Ze skutecznością na bakier
Treść
Pierwsza kolejka piłkarskiej Idea Ekstraklasy już za nami i aż chce się rzec: oby były to tylko złe miłego początki. Bo kolejny sezon nasze kluby rozpoczęły źle, emocji było jak na lekarstwo, bramek mało, dużo za to brutalnych fauli i czerwonych kartek. Jedyny plus - kibice, którzy tym razem dopisali. Szkoda, że piłkarze nic nie zrobili, by zachęcić ich do przyjścia na trybuny po raz kolejny.
Zawiedli ci, którzy mieli w lidze dominować: Wisła Kraków i Legia Warszawa. "Biała gwiazda" dość szczęśliwie przywiozła punkt z Łęcznej (1:1); zagrała bardzo słabo, zarówno w defensywie (błąd za błędem, szereg nieporozumień), jak i ofensywie. Brak Macieja Żurawskiego był aż nadto widoczny, w trudnych chwilach nie miał kto wziąć ciężaru na siebie, wyróżnił się jedynie Kalu Uche, któremu wiślacy zawdzięczają punkt. Słaba dyspozycja, widoczne kłopoty kadrowe martwią w kontekście walki o Ligę Mistrzów.
Mający spore aspiracje Górnik również nie zachwycił, ale był drużyną lepszą od mistrzów Polski.
Słabo zagrała i Legia, która na dodatek nie wykorzystała faktu, że przez większość meczu przeciwnik musiał grać w dziesiątkę. Potwierdziły się obawy o kiepską skuteczność stołecznych napastników, brakowało Marka Saganowskiego. Za to poprawnie zaprezentowała się nie mająca wielkich aspiracji Arka Gdynia.
Nie było bramek w Gdyni, nie było ich i w Kielcach (Korona - Cracovia, goście nie oddali ani jednego celnego strzału), Wodzisławiu (Odra - Zagłębie Lubin; tu z kolei bardzo dobrze spisywał się Mariusz Liberda w lubińskiej bramce) oraz w Bełchatowie (GKS - Górnik Zabrze; gospodarze nie wykorzystali sporej przewagi). Gorzej, że we wspomnianych meczach i emocji zabrakło...
Trzy punkty z Poznania przywiozła Polonia Warszawa, głównie dzięki świetnym interwencjom Pawła Kieszka. Najlepiej zaprezentowała się jednak Pogoń Szczecin, która pewnie pokonała Wisłę Płock. Ciekawostka - w podstawowych jedenastkach obu drużyn wybiegło - solidarnie - jedenastu Polaków i obcokrajowców. Dwaj z nich - Urugwajczyk Claudio Milar i Brazylijczyk Edi - strzelili oba gole dla "Portowców".
W pierwszej kolejce padło mało bramek, na boiskach nie działo się zbyt wiele ciekawego, było za to sporo ostrych starć i kartek. Aż pięciu graczy musiało przedwcześnie opuścić murawę (Benjamin Imeh z Arki, Marek Baster z Cracovii, Radosław Sobolewski z Wisły Kraków, Ronald Siklić z Górnika Łęczna oraz Krzysztof Pilarz z Bełchatowa).
Dopisali za to kibice. W Gdyni było ich 11 tysięcy, w Szczecinie o tysiąc mniej, w Poznaniu i Łęcznej po
8 tysięcy, a w Kielcach prawie 7.
Pisk
"Nasz Dziennik" 2005-07-28
Autor: ab