Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Zmuszeni odsłonić choć część prawdy

Treść

Liczba zabitych i rannych w zeszłotygodniowym zamachu w Biesłanie przekracza łącznie 1200 osób - przyznał wczoraj rosyjski minister zdrowia Michaił Zurabow. Przedstawiciele władz rosyjskich od kilku dni przekazują różne dane na temat liczby ofiar tragedii. Tym razem zbliżyli się do szacunków podawanych przez samych zakładników, media i m.in. mediatorów.

- Ucierpiało ponad 1200 osób, w ten czy inny sposób wmieszanych w tę tragedię. Są to dane, które otrzymałem od placówek oświatowych, miejscowych organów władzy oraz placówek służby zdrowia - powiedział Zurabow.
Wcześniej minister twierdził, że do szpitali i klinik trafiło łącznie 1015 rannych i poszkodowanych. Władze mówią też oficjalnie o 335 zabitych w Biesłanie. Dane Zurabowa podważają dotychczasową wersję, według której terroryści, którzy zajęli szkołę w Biesłanie, przetrzymywali w niej 1200 zakładników. Liczby, które przedstawił minister, nie uwzględniają osób, które nie ucierpiały w zamachu.
W czasie kryzysu rosyjskie władze oficjalnie mówiły o 354 zakładnikach i podały nową liczbę dopiero wówczas, gdy już stało się wiadome, że było ich kilkakrotnie więcej. Wszystko wskazuje na to, że była to celowa polityka. Część obserwatorów i mediów, często będących pod wpływem władz, tłumaczy ją chęcią niedopuszczenia do paniki w społeczeństwie.
Obrońcy praw człowieka zwracają uwagę, że władze Rosji nie miały prawa postępować w ten sposób. - Wydaje nam się, że tego typu dezinformacja jest niedopuszczalna, bo uniemożliwia kontrolę obywatelską nad działaniami struktur siłowych - powiedziała w radiu Echo Moskwy Tatiana Łokszyna z moskiewskiej Grupy Helsińskiej.
Ostatnie zamachy w Rosji zaogniły sytuację w kraju. W nocy ze środy na czwartek w Jekaterynburgu na Uralu zostało splądrowanych kilka restauracji kaukaskich. Podczas serii ataków pobito właścicieli tych placówek. Według telewizji NTV, która pokazała zdjęcia płonącej restauracji i pokrwawionego mężczyzny o kaukaskim wyglądzie, pięć lokali należących do Azerów i Ormian zostało kolejno zaatakowanych i podpalonych przez kilkunastu młodych ludzi, uzbrojonych w kije baseballowe, łańcuchy motocyklowe i butelki z benzyną. Pracownik jednej z restauracji poniósł śmierć.
Przedstawiciel władz miejskich Konstatin Pudow przyznał, że ataki mogły mieć związek z niedawnym dramatem zakładników w Biesłanie.
WP, PAP

"Nasz Dziennik" 10-09-2004

Autor: Ku8a