Zgodził się na współpracę
Treść
Podejrzany o kłamstwo lustracyjne poseł Samoobrony Jerzy Zawisza przyznał wczoraj przed Sądem Lustracyjnym, że gdy w latach 60. służył w wojskach rakietowych, podpisał zgodę na współpracę z kontrwywiadem wojska PRL jako tajny współpracownik "Renata".
Rzecznik interesu publicznego podejrzewa Zawiszę, 63-letniego płk. rezerwy Wojska Polskiego, że nie ujawnił w oświadczeniu lustracyjnym tajnych związków z Wojskową Służbą Wewnętrzną - kontrwywiadem wojska PRL. Po przesłuchaniu posła proces odroczono do 22 lutego.
- Według mojej oceny, nie zataiłem współpracy z kontrwywiadem wojskowym - powiedział sądowi poseł Zawisza. Gdy sąd zaczął go wypytywać o szczegóły, przyznał, że gdy w 1963 r. skierowano go po szkole podoficerskiej do tajnej jednostki rakietowej pod Lublińcem, podpisał tam zgodę na współpracę z kontrwywiadem. Poseł przyznał, że jego kontakty z kontrwywiadem trwały, gdy w latach 1969-1974 studiował na Wojskowej Akademii Technicznej.
Nie wiadomo, czy sąd zdąży wydać wyrok w sprawie Zawiszy przed wejściem w życie nowej ustawy lustracyjnej. Od marca sąd ten nie będzie już prowadził procesów, a te niezakończone prawomocnie będzie musiał umarzać. Wiele zależy jednak od tego, czy przed marcem wejdzie w życie prezydencki projekt nowelizacji, który m.in. pozwala na prowadzenie procesów przed Sądem Lustracyjnym aż do czerwca oraz na przekazywanie niezakończonych spraw do wydziałów karnych sądów okręgowych.
PPT, PAP
"Nasz Dziennik" 2007-01-26
Autor: wa