Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Zawadzający Polański

Treść

Tak zatytułował swój ostatni artykuł poświęcony sprawie reżysera Romana Polańskiego dziennik "Le Monde". Po pierwszych dniach zdecydowanego poparcia dla reżysera i krytyki amerykańskiego systemu sprawiedliwości, nastąpiło otrzeźwienie.

Ludzie kina, którzy wspierali Romana Polańskiego, zostali osamotnieni - napisał "Le Monde". Składa się na to reakcja francuskiej opinii publicznej, która bardzo krytycznie przyjęła zaangażowanie się ministrów: kultury Frédérica Mitterranda i spraw zagranicznych Bernarda Kouchnera, w obronę oskarżonego o pedofilię reżysera. Francuzi nie mogli zrozumieć, jak można stosować różne kryteria oceny ludzi w zależności od ich dorobku artystycznego czy pozycji społecznej. Na zmianę tonu wypowiedzi tych, którzy jeszcze 10 dni temu rozdzierali szaty z rozpaczy, krzycząc o niesprawiedliwości, jaka spotyka międzynarodowej sławy artystę, wpłynęła też sytuacja w Szwajcarii i USA. Szwajcarska opinia publiczna chciałaby jak najszybciej pozbyć się niewygodnego reżysera i odesłać go do Stanów Zjednoczonych.
Bernard Kouchner oświadczył ostatnio, że sprawa Polańskiego wchodzi w zakres kompetencji wymiaru sprawiedliwości w Los Angeles. Również Frédéric Mitterrand spuścił z tonu, usprawiedliwiając swoje wcześniejsze wypowiedzi "chwilowym zachowaniem pod wpływem emocji". Pałac Elizejski od początku afery pozostawał bardzo dyskretny i niezbyt dobrze odebrał zaangażowanie się w nią swoich ministrów. Tym bardziej że prezentowali się oni jako rzecznicy prezydenta. Okazuje się, że racje wysuwane przez obrońców Polańskiego, zarówno we Francji, jak i w USA, niewiele znaczą w zestawieniu z argumentami przytaczanymi przez prasę amerykańską i portale internetowe.
Prasa amerykańska i opinia publiczna w USA opowiedziały się za ekstradycją Polańskiego, co miało wielki wpływ na tonowanie głosów poparcia we Francji i przekonanie większości deputowanych rządzącej Unii na Rzecz Ruchu Ludowego, jak i liderów socjalistycznej opozycji, że ekstradycja jest uzasadniona. Wypowiedź Frédérica Mitterranda wywołała krytykę wielu deputowanych. Marc Laffineur z UMP stwierdził, że nie można ingerować w wewnętrzne sprawy Szwajcarii i Stanów Zjednoczonych. Ponadto relacje seksualne z trzynastoletnią dziewczynką nie są czymś bez znaczenia.
Franciszek L. Ćwik
"Nasz Dziennik" 2009-10-10

Autor: wa