieniądze. Może przecież to być potencjalny złodziej. Nie można - dla dobra tych osób - udzielać pewnych informacji dzieciom lub innym osobom, które nie byłyby w stanie sobie z nimi poradzić. Dobro osoby nakazuje przemilczać przed nimi to, co wiemy. Nie każdy może nam zadawać pytania i nie każdy musi uzyskiwać od nas odpowiedź. Co robić, gdy ktoś nachalnie zasypuje nas pytaniami, na które nie ma prawa otrzymać odpowiedzi? Wydaje się, że zwyczajnym sposobem reagowania w takiej sytuacji jest zbywanie ich milczeniem lub powiedzenie wprost: "nie chcę ci odpowiadać", "to nie powinno cię zajmować", czy "nie powiem ci". Takie powstrzymanie się od mówienia prawdy nie jest chęcią ukrycia jej, zdeformowania lub okłamywania innych. Intencja odmawiającego udzielenia informacji lub milczącego jest dobra. Chodzi mu o ocalenie prawa do dyskrecji i uniknięcie sytuacji, w której pewne wiadomości mogłyby wyrządzić krzywdę bliźnim. Szczególnym przypadkiem usprawiedliwionego etycznie przemilczenia uzyskanych informacji jest tajemnica zawodowa, ekonomiczna lub państwowa. Ktoś, kto posiadł prawdę w większym stopniu niż inni i został zobowiązany do jej zachowania w mniej lub bardziej formalny sposób, nie może dzielić się zdobytymi wiadomościami z przypadkowymi osobami. Obowiązkiem lekarza, duchownego, ekonomisty, sędziego i wielu innych osób jest zachowanie dla siebie powierzonej im wiedzy lub wynikającej z własnych obserwacji. Odpowiedzialność za innych i szacunek dla ich prawa do poszanowania życia prywatnego nakazuje powściągliwość i ostrożność w słowach. Trzeba pamiętać również, że grzechem jest wydobywanie podstępem informacji od tych osób, tylko po to, aby wzbudzić sensację albo by zaszkodzić bliźnim. Niestety, nasza kultura życia społecznego tak upadła, że nie tylko brukowce, ale i poważne czasopisma są pełne podstępnie wyłudzonych informacji z życia prywatnego i zawodowego. ks. Zbigniew Sobolewski

Autor: ab