Zapomina o Atenach
Treść
Kto był największą gwiazdą piłkarskiej jesieni nad Wisłą? Oczywiście... wiślak Marek Zieńczuk. Pomocnik lidera Orange Ekstraklasy w 17 meczach zdobył 12 bramek, do tego dodał 7 asyst, walnie przyczyniając się do spektakularnych sukcesów drużyny spod Wawelu. A jeszcze przed rozpoczęciem sezonu wydawało się, że zawodnik niekoniecznie musi spędzić go w koszulce z białą gwiazdą na piersi.
Dziś trudno to nawet sobie wyobrazić, ale latem Wisła była bliska rozstania z piłkarzem, który jesienią stał się postrachem każdej niemal ligowej drużyny. Po części można nawet krakowian zrozumieć, bo w poprzednim sezonie Zieńczuk grał bardzo słabo, nie strzelił ani jednego (!) gola, był coraz bardziej sfrustrowany takim stanem rzeczy. Były pomocnik Amiki Wronki nie był jednak w tym odosobniony, bo cała drużyna miała za sobą wyjątkowo mizerną wiosnę. Działacze "Białej Gwiazdy", szukając sposobu na podźwignięcie się z kryzysu, postanowili powierzyć zespół Maciejowi Skorży. Problemem był jednak kontrakt z Groclinem Grodzisk Wlkp., jaki obowiązywał trenera. W pewnym momencie zrodził się zatem pomysł, by obłaskawić grodziszczan, wypożyczając im właśnie Zieńczuka. Sam zawodnik dowiadywał się o tym od osób trzecich i rzecz oczywista - nie był tym zachwycony. Sprawa upadła, na szczęście dla Wisły. Skorża i tak pod Wawel trafił, a Zieńczuk stał się pierwszoplanową postacią jego zespołu.
18 sierpnia, w meczu czwartej kolejki obecnego sezonu, Wisła pokonała na wyjeździe Widzew Łódź 1:0. Jedyną bramkę, swą pierwszą w rozgrywkach, zdobył właśnie Zieńczuk i od tego momentu wszystko potoczyło się w błyskawicznym tempie. Co prawda w dwóch kolejnych spotkaniach nie wpisał się już na listę strzelców, ale to, co potem wyprawiał na boisku - budziło już tylko podziw i zdumienie. W 11 kolejnych pojedynkach strzelił dokładnie 11 bramek, jego trafienia przyniosły drużynie punkty w superważnych meczach z Legią Warszawa i Zagłębiem Lubin. Większość z tych goli była do tego wyjątkowej urody, świadczyła o znakomitym wyszkoleniu technicznym i czuciu piłki. Zieńczuk najlepiej uosabia wszystko to, co w ciągu pół roku pracy w Krakowie zdziałał trener Skorża. Z piłkarza przygaszonego, niespełnionego stał się ligową gwiazdą. Podobną przemianę przeszedł zespół jako całość.
Z czym kojarzył się kibicom Wisły Zieńczuk pół roku temu? 90 procent z nich odpowiedziałoby - z pamiętnym meczem eliminacji Ligi Mistrzów z Panathinaikosem Ateny. W tej nieszczęsnej potyczce krakowianin mógł w pojedynkę dać wymarzony awans do elity, ale nie wykorzystał kilku (trzech, czterech) fantastycznych sytuacji. Jesienią plamę tę wymazał, a wszyscy zyskali wiarę, że jeszcze zdoła wprowadzić Wisłę do LM.
Pisk
"Nasz Dziennik" 2007-12-11
Autor: wa