Zawsze jadę prawym pasem
Treść
Z ministrem transportu Jerzym Polaczkiem rozmawia Anna Skopinska
19 stycznia bieżącego roku. w Strykowie podczas wizytacji budowy autostrady A2 zapowiadał Pan, że w tym roku oddanych zostanie 200 km autostrad, a na inwestycje drogowe przeznaczonych i wydanych zostanie prawie 10 mld zł. Co z tych obietnic udało się zrealizować?
- Na pewno jest to najlepszy od wielu lat rok w inwestycjach drogowych. Wielkość środków, która do końca roku będzie wypłacona wykonawcom, znacznie przewyższa wydatki poprzednich lat. W bieżącym roku oddano do użytku dwa odcinki autostrady: A4 - ponad 90 km i A2 - od Strykowa do Konina - ponad 105 km. Te inwestycje oczywiście rozpoczęto kilka lat wcześniej, ale trzeba podkreślić, że w bieżącym roku trwały prace nad kilkuset innymi projektami inwestycyjnymi. W tym roku mamy niesamowity wzrost przebudowy i modernizacji istniejącej sieci dróg krajowych - myślę, że jest to już odczuwalne dla kierowców. W ciągu ostatniego miesiąca oddano do użytku między innymi obwodnice Oleśnicy, Grodźca i Jasła oraz odcinek drogi ekspresowej S1 Pyrzowice - Podwarpie. Kilka dni temu oddano do eksploatacji trasę średnicową w Katowicach z przejściem tunelowym pod centrum tego miasta. Są to inwestycje ogromnie ważne nie tylko z punktu widzenia regionalnego.
Mówi Pan o inwestycjach w zakresie modernizacji dróg krajowych. Jednak niekiedy jest tak, że ta przebudowa zamiast ułatwić ruch, jeszcze bardziej go blokuje - przykład - al. Włókniarzy w Łodzi, fragment krajowej "jedynki". Czy nie można jakoś nadzorować projektów, prac, by były one wykonywane z głową?
- Powiem tak - przy wielu pracach nad przebudową mieliśmy olbrzymie kłopoty, bo na tych odcinkach odbywał się ruch liczony czasem w kilkudziesięciu tysiącach pojazdów dziennie. Ja również mogę wskazać odcinek drogi między Tarnowem a Krakowem, gdzie dochodziło do olbrzymich korków. Ale trzeba przejść przez ciernistą drogę powrotu do normalności po to, by przekazywane do użytku odcinki poprawiały przede wszystkim bezpieczeństwo ruchu drogowego. Chcemy mieć też pewność, że na sieci tych dróg, za które odpowiada państwo - myślę tu o sieci dróg krajowych - standard bezpieczeństwa będzie poprawny albo bardzo dobry.
Od początku podkreślał Pan, że poza nowymi drogami ważna jest istniejąca sieć.
- Poza tymi inwestycjami na nowe odcinki dróg ekspresowych i autostrad duży nacisk kładziemy na modernizację istniejącej sieci dróg krajowych. One przede wszystkim oceniane są przez kierowców i są wyznacznikiem tego, czy coś się dzieje, czy nie. Nie chcę się wypowiadać o inwestycjach drogowych realizowanych w wielkich aglomeracjach - one bowiem należą do prezydentów i samorządów.
Będziemy kontynuować praktykę roku 2006, żeby rokrocznie modernizować ok. 10 proc. sieci dróg krajowych. Pozwoli to na dogodny dojazd do sieci dróg ekspresowych i autostrad w każdym regionie kraju.
Do tej pory było tak - kilometr autostrady w naszym kraju, przy jej realizacji, był najdroższy w całej UE. Czy coś może się zmieniło? Czy można powiedzieć, że i w Polsce uda się budować taniej i szybciej?
- Zakres robót na rynku drogowym w roku bieżącym był najwyższy w historii. Tu jest raczej problem w drugą stronę - poradzenia sobie z tymi inwestycjami, bo to jest kwestia wydolności gospodarki i firm wykonawczych. W wielu regionach kraju mamy do czynienia z sytuacją umocnienia się firm z polskim kapitałem, które inwestują w sprzęt i które mają zdecydowanie większy przerób w tym roku, dlatego są one angażowane do coraz bardziej odpowiedzialnych zadań, w których do tej pory występowały w charakterze podwykonawców. Myślę, że niedługo dojdziemy do tego, iż krajowe firmy będą realizowały ważną część inwestycji drogowych.
A kwestia koncesji? W jakim systemie będą budowane autostrady?
