Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Zastój na budowie

Treść

Tak trudnej sytuacji w budownictwie nie było od dziesięciu lat. Drugi rok z rzędu spada produkcja budowlano-montażowa. W 2001 roku firmy tego sektora odnotowały straty na poziomie pół miliarda złotych. Spółki budowlane zaliczane są do najbardziej zagrożonych upadłością, a tempo spadku zatrudnienia w branży było niemal trzykrotnie wyższe niż w sektorze przedsiębiorstw. Z danych GUS wynika, że na rynku zdecydowanie lepiej radzą sobie firmy prywatne.
Pomimo zwiększających się potrzeb mieszkaniowych w ubiegłym roku oddano do użytku mniej mieszkań niż w roku 2001. Pod względem liczby mieszkańców przypadających na jeden lokal zajmujemy jedno z ostatnich miejsc w Europie.
Ubiegły rok był drugim z kolei, na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat, w którym odnotowano spadek wartości wykonywanych robót budowlano-montażowych. Według szacunkowych danych Głównego Urzędu Statystycznego, w zeszłym roku produkcja ta zmniejszyła się o ponad 8 proc. Rok wcześniej było to aż 11,7 proc. Niemal dwukrotnie większy spadek produkcji dotknął firmy sektora publicznego. Jednak o sytuacji w budownictwie decyduje kondycja sektora prywatnego, na który przypada ok. 98 proc. ogólnej wartości produkcji budowlano-montażowej.
Pogorszyła się również sytuacja w budownictwie mieszkaniowym. W zeszłym roku ukończono budowę mniejszej liczby mieszkań niż w 2001 r. Wstępne dane wskazują, iż w poprzednim roku do użytku oddano ich 99 089, czyli o 6,5 proc. mniej niż w 2001 r. W największym stopniu, bo o ponad 40 proc., zmniejszyła się liczba mieszkań spółdzielczych przekazanych do użytku. Spadek nastąpił również w przypadku tych przeznaczonych na sprzedaż lub wynajem oraz w budownictwie społecznym czynszowym. Największy udział w ogólnej liczbie oddanych do użytku mieszkań - ponad 52 proc., miało budownictwo indywidualne. W tej formie budownictwa mieliśmy też do czynienia z największym przyrostem liczby oddanych lokali. Minimalny wzrost wystąpił także w budownictwie komunalnym oraz zakładowym.
Niekorzystny trend utrzymał się w ubiegłym miesiącu. Według wstępnych danych GUS, w styczniu oddano do użytku o 2,4 proc. mniej mieszkań niż w tym samym miesiącu zeszłego roku.
W 2002 r. o prawie jedną trzecią zmalała liczba rozpoczynanych budów. W tym w budownictwie indywidualnym spadek wyniósł niespełna 40 proc. Trudno także dostrzec perspektywy poprawy liczby oddawanych mieszkań w najbliższej przyszłości. W ubiegłym roku wydano bowiem o ponad 42 proc. mniej pozwoleń na budowę mieszkań niż w 2001 r. Przy czym w budownictwie indywidualnym tych pozwoleń było mniej aż o połowę.
W całym budownictwie, według danych Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego, wydano nieco ponad 192 tys. pozwoleń na budowę. Było to o 22 proc. mniej niż w 2001 r. - Stan budownictwa nie zmienia się na lepsze, tylko na gorsze, zwłaszcza że społeczeństwo biednieje i coraz trudniej zdobyć klienta - podsumowuje sytuację Agnieszka Krzywicka, prezes Polskiego Stowarzyszenia Budowniczych Domów. Podobnego zdania jest Janusz Zaleski, prezes Krajowego Związku Pracodawców Budownictwa. - Sytuacja w naszym, polskim budownictwie jest na krawędzi wytrzymałości - twierdzi. Zwraca uwagę, iż dane GUS-u za ubiegły rok wskazują, że rentowność firm budowlanych wyniosła średnio 0,4 proc., a aż 40 proc. przedsiębiorstw budowlanych było deficytowych.
Zdaniem Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast, wstępne dane z narodowego spisu powszechnego ludności i mieszkań wskazują, iż w ciągu ostatnich 14 lat przyrost liczby mieszkań był znacznie wolniejszy od przyrostu gospodarstw domowych. Różnica pomiędzy liczbą gospodarstw domowych a liczbą mieszkań zwiększyła się w tym czasie z 1,1 mln do 1,5 mln, co oznacza wzrost niedoboru mieszkań. Obecnie w Polsce na 1000 mieszkańców przypada 325 mieszkań. Według UMiRM, plasuje to nasz kraj na jednym z ostatnich miejsc wśród krajów Unii Europejskiej oraz państw do Unii kandydujących. Istotną barierę na drodze do posiadania własnego M stanowi trudna dostępność kredytów na cele mieszkaniowe. Procedury kredytowe sprawiają, że osoby o średnich dochodach nie mają praktycznie szans na uzyskanie kredytu na własne mieszkanie. Z drugiej strony ze względu na wysokie ceny wiele wybudowanych mieszkań nie znajduje nabywców. Wkrótce będzie można korzystać z kredytów mieszkaniowych o stałej stopie procentowej z dopłatami do oprocentowania z budżetu państwa. Proponowana stała stopa procentowa w wysokości 7 proc. z możliwością jej zmniejszenia do 6 proc. zbliżona jest jednak do oprocentowania rynkowego kredytów mieszkaniowych. W tej sytuacji trudno oczekiwać na znaczącą poprawę dostępności finansowania mieszkalnictwa.
Zdaniem Krzywickiej, istotną barierą rozwoju budownictwa jest niespójne ustawodawstwo. Zwraca ona uwagę na przewlekłą procedurę przeniesienia własności mieszkania, stan ksiąg wieczystych oraz łatwość oprotestowania budowy. - To wszystko są nierozwiązane zadania państwa - zauważyła.
Pogarszająca się koniunktura w budownictwie przekłada się na słabą kondycję firm sektora budowlanego. W 2001 r. wg GUS-u, wynik finansowy podmiotów gospodarczych zajmujących się budownictwem był ujemny i wyniósł -0,5 mld zł.
Pogorszyła się też płynność firm w związku z rosnącym problemem opóźnień w płatnościach za wykonane usługi, co dodatkowo sprawia, iż działalność firm budowlanych w ocenie banków wiąże się ze zwiększonym ryzykiem kredytowym. W opinii Zaleskiego, opóźnienia w płatnościach stanowią największy problem nurtujący polskie budownictwo. Zatory płatnicze, według niego najbardziej dotykają firmy małe i średnie. Dotychczas nie ma jednak przepisów, które mogłyby rozwiązać tę sytuację.
Analitycy oceniają, że w tym roku trudna sytuacja w budownictwie utrzyma się.

