Zdecydują o przyszłości
Treść
Wygląda na to, że jeszcze w tym tygodniu poznamy ostateczny skład większościowej koalicji rządzącej. Mimo że obecna sytuacja na to nie wskazuje, z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że będzie się ona składać z PiS, Samoobrony, PSL i przynajmniej części LPR. Choć dzisiaj negocjująca z PiS część tego ugrupowania chce zrobić wszystko, by uratować jedność partii.
Po południu zespół negocjacyjny, któremu przewodniczył Bogusław Kowalski, wiceprezes LPR (niemal na pewno dziś będzie odwołany z tej funkcji), zakończył rozmowy z Prawem i Sprawiedliwością. Zgodnie z naszymi przewidywaniami sprzed kilku dni, nie było to specjalnie trudne, bo oferta była atrakcyjna. Jej istotnym elementem jest wspólny start w najbliższych wyborach samorządowych przy zachowaniu odrębności programowej i strukturalnej LPR. Jak udało nam się dowiedzieć, podział miejsc na listach ma się odbywać w proporcji 5:1, odpowiadającej obecnej liczebności w parlamencie. Poza tym Kowalski uzgodnił wszystkie sprawy programowe, jak: polityka prorodzinna, ułatwienia inwestycyjne, nowa polityka prywatyzacji służąca rozwojowi gospodarki (głównie energetyka), brak zobowiązania rządu do wprowadzenia euro, zmiana ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, ustawa o źródłach geotermalnych.
- Jestem pełen optymizmu - mówił Kowalski.
Problemem na pewno będzie jednak przekonanie samego Romana Giertycha. Tym bardziej że PiS wykorzystuje każdy moment, by skrytykować prezesa Ligi.
- Mamy doświadczenie z paktu stabilizacyjnego i widzieliśmy tam, że klub chce z nami współpracować, a Roman Giertych robił problemy - tłumaczy szef klubu PiS Przemysław Gosiewski.
- Na dziś nie ma niebezpieczeństwa rozłamu w Lidze, ale jeśli zostanie odrzucona nasza propozycja, to w zamian musi być zaproponowana jakaś inna strategia - mówi Kowalski o dzisiejszym scenariuszu wydarzeń.
Na rozwój sytuacji w LPR zdaje się czekać PSL, które ani nie mówi "nie", ani nie stawia na razie żądań. Waldemar Pawlak spotkał się wczoraj z premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem i wicepremier Zytą Gilowską. Ludowcy tłumaczą, że szukają "zaszłości gospodarczych", które mogą się ujawnić po powstaniu koalicji.
- Nie musimy wykazywać się nadmiernym pośpiechem, ale w tym tygodniu na pewno będzie ustalenie, w jakim charakterze będziemy współpracować w tym parlamencie - powtarza Pawlak. Dodaje, że nie tylko od PSL będzie zależało, czy wejdzie ono do koalicji. Przypomina sytuację z powstawania paktu stabilizacyjnego. PSL było w grze niemal do końca, by potem zostać zaskoczone informacją, że "tym trzecim" będzie jednak LPR. Nietrudno odnieść wrażenie, że ludowcy właśnie tego się obawiają. Być może ich wątpliwości rozwieje dziś prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Mikołaj Wójcik
"Nasz Dziennik" 2006-04-19
Autor: mj