Zanim zapuka prokurator
Treść
Czterech działaczy sportowych, w tym dwóch sędziów, to pierwsze zatrzymania będące ciągiem dalszym sprawy Ryszarda F. "Fryzjera". Jak powiedział na specjalnie zwołanej konferencji prasowej w Warszawie minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, wszystko wskazuje na to, że choć od maja br. zarzuty udało się postawić 20 osobom, to nie jest to koniec afery.
Walka z patologicznymi układami w środowisku piłkarskim rozpoczęła się na dobre. Jednak walczą z nimi wszyscy poza PZPN. Prokuratura we Wrocławiu w porozumieniu z policją zatrzymała wczoraj kolejne cztery osoby - działaczy piłkarskich i sędziów - związane z korupcją w piłce nożnej. Jeden z nich to pierwszoligowy sędzia asystent, tzw. liniowy.
- Mamy do czynienia z grupą przestępczą, która wypacza wyniki spotkań piłkarskich - powiedział szef Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu Mieczysław Śledź. Tłumaczył, że w polskiej piłce nożnej wytworzono mechanizm, który przymuszał do uczestnictwa w tej patologii. To właśnie ten sędzia miał płakać podczas przesłuchania, mówiąc, że gdyby nie postępował tak, jak mu kazano, musiałby sędziować mecze w IV lidze.
Minister Ziobro zaapelował do wszystkich działaczy sportowych i sędziów, którzy wbrew swej woli zostali wciągnięci w wir afer, aby samodzielnie zgłosili się do prokuratury, by odpowiedzieli na jego apel, nim zapuka do nich prokurator ze zgromadzonymi dowodami. Obiecał, że wszyscy, którzy przyznają się do winy, mogą liczyć na łagodne potraktowanie ze strony wymiaru sprawiedliwości.
- Będziemy z całą konsekwencją dążyć do tego, by oczyścić piłkę nożną - dodał Ziobro.
Dopiero po konferencji prasowej ministra, a więc niemal dwa dni od ujawnienia faktu zatrzymania "Fryzjera", zareagował PZPN. Prezes Michał Listkiewicz zlecił Wydziałowi Dyscypliny podjęcie we współpracy z wrocławską prokuraturą działań zmierzających do ustalenia personaliów zatrzymanych i wszczęcie natychmiastowego postępowania dyscyplinarnego wobec osób podlegających jurysdykcji Związku. Jednocześnie PZPN odżegnał się od Ryszarda F. W komunikacie poinformowano, że nie pełni on żadnej funkcji w Związku. "Został on uchwałą Prezydium Zarządu Związku z 27 listopada 2000 r. uznany za 'persona non grata' w polskim futbolu, co oznaczało zakaz działania w strukturach PZPN oraz w klubach szczebla centralnego. Wspomniana uchwała nie została nigdy uchylona" - czytamy. Okazuje się jednak, że uchwała to jedno, a rzeczywistość - zupełnie co innego. Dzięki znajomościom z wieloma działaczami, jeszcze z okresu PRL, "Fryzjer" dzielił i rządził w polskiej lidze. Nieoficjalnie od lat mówiło się, że sukcesy podpoznańskiego klubu Amica Wronki (trzy razy z rzędu zespół wygrał Puchar Polski w co najmniej kontrowersyjnych okolicznościach) to zasługa "Fryzjera".
PZPN zareagował także na bulwersujący fakt, że obsługę prawną Ryszardowi F. zapewnia mecenas Eugeniusz Stanek. Poza tym że jest adwokatem, jest również członkiem zarządu PZPN. Był szefem komisji nieudolnie wyjaśniającym sprawę korupcji w meczach barażowych Świtu Nowy Dwór Mazowiecki ze Szczakowianką Jaworzno. Prezes Listkiewicz zażądał od mec. Stanka złożenia natychmiastowych wyjaśnień.
Aneta Jezierska, Mikołaj Wójcik
'Nasz Dziennik" 2006-06-29
Autor: ab