Zmuszenie Irlandii do ponownego głosowania jest przestępstwem
Treść
Z dr. Reynaldem Secherem, francuskim historykiem i politologiem, rozmawia Franciszek L. Ćwik
Francja zakończyła przewodnictwo Unii Europejskiej. Jak w Pańskiej ocenie Nicolas Sarkozy kierował Unią?
- Trzeba obiektywnie przyznać, że francuska prezydencja różniła się znacznie od tego, co widzieliśmy poprzednio. Sarkozy, nie bacząc na dotychczasową tradycję i metody, wprowadził nową dynamikę, zarówno w stosunku do Parlamentu Europejskiego, jak i do Komisji Europejskiej. Było to bardzo widoczne w jego reakcji na konflikt gruzińsko-rosyjski i kryzys finansowy. Oczywiście, można mieć wiele zastrzeżeń co do rezultatów zażegnania wojny na Kaukazie, ale trzeba pamiętać, że Europie nieposiadającej armii udało się postawić w roli arbitra, przez co uniknięto rozlewu krwi. To bardzo dużo! Jeżeli chodzi o kryzys finansowy, to nikt dzisiaj nie jest w stanie powiedzieć na sto procent, jaka odpowiedź jest najlepsza. Sarkozy zaproponował szybką reakcję, która moim zdaniem nie będzie skuteczna, bo nie sądzę, by rolą państwa była finansowa interwencja w ratowanie systemu bankowego, ale nie można mu mieć za złe, że podjął pewne ryzyko i działania, na które nie było stać wielu europejskich przywódców. Przyszłość pokaże, czy miał rację.
Wizja Europy Nicolasa Sarkozy'ego może ulec zmianie?
- Jestem o tym przekonany, bo to, co powiedział on w Watykanie o chrześcijańskich korzeniach Europy, tego nie słyszano od dziesięcioleci z ust prezydenta Francji. Nicolas Sarkozy jest w dużym stopniu autokratą nieakceptującym sprzeciwu. Uznaje on, że to, co robi, na pewno służy Francji i Europie. Dlatego może to być przyczyną nieporozumień.
Przejawem takiego despotyzmu jest nacisk na Irlandię, by ponownie głosowała nad przyjęciem traktatu lizbońskiego...
- Tego typu decyzja jest przestępstwem przeciw demokracji. Głosowanie nie powinno mieć miejsca, bo Irlandczycy już się wypowiedzieli na ten temat.
Zaognia się sytuacja na Bliskim Wschodzie. Jaka jest tego przyczyna?
- Pozostaje zagadką, dlaczego Izrael dopiero teraz postanowił tak silnie odpowiedzieć na ataki Hamasu, w sytuacji, kiedy Stany Zjednoczone z racji okresu przejmowania władzy w Białym Domu nie mogą reagować. Odpowiedź na to będziemy mieli za kilka dni. Konflikt ten ma szereg podłoży: religijnych, etnicznych, politycznych, narodowych, dlatego jest on tak bardzo skomplikowany.
Europa może odegrać w tym konflikcie rolę skutecznego arbitra?
- Europa jest w stosunku do niego bezsilna. Jedynie Stany Zjednoczone mogą mieć wpływ na przebieg konfliktu.
Czy Pana zdaniem, może on się przekształcić w szeroką wojnę arabsko-izraelską, grożącą konfliktem światowym?
- Niestety, istnieje bardzo duże ryzyko takiego obrotu sprawy.
Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2009-01-07
Autor: wa