Zginęła za prawdę o torturach w Czeczenii?
Treść
Trwa śledztwo w sprawie zabójstwa znanej rosyjskiej dziennikarki Anny Politkowskiej. Nie cichnie też fala oburzenia po morderstwie.
Milicja ustaliła rysopis sprawcy na podstawie nagrań z kamer monitorujących budynek. Jednak to, że nie ukrywał swojej twarzy przed kamerami oznacza według milicji, że prawdopodobnie już został "zlikwidowany" przez zleceniodawców.
Pod klatkę schodową kamienicy w której mieszkała Politkowska, przychodzą ludzie z kwiatami i świecami. Przed domem leży już kilkaset róż i goździków, palą się świece. Całą noc wokół domu przy ulicy Liesnoj, gdzie zabito Annę Politkowską, pracowało też kilkudziesięciu rosyjskich dziennikarzy.
Redakcja "Nowej Gaziety", w której pracowała Politkowska, zapowiedziała własne śledztwo w tej sprawie. Zdaniem dziennikarzy, są oni w stanie zdobyć więcej informacji niż moskiewskie organy śledcze. Ujawnili też, że już mają trop w sprawie zabójstwa swojej koleżanki.
Redakcja poinformowała także, że Politkowska kończyła pracę nad artykułem na temat tortur w Czeczenii. Zastępca redaktora naczelnego pisma, Witalij Jaroszewskij powiedział telewizji NTV, że artykuł miał trafić do redakcji w poniedziałek. Redaktor Dymitr Muratow dodał, że Politkowska miała kilka zdjęć, które miały zilustrować jej artykuł. Zapowiedział jednocześnie, że mimo, iż artykuł nie trafił do redakcji, to zostanie zrekonstruowany i opublikowany na podstawie notatek Politkowskiej, które są w redakcji. Całego artykulu nie znaleziono. Jaroszewskij poinformował jednak, że kilka godzin po zabójstwie do redakcji przyszli milicjanci, którzy zabezpieczyli materiały. Jak dodał, wynieśli oni z gabinetu Politkowskiej dwa duże pudła jej dokumentów i tekstów.
Redakcja zapowiedziała, że w poniedziałkowym wydaniu "Nowej Gaziety" zostaną opublikowane jej najodważniejsze teksty, poruszające trudne dla Rosji tematy, które mogly stać się powodem jej zabójstwa.
Ministerstwa Spraw Zagranicznych państw północnej Europy domagają się rzetelnego śledztwa i ustalenia prawdziwych powodów oraz zleceniodawców morderstwa. Szef dyplomacji Finlandii, która przewodniczy obecnie UE, powiedział, że jest wstrząśnięty zabójstwem Politkowskiej. Podkreślił, że znał ją, a także jej artykuły. Dodał, że była bardzo odważną osobą, która nie bała się mówić co myśli i dlatego też miała dużo wrogów. Fiński minister zaznaczył, że to, co się stało wczoraj, jest ciosem wymierzonym w niezależne media i wolność słowa w Rosji.
Szef dyplomacji Szwecji powiedział z kolei, że Politkowska walczyła nie tylko o lepszą Rosję, ale i lepszą Europę. A minister spraw zagranicznych Norwegii podkreślił, że Politkowska była jedną z najważniejszych postaci rosyjskiego dziennikarstwa i jedną z najodważniejszych osób w tym kraju, która nie bała się mówić o tematach trudnych dla rosyjskiego społeczeństwa.
Większość z komentatorów, którzy wypowiadają się na temat morderstwa, nie ma wątpliwości, że miało ono podtekst polityczny, a powodem była praca i publikacje dziennikarki. Sekretarz generalny Związku Dziennikarzy Igor Jakowienko powiedział, że jest to "największa strata dla rosyjskiego dziennikarstwa, jaka mogła się wydarzyć". Powiedział, że nikt inny nie mówił równie ostro i odważnie mówił o najtrudniejszych problemach Rosji.
Szefowa Moskiewskiej Grupy Helsińskiej jest przekonana, że prawdziwy zleceniodawca tej zbrodni nie zostanie znaleziony, bo jak zaznaczyła - w przypadku morderstw na tle politycznymw Rosji nigdy się to nie udaje.
Michaił Gorbaczow, który jest akcjonariuszem "Nowej Gaziety" powiedział, że zabójstwo dziennikarki jest "uderzeniem w całe demokratyczne dziennikarstwo w Rosji". "To był cios w nas wszystkich" - dodał były prezydent.
Anna Politkowska zyskała uznanie swoimi artykułami, w których opisywała sytuację w Czeczenii. Za swoją pracę została wyróżniona, między innymi w 2000 roku Nagrodą Złotego Pióra, przyznawaną przez Rosyjskie Stowarzyszenie Dziennikarzy. Jej ciało znaleziono wczoraj w windzie moskiewskiego domu, w którym mieszkała.
Zabójstwa znanych osób, w tym dziennikarzy, w Rosji nie należą do rzadkości. Kilka lat temu zastrzelono Dmitrija Chołodowa z gazety „Moskowskij Komsomolec” i Łarysę Judimą z lokalnego dziennika „Sowietskaja Kałmykija”. 3 tygodnie temu z rąk nieznanych sprawców zginął wiceprezes Banku Centralnego Andriej Kozłow.
IAR
"Polskie Radio" 2006-10-08
Autor: wa