Zbadają legalność akcyzy
Treść
Czy państwo ze swojego budżetu będzie musiało zwrócić akcyzę zapłaconą przez importerów za używane auta sprowadzone do Polski po 1 maja ubiegłego roku? Jeszcze w tym miesiącu Komisja Europejska może wydać opinię, czy podatek jest pobierany legalnie. Tymczasem w grudniu resort finansów ogłosił projekt ustawy w sprawie nowego podatku, który w zamian za akcyzę płaciliby sprowadzający używane samochody. Do końca listopada do Polski przywieziono prawie 700 tys. używanych aut.
Skargę na pobieranie akcyzy od sprowadzanych z Unii Europejskiej używanych samochodów złożył mieszkaniec Wielkopolski. Akcyza ma bowiem charakter bariery celnej na sprowadzanie samochodów, co miałoby być niezgodne z traktatem europejskim. Komisja Europejska może w związku z tym zakazać rządowi polskiemu pobierania podatku od importowanych aut. Jeżeli okaże się ono nielegalne, można się spodziewać, że rząd będzie musiał zwrócić zapłaconą akcyzę. Tymczasem ostatnio mieliśmy do czynienia ze szczególną aktywnością rządu w sprawie ograniczenia importu. W resorcie finansów przygotowano w grudniu ubiegłego roku projekt ustawy wprowadzającej nowy podatek od sprowadzanych samochodów, a urzędy celne zapowiedziały kontrolę faktur za pojazdy. Podejrzewano bowiem zaniżanie cen w celu zmniejszenia należnej akcyzy.
Ministerstwo Finansów nie obawia się jednak, że przepisy w zakresie opodatkowania akcyzą importowanych samochodów mogą zostać uznane za sprzeczne z unijnymi regulacjami. - Nie otrzymaliśmy jeszcze żadnego oficjalnego pisma z Unii Europejskiej w tej sprawie, ale uważamy, że nasze przepisy są zgodne z przepisami - powiedziała Anna Adamkiewicz, zastępca dyrektora biura komunikacji społecznej w Ministerstwie Finansów. Zaznaczyła, że gdyby nawet Komisja Europejska stwierdziła inaczej, to może zalecić zmianę przepisów, ale raczej nie mogłaby nakazać zwrotu pobranego już podatku.
Skala importu samochodów była na tyle wysoka, że w Ministerstwie Finansów opracowano nawet projekt nowego podatku mającego zniechęcić do importu starszych modeli aut. Byłby on płacony od rejestrowanego po raz pierwszy samochodu. Wysokość płatności byłaby uzależniona od pojemności silnika auta i spełnienia przez nie określonej normy emisji spalin. Jeszcze w tym miesiącu projekt miałby trafić do Sejmu.
Jeżeli proponowane rozwiązania wejdą w życie, to samochody starsze będą opodatkowane nawet kilkakrotnie wyższym podatkiem niż te nowsze. W porównaniu z dzisiaj obowiązującymi rozwiązaniami zamiast kilkuset złotych akcyzy za paroletni samochód sprowadzony z zagranicy trzeba będzie zapłacić nawet kilka tysięcy złotych. W pierwszej kolejności wysokość podatku będzie uwarunkowana pojemnością skokową silnika samochodu. Jednakże w zależności od spełnienia określonej normy emisji spalin będą różne stawki podatku za każdy centymetr sześcienny pojemności. I tak 1 zł za cm sześc. zapłacą rejestrujący auta spełniające normę emisji spalin EURO 4, czyli wyprodukowane w 2005 r., 1,5 zł za cm sześc. - spełniający normę EURO 3 (rok produkcji 2000-2004). Dla aut wyprodukowanych w latach 1996-1999, a więc spełniających normę EURO 2, podatek wyniesie 2 zł za cm sześc. pojemności silnika, a te z datą produkcji 1992-1995 (spełniające normę EURO 1) obciążone będą stawką 3 zł za cm sześc. Najbardziej jednak dostaną po kieszeni osoby, które zechcą zarejestrować 14-letnie i starsze samochody. Za auta wyprodukowane w 1991 r. i wcześniej, które nie spełniają żadnej normy EURO, trzeba będzie zapłacić 4 zł za każdy centymetr pojemności silnika.
Obecnie akcyza na sprowadzane samochody uzależniona jest od ceny auta oraz pojemności silnika i daty produkcji samochodu. Istnieje kilka stawek tego podatku.
Artur Kowalski
"Nasz Dziennik" 2005-01-04
Autor: kl