Zamiast atrakcji suche dno
Treść
Nawet do września może potrwać ponowne napełnianie zalewu na Wisłoce w Krempnej (Podkarpacie), z którego ktoś nieopatrznie spuścił wodę. Dzierżawca zalewu już liczy straty, a policja szuka sprawcy.
W ciągu jednej nocy nieznany dotąd sprawca zniweczył wysiłek władz samorządowych i budowlańców, którzy dzięki dotacji z budżetu państwa i Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska odmulili zbiornik, jedną z największych atrakcji turystycznych w sercu Beskidu Niskiego - zalew w Krempnej - i przygotowali go do sezonu. Z myślą o wczasowiczach wyremontowano też domki letniskowe i pensjonaty wokół zalewu. Podczas gdy właściciel jednego z ośrodków wypoczynkowych - który na okres trzech lat wydzierżawił od gminy Krempna obiekt i powoli zacierał ręce na myśl o zyskach, a turyści z różnych części kraju planowali spędzenie urlopu nad zalewem - ktoś w ciągu zaledwie jednej nocy otwierając śluzy, spuścił wodę ze zbiornika, niwecząc wszystkie plany. Jak podkreśla st. asp. Łukasz Gliwa z Komendy Powiatowej Policji w Jaśle, w przypadku stwierdzenia złamania prawa i ustalenia, że faktycznie popełniono przestępstwo, zostanie wszczęte postępowanie przygotowawcze. Dostęp do tamy był stosunkowo łatwy, gdyż jak się okazuje, nie istniały zabezpieczenia na urządzeniach otwierających przepusty wody, nie było też całodobowego monitoringu. Brak wody w zalewie oznacza też straty dla właścicieli pensjonatów i gospodarstw agroturystycznych, których w okolicach zbiornika nie brakuje. Incydent pokrzyżował plany wielu wczasowiczów, z których część zrezygnowała z wypoczynku nad zalewem w Krempnej, udając się w inne regiony Bieszczad. Wprawdzie śluzy zostały uszczelnione, a dostęp do nich ograniczony, ale przy braku opadów deszczu napełnienie zbiornika może potrwać nawet miesiąc.
Mariusz Kamieniecki
"Nasz Dziennik" 2007-07-31
Autor: wa