Zamiast nauki - nauczka
Treść
6 stycznia minął termin składania wniosków do Polsko-Niemieckiej Fundacji na rzecz Nauki (PNFN) w sprawie uzyskania środków pomocowych. Fundacja ogłosiła konkretne oferty pracy i wyznaczyła kwoty na wynagrodzenia. Instytucja podjęła pracę, mimo że Ministerstwo Spraw Zagranicznych na wniosek m.in. senator Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk zapowiedziało, iż nie podpisze umowy zatwierdzającej jej powstanie bez satysfakcjonujących nas zmian w statucie. Berlin nie zgodził się jednak na zmiany.
Polska postulowała m.in. zmianę niekorzystnego dla nas statutu PNFN, zgodnie z którym zostaliśmy praktycznie pozbawieni prawa głosu w istotnych sprawach. Mimo że Polska ma łożyć na nią równowartość 5 mln euro, nie ma de facto wiele do powiedzenia, bo zarówno w kuratorium, radzie Fundacji, jak i w jej zarządzie ma tylko po jednym przedstawicielu, podczas gdy Niemcy stanowią większość z trzema głosami - przy zatwierdzaniu projektów, i ośmioma - w przypadku zmian w statucie. Nic więc dziwnego, że senator Dorota Arciszewska-Mielewczyk (PiS) w piśmie skierowanym do minister Barbary Kudryckiej zażądała od Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego podjęcia działań zmierzających do natychmiastowej zmiany obecnej nazwy fundacji z "polsko-niemieckiej" na jedynie "niemiecką".
Odpowiedź resortu była całkowicie nie na temat. - Ministerstwo nie odpowiedziało na moje pytanie - mówi senator. Dlatego wysłała do resortu jeszcze jedno pismo z prośbą o szybką interwencję.
- Polsko-Niemiecka Fundacja na rzecz Nauki nie powinna działać, nie została bowiem podpisana umowa pomiędzy Polską a Niemcami o jej powołaniu - twierdzi senator PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk i dodaje, że statut jest dla polskiej strony nie do przyjęcia, gdyż nie mamy żadnej możliwości podejmowania jakichkolwiek decyzji w kwestiach przyjmowania projektów do dofinansowywania.
- Może się okazać, że polscy podatnicy będą płacić za badania niemieckie, które są sprzeczne z naszym interesem narodowym - ostrzega Arciszewska-Mielewczyk. - Chciałabym wiedzieć, na co będą wydawane nasze pieniądze w momencie, gdy przyjdzie konieczność partycypowania w kosztach. Mogłabym wskazać wiele potrzebnych celów w polskiej edukacji, na które można by przeznaczyć 5 mln euro, jakie będziemy musieli wpłacić do Fundacji - dodaje.
Dorota Arciszewska-Mielewczyk skierowała pismo również do ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, w którym pyta o dalszy los Fundacji.
"Na dzień dzisiejszy Polska nie ma formalnego oraz realnego wpływu na proces decyzyjny w strukturach tej fundacji, która w dniu 6.01.2009 zamknęła listę przyjmowanych projektów. W związku z powyższym stanowczo należy zmienić nazwę fundacji na Niemiecką Fundację na rzecz Nauki. Używanie nazwy "Polska" poza tym, że legitymizuje projekty i samą fundację, nie przynosi stronie polskiej żadnych realnych korzyści, skoro nie mamy wpływu na prace tej fundacji" - czytamy w liście do ministra Radosława Sikorskiego.
- Na razie odnoszę wrażenie, jakby polskie władze nie interesowały się tym problemem. Wygląda to tak, jakby Fundacja działała bez wiedzy i zainteresowania naszego polskiego ministerstwa, które nie ma najmniejszego rozeznania, na jakiej zasadzie działa Polsko-Niemiecka Fundacja na rzecz Nauki. Wydaje mi się, iż ani minister Kudrycka, ani MSZ w ogóle się tym tematem nie interesują - powiedziała w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" senator Arciszewska-Mielewczyk.
Spytaliśmy, czy zainteresowane resorty przychyliłyby się do apelu o zmianę nazwy Fundacji i wykreślenie z niej członu "polska". Rzecznik Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego Bartosz Loba odpowiedział nam, że zamiarem polskiej strony nie jest zrywanie umowy, lecz jej kontynuowanie i doprowadzenie do jej ratyfikowania.
- Lepiej poczekać kilka dni, a być może nastąpią zmiany statutu, tym bardziej że na razie nasze interesy są dobrze zabezpieczone przez obecne w Fundacji polskie autorytety - stwierdził.
Ministerstwo nauki jest dobrej myśli co do funkcjonowania PNFN, która działa pomimo braku ratyfikacji. Rzecznik prasowy resortu Bartosz Loba potwierdza ten fakt, zapewniając, że strona polska poprzez obecność swoich przedstawicieli przygląda się pilnie pracom Fundacji.
- Umowę międzyrządową podpisaliśmy w czerwcu zeszłego roku - powiedział nam rzecznik Loba. Ale zaraz dodał: - Faktycznie statut Fundacji nie odpowiadał zapisom tej umowy, czyli regulacje nie zapewniały odpowiedniego wpływu dla polskiej strony, więc od tego czasu trwają między obydwiema stronami rozmowy oraz negocjacje, które mają zabezpieczyć interesy Polski. Dlatego umowa nie została jeszcze przez Polskę ratyfikowana.
Loba zaznaczył, że do tej pory Polska nie wpłaciła jeszcze swojej części zadeklarowanych w umowie do budżetu PNFN 5 mln euro.
- Obecnie trwają negocjacje w sprawie statutu - stwierdził rzecznik. I dodał, że przewiduje, iż już w lutym nastąpi wprowadzenie "odpowiednich dla Polski" zmian, jakie zapewnia zawarta umowa.
Bartosz Loba zapewnił nas również, że pomimo upłynięcia z dniem 6 stycznia terminu wpływania wniosków do Fundacji w sprawie uzyskania środków pomocowych i przy jednoczesnym braku odpowiednich ratyfikacji polska strona nie musi się obawiać, że Niemcy rozpoczną jakiś projekt dla nas nie do przyjęcia. - Na razie nasze interesy są zagwarantowane poprzez udział konkretnych osób w organach Fundacji. Jeżeli cokolwiek miałoby się dziać niepokojącego, to byśmy o tym wiedzieli - stwierdził.
Rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Zagranicznych Piotr Paszkowski w rozmowie z nami przyznał, że faktycznie dotarło do resortu pytanie o zmianę statutu Fundacji, ale było to kilka tygodni temu. Odpowiedzi możemy się spodziewać za kilka dni.
Waldemar Maszewski, Hamburg
"Nasz Dziennik" 2009-01-13
Autor: wa