Zginęli w walce o ocalenie
Treść
Wieńce i znicze zostały złożone wczoraj w obozie KL Auschwitz, w miejscu, gdzie przed 60 laty hitlerowcy krwawo stłumili bunt Żydów pracujących w sonderkommandach. Uroczystości uświetnił także program słowno-muzyczny.
W tym roku przypada 60. rocznica największego buntu więźniów, do jakiego doszło na terenie obozu KL Auschwitz. Sonderkommando było oddziałem roboczym złożonym z więzionych tam Żydów. Byli oni wykorzystywani przez esesmanów do pracy w komorach gazowych. Zajmowali się usuwaniem i paleniem ciał uśmierconych osób.
Z rozkazu obersturmbannfuehrera SS Adolfa Eichmanna, organizatora masowej zagłady Żydów, członkowie sonderkommand byli "wymieniani" po każdej większej akcji likwidowania zwłok. W praktyce ich zagłada odbywała się co kilka miesięcy. Przy życiu pozostawali jedynie doświadczeni pracownicy - palacze, mechanicy czy funkcyjni. Pierwsze sonderkommando zatrudniało 80 więźniów - zostali oni zgładzeni w sierpniu 1942 roku. Z biegiem czasu, kiedy hitlerowska fabryka śmierci nabrała rozmachu, w oddziale pracowało 900 osób. Żydzi z sonderkommanda byli odizolowani od pozostałych więźniów obozu. Byli przetrzymywani w bloku 11 KL Auschwitz oraz w niektórych pomieszczeniach krematorium.
Kiedy latem 1944 roku transporty więźniów do obozu zmniejszyły się, hitlerowcy postanowili powoli zmniejszać liczebność sonderkommanda. We wrześniu zamordowali około 200 członków tej grupy. Pozostali więźniowie, zdając sobie sprawę z czekającego ich losu, zaplanowali bunt. Chcieli wysadzić krematoria, podpalić baraki, następnie przeciąć druty i uciec. Z pomocą więźniarek sporządzili prymitywne granaty. Jednak hitlerowcy szybko zorientowali się w tych planach i rozpoczęli dochodzenie. 7 września 1944 roku do więźniów dotarła wiadomość o planach zamordowania 300 osób z sonderkommanda. Tego samego dnia rozpoczęli walkę. Kiedy w południe esesmani przyszli zabrać więźniów z krematorium IV, ci zaatakowali, mając za broń młotki i siekiery. Podpalili krematorium. Do buntu dołączyli więźniowie z krematorium II, przecięli druty i rzucili się do ucieczki. Próba jednak się nie powiodła. Około 200 zatrzymanych uciekinierów wkrótce zostało rozstrzelanych. W sumie zginęło 451 więźniów. W styczniu 1945 roku Niemcy zgładzili także 4 Żydówki, które pomagały w przygotowaniu akcji.
Spośród więźniów sonderkommand obóz przeżyło zaledwie kilkudziesięciu, między innymi Alter Feinsilber (Stanisław Jankowski), Szlama Dragon i Henryk Tauber, którzy trafili do komanda w 1942 i 1943 roku. Udało im się zbiec podczas ewakuacji obozu w 1945 roku.
Marcin Austyn
"Nasz Dziennik" 08-10-2004
Autor: Ku8a