- Tak jak zapowiadaliśmy w styczniu bieżącego roku - kierujemy się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem. Tam, gdzie wcześniej wszczęto procedury wyłonienia wykonawców, a w konsekwencji podmiotów zarządzających autostradami, realizacja budowy nastąpi w dotychczasowym modelu partnerstwa publiczno-prywatnego. Chcę podkreślić, iż planujemy większą aktywność państwa. Na dwóch odcinkach autostrad, które będą budowane w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego, będziemy dążyć do zapewnienia rzeczywistego partnerstwa, a nie, jak to miało miejsce dotychczas. Tam, gdzie jest to ekonomicznie uzasadnione, błędem byłoby, gdyby państwo budowało te odcinki z własnych środków.
Wynika z tego, że poprzednie rządy "dały" wybranym firmom możliwość eksploatacji dróg przez wiele lat z ciągłą dopłatą państwa? Ile na tym tracimy?
- To są prywatne podmioty, które eksploatują odcinkami autostrad. Strona publiczna jest związana wcześniej zawartymi umowami przez 35-40 lat. Naszym zadaniem jest doprowadzenie do takiej sytuacji, żeby, jeśli w przyszłości będą zawierane umowy z podmiotami prywatnymi, było to neutralne dla środków publicznych. Żeby nie robić tego "interesu" z gwarancjami publicznymi, bo to jest bardzo szkodliwe, a kwoty, jakie dopłacamy do prywatnych koncesjonariuszy, są rzędu kilkuset milionów złotych rocznie - w 2006 r. musimy dopłacić do prywatnych koncesjonariuszy 380 mln zł.
Jest szansa na to, że kierowcy zapłacą mniej za przejazd autostradą?
- Na pewno w sytuacji, gdy autostrada jest realizowana tradycyjnie, jest taniej budowana, a z tego wynika niższa opłata. W Polsce powinniśmy rozwiązać system pobierania opłat na odcinkach płatnych autostrad. W większości państw europejskich za poruszanie się po sieci autostrad pobierane są opłaty. Jednak większy nacisk kładziemy na budowę szybkich połączeń ekspresowych. To najlepsza alternatywa dla kierowców. Wiele z tych dróg to strategiczne dla państwa trasy. Choćby ze Szczecina na południe czy od granicy litewskiej do południowej granicy ze Słowacją. Najważniejsza jest też autostrada A1, która uruchomi wielki proces wzrostu konkurencyjności regionów w Polsce, nawet konkretnych miejscowości.
Jak teraz wyglądają przetargi? Czy rzeczywiście są rzetelnie przeprowadzane?
- Jak dotąd, nie dotarły do mnie sygnały o nieprawidłowościach w tym względzie. Jeśli jednak mówimy o problemach z przetargami, które wynikały z wadliwego Prawa zamówień publicznych, to zostały one już rozwiązane poprzez ostatnią nowelizację ustawy o zamówieniach publicznych, przyjętej przez rząd SLD w 2004 roku. Obecnie największym problemem, z którym spotyka się Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, jest przekraczanie cen ofertowych w stosunku do kosztorysu inwestorskiego przez firmy startujące w przetargach. Rozwiązaniem powinno być zliberalizowanie zapisów specyfikacji przetargowych tak, aby dopuścić małe i średnie polskie firmy budowlane. Spowoduje to zwiększenie konkurencyjności na polskim rynku budowlanym, a zatem poprzez zwykłe mechanizmy rynkowe doprowadzimy do tego, że duże firmy nie będą już tak pewne swojej dominującej pozycji.
Panie Ministrze, kiedy zostanie rozwiązany problem z tirami blokującymi i niszczącymi polskie drogi? Kiedy pomysł przeniesienia tirów na tory zostanie w zrealizowany?
- Plan jest wdrażany. To będzie alternatywa dla przewoźników i dodatkowa oferta. W najbliższych latach będzie realizowany program transportu intermodalnego, czyli z jednej strony budowa centrów logistycznych, by mogły obsłużyć ruch, a z drugiej inwestycja w tabor kolejowy. Poprzez modernizację sieci kolejowej stanie się to konkurencyjne. Myślę, że warto dać taką ofertę konkurencyjnego przewozu towaru przez większą część kraju, to bardziej ekologiczne.
W takim razie, kiedy można się spodziewać widocznych efektów poprawy infrastruktury drogowej?
- Możemy mówić o corocznej zmianie na sieci dróg krajowych. Podjęliśmy wysiłek. Przyspieszamy realizację wielkich zadań, jakie mamy przed sobą. Wiele lat ta problematyka była przedmiotem wyłącznie czystej gry i polityki. Teraz nasza praca zaczyna już dawać efekty dla gospodarki i kierowców. A tak na marginesie, ja zawsze jadę prawym pasem. Natomiast korzystając z okazji, chciałbym złożyć serdeczne życzenia nastrojowych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia opromienionych blaskiem Betlejemskiej Gwiazdy. Niech wśród nocnej ciszy rozbrzmiewa kolęda, a pogoda ducha towarzyszy Państwu w każdym dniu nadchodzącego nowego roku 2007.
Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2006-12-22
Autor: wa