Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Zmiana paktu, ale nie rozluźnienie?

Treść

Ministrowie finansów 25 krajów Unii Europejskiej odrzucili wczoraj w Brukseli projekt niemieckiego kanclerza Gerharda Schroedera, który domagał się liberalizacji unijnego Paktu Stabilizacji i Rozwoju. Pakt, który obowiązuje kraje-członków strefy euro, dopuszcza maksymalny deficyt budżetowy na poziomie 3 proc. PKB, z którego utrzymaniem ma kłopot duża część unijnych państw.

Unia będzie w najbliższych miesiącach reformować twarde reguły paktu stabilizacji, jednak raczej nie w kierunku wyznaczonym przez niemieckiego kanclerza. Jean-Claude Juncker, premier Luksemburga, który przewodniczy w tym półroczu Unii Europejskiej, uważa, że reforma paktu stabilizacji dla krajów waluty euro jest konieczna.
Unijne zapisy na temat redukowania deficytu budżetowego stały się w ostatnich latach zbyt trudne do przestrzegania dla wielu stolic, w tym Berlina i Paryża. O znaczne złagodzenie reguł paktu apelował w poniedziałek kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder. Paradoksalnie to właśnie Niemcy wymusiły w 1997 roku na krajach Unii tak rygorystyczny limit deficytu budżetowego. Teraz Schroeder domaga się, aby uwzględnić narodowe problemy z przestrzeganiem paktu, w tym strukturalne reformy podatków i rynku pracy czy też stagnację gospodarczą.
Niemcy chcą również wyjątkowego traktowania ze względu na "specjalny ciężar wydatków", jakie ponoszą na rzecz landów byłej NRD, oraz wysoką składkę do budżetu UE. Unijny komisarz ds. polityki ekonomicznej i monetarnej Joaquin Almunia przewiduje, że ostateczna decyzja w sprawie reformy unijnego paktu zapadnie na marcowym szczycie UE w Brukseli.
Piotr Wesołowski, Bruksela

"Nasz Dziennik" 2005-01-19

Autor: ab