Zagrożone upadłością
Firmy budowlane zaliczane są do najbardziej zagrożonych upadłością, a tempo spadku zatrudnienia w budownictwie było niemal trzykrotnie wyższe niż średnio w sektorze przedsiębiorstw. W ubiegłym roku zatrudnienie w budownictwie spadło o 12,3 proc. (w 2001 r. - spadek o 8 proc.) wobec spadku zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw o 4,4 proc.
Według przeprowadzonych przez GUS badań koniunktury, przedsiębiorstwa budowlane nie przewidują poprawy swojej sytuacji w najbliższej przyszłości.
W następnych miesiącach oczekują spadku cen realizacji robót budowlano-montażowych oraz przewidują dalsze obniżanie zarówno produkcji, jak i zatrudnienia.
W bieżącym roku może nieco drgnąć wtórny rynek mieszkaniowy oraz zwiększyć się sprzedaż mieszkań przez developerów. - Na pewno część ludzi, którzy mają jeszcze jakieś możliwości finansowania, będzie starała się dokonać zakupu, bo przyszłość, która się rysuje po przystąpieniu do Unii, na pewno wpłynie na podniesienie ceny zakupu mieszkań - powiedziała Agnieszka Krzywicka. Trudną sytuację może dodatkowo pogorszyć wprowadzenie od 2004 r. lub od momentu ewentualnego wstąpienia do UE 22-procentowej stawki podatku VAT na materiały budowlane. - VAT w wysokości 22 proc. na materiały budowlane jest w ogóle nieporozumieniem - zauważa Zaleski. Jego zdaniem, będzie to miało negatywne skutki dla całej gospodarki. Do końca 2007 r. obowiązywałby 7-procentowy VAT na nowe mieszkania, usługi budowlane i remonty budynków mieszkalnych.
- Jeżeli rozliczenia będą następowały pomiędzy płatnikiem VAT a firmą, która tego podatku nie płaci, powstanie poważny problem, bo ktoś ten VAT musi zapłacić - zauważa nasz rozmówca. - Traci się w ten sposób konkurencyjność i nie widzę szansy, by taka firma miała szansę utrzymać się na rynku - dodaje Zaleski.
22-procentowa stawka podatku VAT byłaby jedną z największych w Europie.
Artur Kowalski



Wysoki VAT zaszkodzi gospodarce
Ustalona w negocjacjach z Unią Europejską stawka podatku VAT na materiały budowlane w wysokości 22 proc. może znacznie pogorszyć sytuację polskich firm budowlanych po wejściu do UE. Tym bardziej, że jest to jeden z najwyższych podatków w Europie. Oznacza to, iż firmy u naszych sąsiadów mogłyby taniej świadczyć swoje usługi. Przy słabej rozbudowie infrastruktury w kraju (np. braku sieci autostrad), a w związku z tym dużymi potrzebami inwestycyjnymi tak wysokie opodatkowanie mogłoby okazać się dla gospodarki zabójcze. Podwyższenie kosztów inwestycji w gospodarce bezpośrednio przełoży się bowiem na spowolnienie wzrostu gospodarczego.
AKW
Nasz Dziennik 20-02-2003

Autor: DW