Zbroją się na mnichów
Treść
Wokół Tybetu trwa mobilizacja chińskich wojsk, a małe miasteczka zachodnich Chin zmieniły się w obozy wojskowe. Stan gotowości ma pomóc władzom w Pekinie opanować najgorętsze od lat protesty Tybetańczyków przeciw chińskiej dominacji, gdyż rozprzestrzeniły się one również po historycznych obszarach Tybetu w prowincjach Sichuan, Gansu i Qinghai, a więc poza Tybetański Region Autonomiczny. Setki członków oddziałów paramilitarnych na co najmniej 80 ciężarówkach widziano na górskiej drodze w południowo-wschodnim Tybecie. W popularnym wśród turystów kanonie rzeki Jangcy i miastach prowincji Yunnan żołnierze zakładali obozowiska i patrolowali ulice w pełnym rynsztunku. W uważanym za bramę Tybetu mieście Zhongdian pojawiło się 400 uzbrojonych policjantów. Wielu z nich miało przy sobie granatniki z pociskami gazowymi. Agencja dodaje jednak, że nic nie wskazywało, aby obowiązywała tam godzina policyjna - mieszkańcy poruszali się swobodnie po ulicach. Na początku ubiegłego tygodnia, w 49. rocznicę krwawego stłumienia tybetańskiego powstania przeciwko Chinom, mnisi buddyjscy zorganizowali w Lhasie pokojowe marsze. W kolejnych dniach przerodziły się one w największe od 20 lat antychińskie wystąpienie. Tybetańskie władze na wygnaniu twierdzą, że w starciach zginęło co najmniej 99 osób. Pekin mówi o kilkunastu zabitych. ŁS, PAP "Nasz Dziennik" 2008-03-22
Autor: wa