Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Zespół wciąż na lodzie

Treść

Przywrócony przed ponad rokiem Krajowy Zespół Promocji Naturalnego Planowania Rodziny do tej pory nie otrzymał środków finansowych na swoją działalność. Jak ustaliliśmy, przedkładane kolejne projekty budżetowe były odsyłane ze wskazaniem na konieczność dokonania poprawek.



Zespół pod kierunkiem prof. Bogdana Chazana tworzą specjaliści, lekarze ginekolodzy, pracownicy naukowi i przedstawiciele stowarzyszeń promujących naturalne metody planowania rodziny, którzy poświęcają nieodpłatnie swój czas. Jak się dowiedział "Nasz Dziennik", brakuje jednak kadry zajmującej się działalnością marketingową, na którą potrzebne są środki finansowe.
Rzecznik ministra zdrowia Paweł Trzciński poinformował nas, że 31 lipca br. do resortu wpłynęło pismo przewodniczącego Krajowego Zespołu z planem wydatków na rok 2007. Obecnie projekt budżetu jest analizowany pod względem formalnym i prawnym, a ewentualne uruchomienie środków musi być poprzedzone akceptacją ministra Zbigniewa Religi.
Te pieniądze pozwoliłyby zrobić wiele dobrego. - Całe polskie społeczeństwo jest bombardowane informacjami dotyczącymi antykoncepcji, co doprowadziło do stworzenia świadomości i mentalności antykoncepcyjnej - wskazuje poseł Dariusz Kłeczek (Prawica Rzeczypospolitej). - Wiele młodych osób uważa, że bez antykoncepcji nie można poradzić sobie z własną płodnością. Dlatego działalność Zespołu, który miałby wspomóc promocję naturalnego planowania rodziny, jest konieczna. Potrzeba, aby rzetelne informacje o metodach rozpoznawania płodności dotarły do całego społeczeństwa. Współczesna medycyna i biologia potwierdzają bardzo dużą skuteczność naturalnych metod rozpoznawania płodności - dodaje. Żeby człowiek mógł wybierać, musi najpierw mieć wiedzę. Zdaniem posła Kłeczka, w naszym społeczeństwie pokutuje anachroniczna "wiedza" o naturalnym planowaniu rodziny, celowo utożsamianym przez wiele liberalnych mediów z kalendarzykiem małżeńskim. Jest to zakłamywanie rzeczywistości, ponieważ kalendarzyk małżeński jest od prawie 40 lat metodą historyczną. Współczesna wiedza polega - w największym uproszczeniu - na codziennych obserwacjach objawów płodności.
Doradca ministra edukacji ds. promocji ochrony życia w szkole Hanna Wujkowska ubolewa nad faktem, że tak potrzebne gremium praktycznie nie działa. Zwraca też uwagę, że nie wiadomo, czy zespół NPR od momentu reaktywacji opracował kompleksowy program działania, skoro odbyły się tylko dwa spotkania w pełnym składzie. Zdaniem Wujkowskiej, promowaniem naturalnych metod planowania rodziny powinni zająć się w pierwszej kolejności lekarze, gdyż to oni mają olbrzymi wpływ na konkretne decyzje pacjenta w kwestii, czy stosować środki antykoncepcyjne, czy też nie. Drugą grupą mającą wielki wpływ na kształtowanie tych postaw w społeczeństwie są dziennikarze, konieczna jest zatem szeroka akcja informacyjna w mediach. Mówienie o planowaniu rodziny w zgodzie z naturą należy, w jej przekonaniu, również do nauczycieli, którzy mogliby w rzetelny sposób przekazać uczniom najnowszą wiedzę na ten temat.

O większą aktywność
- Widzę ogromną potrzebę istnienia takiego Zespołu, ponieważ sprawa naturalnego planowania rodziny jest za mało doceniana w Polsce - uważa dr Urszula Dudziak z Instytutu Nauk o Rodzinie KUL, członek Krajowego Zespołu. - W poprzednim roku również nie była jasna sytuacja odnośnie do przydzielonych środków - przypomniała. Jak wskazała, to wielka wartość, że w Zespole są ludzie ideowi, którzy w swojej pracy zawodowej promują naturalne metody planowania rodziny, ale na szerszą działalność szkoleniową czy wydawniczą po prostu potrzebne są fundusze.
Sceptycznie do dotychczasowej aktywności Krajowego Zespołu Promocji Naturalnego Planowania Rodziny odnosi się Ewa Obertyńska-Romanowska, ginekolog położnik. - W tym roku nie odbyło się żadne zebranie, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Postulowałyśmy wraz z panią Małgorzatą Walaszczyk i Hanną Wujkowską [jeszcze jako doradcą premiera Kazimierza Marcinkiewicza ds. rodziny - przyp. red.], żeby zrobić przede wszystkim szkolenie lekarzy i personelu medycznego, bo to jest pierwsza linia frontu. W styczniu 2007 roku przedłożyłyśmy przewodniczącemu prof. Bogdanowi Chazanowi do zatwierdzenia nasze programy napisane przez czterech lekarzy z Warszawy. Dotychczas nie otrzymałyśmy odpowiedzi. Program dotyczył szkolenia lekarzy i personelu medycznego. Zaproponowałyśmy także, aby spotykać się w ramach Zespołu raz na dwa miesiące - również nie uzyskałyśmy odpowiedzi - mówi Obertyńska-Romanowska. Jej zdaniem, aby upowszechnić promocję NPR, potrzeba m.in. szerokiej informacji w pismach kobiecych i młodzieżowych, jak również inicjatyw ze strony ministerstwa edukacji, które mogłoby przygotować program edukacyjny dla szkół.
Joanna Kozłowska
"Nasz Dziennik" 2007-08-11

Autor: wa