Zepchnąć Rosję do drugiej ligi
Treść
Z prof. dr. hab. Włodzimierzem Marciniakiem z Instytutu Studiów Politycznych PAN rozmawia Łukasz Sianożęcki
Jak Pan ocenia szanse Gruzji i Ukrainy na przystąpienie do MAP?
- Trudno na razie to ocenić. Wiele zależy od skuteczności działań prezydenta George'a W. Busha. Rosjanom bardzo zależy na zachowaniu swoich wpływów na Ukrainie. Rola tego kraju jest zdecydowanie ważniejsza. Objęcie Gruzji programem MAP nie zmienia w wielkim stopniu sytuacji geopolitycznej, natomiast przystąpienie do niego Ukrainy zmienia ją w sposób zasadniczy. Przekreśli to w znacznym stopniu możliwość odgrywania przez Rosję w tym kraju jakiejkolwiek roli, i to na bardzo długi czas, jeśli nie na zawsze. Przy tym więcej argumentów mają w swoim ręku przeciwnicy przystąpienia Gruzji do NATO - chociażby sam fakt, iż w kraju tym wciąż jest wiele nierozwiązanych konfliktów wewnętrznych.
Czy jednoczesne wysuwanie przez Amerykanów postulatów w sprawie tarczy antyrakietowej oraz próby wyciągnięcia tych dwóch państw ze strefy ich wpływów to nie za wysokie żądania?
- Historia uczy nas, że dla Rosjan wszelkie żądania były zawsze zbyt wysokie. W tej chwili mamy do czynienia z dość szczególnym momentem w rosyjskiej polityce wewnętrznej. Trudno ocenić, jakie będzie miało to przełożenie na ich politykę zagraniczną. Prezydent Putin kończy urzędowanie i chciałby je zwieńczyć jakimś widocznym akcentem. Może to zrobić w sposób pozytywny lub poprzez demonstrację sprzeciwu. Podobnie wygląda sytuacja prezydenta elekta Miedwiediewa, który również chciałby rozpocząć swoją kadencję od pozytywnych relacji z Zachodem. W tej materii jednak jest także wiele punktów niejasnych. Moskwa ma w tym momencie pewną swobodę manewru, tzn. nie znajduje się pod tak silną presją czasu jak Amerykanie. USA bardzo zależy na tym, by prezydentura Busha zakończyła się albo sfinalizowaniem sprawy tarczy, albo włączeniem Gruzji i Ukrainy do MAP. Z drugiej zaś strony nie wydaje mi się, by te żądania Waszyngtonu były specjalnie wygórowane. Trzeba po prostu Rosję przetestować w tej chwili.
Czy zachowanie Busha nie jest swoistą kontynuacją polityki Ronalda Reagana "rozbijania Związku Sowieckiego"?
- Obiektywnie patrząc, Stany Zjednoczone grają dziś o podobną stawkę jak za czasów Reagana. Choć dziś samo wyciąganie państw ze strefy wpływów wtedy Związku Sowieckiego, a dziś Rosji ma mniejsze znaczenie. Największą wagę ma obecnie kwestia tarczy. Jeśli Amerykanom uda się zrealizować ten projekt, to zmieni on zasadniczo potencjał sił na świecie. Nawet rosyjski minister Siergiej Ławrow stwierdził, że sfera polityki zagranicznej to nie kwestia woli, tylko kwestia potencjałów. Rosjanie mierzą się obecnie z problemem tego, iż USA są naprawdę bliskie przechylenia tej równowagi potencjałów na swoją stronę. Jeśli zrealizują projekt tarczy, tej równowagi już nie będzie. To zaś zepchnie Rosję na pozycję gracza drugoligowego. Rosjanie mają wobec tego do wyboru albo jałową kontestację, albo przyłączenie się i wytargowanie jakiegoś korzystnego dla siebie uczestnictwa w amerykańskim projekcie. W to wszystko wikła się obecnie sprawa Gruzji i Ukrainy, lecz należy stwierdzić, że tarcza jest jednak sprawą pierwszoplanową.
Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2008-04-02
Autor: wa