Zło trzeba nazywać złem
Treść
Ocena skutków kontaktu dzieci i młodzieży z pedofilskimi stronami internetowymi, możliwości ścigania osób propagujących ideologię pedofilską oraz zbadanie dotychczasowych metod przeciwdziałania tej patologii to główne problemy podjęte na wczorajszym panelu dyskusyjnym u Rzecznika Praw Dziecka. Temat został wywołany w związku z funkcjonowaniem internetowych stron szerzących pedofilię oraz pornografię z udziałem dzieci. Według statystyk policyjnych, w latach 2004-2005 liczba udokumentowanych zgłoszeń w tego typu sprawach dwukrotnie się zwiększyła.
W spotkaniu wzięli udział m.in. policjanci, pedagodzy, psycholodzy, przedstawiciele Rzecznika Praw Obywatelskich oraz zespołu badań i analiz w biurze rzecznika.
- Strona z "pozytywną pedofilią" operuje językiem niezwykle chytrym, świadomie unikającym konfliktu z prawem - stwierdził Mirosław Kaczmarek, szef Zespołu Badań i Analiz. Jego zdaniem, nie ma wątpliwości co do tego, że pedofil publikujący na tej stronie uwodzi dziecko po to, aby je wykorzystać seksualnie. Uczestnicy panelu zwrócili uwagę na pseudofilozofię promującą rzekome dobre strony pedofilii i zgodzili się co do tego, że trzeba zło nazwać złem, a więc pedofilię - patologią. - Nad tym nie wolno dyskutować, nie wolno tego relatywizować - podkreślił Kaczmarek.
Niebezpieczne, także dla dorosłych
Za jedną z dobrych metod przeciwdziałania zjawisku zagrożenia dzieci pornografią i pedofilią eksperci uznali działania podejmowane przez Dyżurnet, działający od 1,5 roku przy Naukowej Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK). Dyżurnet to punkt kontaktowy do spraw zwalczania nielegalnych treści w internecie. Zespół przyjmuje zgłoszenia o nielegalnych i niebezpiecznych treściach od osób anonimowych, np. za pośrednictwem specjalnego formularza. - Stronę z "pozytywną pedofilią" zgłaszano do nas kilkakrotnie. W tej chwili jest ona już zablokowana. Takiego zjawiska jak "pozytywna pedofilia" nie ma. To jest tylko i wyłącznie sformułowanie tworzone przez właścicieli tych stron na okoliczność umieszczania takich treści. Przepisy prawne w Polsce nie obejmują tego konkretnego zjawiska i wielu podobnych, których w internecie będzie mnóstwo. Istotna jest interpretacja osoby prowadzącej określoną sprawę bądź biegłego sądowego z danej dziedziny - powiedział nam Marek Dudek, kierownik Dyżurnetu. - Nie namawiamy nikogo do poszukiwania takich treści w internecie. Te treści są niebezpieczne dla zdrowia, nawet człowieka dorosłego. Pozostają długo w pamięci. Ale jeśli ktoś już przypadkowo na nie trafi, powinien podzielić się tą informacją z nami i zaufać nam. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, każdy obywatel powinien taką sprawę zgłosić do policji czy prokuratury - wskazał.
Kilka miesięcy temu "pozytywną pedofilię" propagowano za pośrednictwem serwera amerykańskiego, od niedawna - rosyjskiego. Wynika to ze specyfiki internetu. - W każdej chwili można zmienić miejsce, gdzie dana treść jest umieszczona - tłumaczył Marek Dudek. Poinformował, że nad zablokowaniem strony pracowało wiele osób i instytucji, łącznie z Interpolem i FBI. - Ta strona jest szkodliwa dla dzieci - podkreślił.
Co do jednoznacznie negatywnej oceny tej strony od początku nie miała wątpliwości również Rzecznik Praw Dziecka Ewa Sowińska. - Wszystkie zabiegi tzw. dobrych pedofilów zmierzają jednak ku inicjacji seksualnej dziecka - niby za zgodą dziecka, niby w trakcie pieszczot, ale taki finał jest przewidywany i o nim się jasno mówi. To otwarcie drzwi do wczesnej inicjacji seksualnej niedojrzałych immunologicznie i emocjonalnie dzieci, nieprzygotowanych do planowania swojego życia. Rozróżnienie na pedofilów pozytywnych i negatywnych to tylko kamuflaż - zauważyła.
Czas poprawić przepisy
Zdaniem Ewy Sowińskiej, należy uszczelnić dotychczas obowiązujące przepisy, zaczynając np. od rozszerzenia definicji pedofilii o aspekt uwodzenia dziecka. - Ten człowiek nie powinien się czuć bezkarny. Trzeba zmieniać prawo, bo życie ciągle przynosi nowe wyzwania - powiedziała. W jej przekonaniu tego rodzaju pedofilski lobbing wobec dzieci powinien być traktowany jako przestępstwo. Ponadto ustalono, że potrzebne są kroki w kierunku penalizacji pornografii wygenerowanej komputerowo. Natomiast bezwyjątkowe karanie za przechowywanie materiałów pornograficznych sprawia, że ścigający te przestępstwa specjaliści sami naruszają prawo, gdy gromadzą te treści w swoich komputerach.
Co można zrobić, zanim luki w prawie w odniesieniu do "pozytywnej pedofilii" nie zostaną wypełnione? Uczestnicy konferencji zgodnie mówili, że najważniejsza jest edukacja, prowadzenie kampanii informacyjnych i profilaktycznych. - Rodzice powinni być powiadomieni jak najwcześniej, najlepiej podczas spotkań w szkole, o tym, że istnieją programy - są skuteczne, gdy są płatne - pozwalające na blokadę dostępu do treści. Takie oprogramowanie jest skuteczne, jeśli jest przez producenta uaktualniane - przekonywał Marek Dudek. - Możemy edukować dzieci, młodzież, rodziców, nauczycieli i wychowawców. Będę proponowała rodzicom indywidualne zabezpieczenia domowe programów niedozwolonych dla dzieci - mówiła Ewa Sowińska.
Jolanta Tomczak
żródło: "Nasz Dziennik" 2006-05-06
Autor: mj