Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Zidane - i tak najlepszy...

Treść

To był pożegnalny mecz Zinedine'a Zidane'a. Francuz, jeden z najlepszych piłkarzy w historii, chciał zakończyć karierę w wielkim stylu. Nie udało się. Nie dość, że jego drużyna przegrała finał, to jeszcze on musiał przedwcześnie opuścić boisko za czerwoną kartkę.
Szkoda, że jego przygoda z piłką zakończyła się tak fatalnie. Przykro, tym bardziej że Zidane to bardzo normalny, porządny i stonowany człowiek, o którym nie piszą brukowe gazety, który nie wplątuje się w żadne afery, romanse, kłopoty. Ma żonę, czterech synów i zawsze podkreśla ogromną wartość rodziny. Jego kariera troszkę przypominała bajkę, jest synem algierskich emigrantów, dorastał w ubóstwie. O korzeniach nie zapomniał, działa w licznych akcjach charytatywnych.
Zidane jest wspaniałym piłkarzem, jednym z najlepszych w historii. W 1998 r. doprowadził Francję do mistrzostwa świata, wygrywał Ligę Mistrzów z Realem Madryt. Przed mundialem w Niemczech zapowiedział, że to jego ostatni turniej w karierze. Zakończył go czerwoną kartką otrzymaną pod koniec dogrywki wielkiego finału. Za czyn haniebny, niegodny wielkiego piłkarza. Później nie pojawił się na boisku, by odebrać srebrny medal.
Niestety, nie była to pierwsza podobna afera z udziałem kapitana "Trójkolorowych". W całej karierze otrzymał 12 czerwonych kartoników, kilka dość bolesnych. We wspaniałym dla siebie mundialu 1998 r. opuścił boisko za brutalny faul na piłkarzu Arabii Saudyjskiej. Dwa lata później w meczu Ligi Mistrzów między Juventusem Turyn (z którego przeszedł do Realu) a Hamburgerem SV uderzył w głowę Niemca Jochena Kientza. Kara była dotkliwa - dyskwalifikacja na pięć meczów. W niedzielę znów nie wytrzymał. Szkoda.
Mimo to został uznany za najlepszego piłkarza mistrzostw. Nikt nie miał wątpliwości, że tytuł ten się mu należał, i to nie tylko dlatego, że trzeba uhonorować wielkiego gracza przechodzącego na emeryturę. Zidane grał w Niemczech świetnie (m.in. strzelił trzy bramki), a w spotkaniu z Brazylią wręcz bajecznie. Obraz byłby wręcz idylliczny, gdyby...
Pisk

"Nasz Dziennik" 2006-07-11

Autor: ab