Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Zagrają dla ofiar tragedii

Treść

Kilkadziesiąt tysięcy kibiców zasiądzie dziś na trybunach Stadionu Śląskiego w Chorzowie, by dopingować piłkarską reprezentacją Polski w towarzyskim meczu z Kolumbią. Dla podopiecznych trenera Pawła Janasa będzie to ostatni występ w kraju przed odlotem do Niemiec, gdzie 9 czerwca rozpoczną zmagania w finałach mistrzostw świata. Przed mundialem nasi zagrają jeszcze jeden ważny sparing - z Chorwacją.
Mecz z Kolumbią (początek o godz. 18.00) będzie dla polskich piłkarzy istotny z kilku powodów. Po pierwsze właśnie zakończyli trudne i męczące zgrupowanie w szwajcarskim Bad Ragaz. Pracowali tam głównie nad siłą i wytrzymałością, zajęcia były żmudne i długie. Mimo to nikt nie narzekał, bo każdy z piłkarzy zdawał sobie doskonale sprawę, że tylko w ten sposób może zbudować formę na zbliżające się mistrzostwa. W pocie czoła ćwiczyli wszyscy, a szczególnie ci, którzy z różnych przyczyn miewali ostatnio problemy z załapaniem się do meczowych jedenastek swych macierzystych klubów. Rosnącą dyspozycję widać szczególnie po Sebastianie Mili. Zawodnik borykający się z ogromnymi kłopotami w przeciętnej przecież Austrii Wiedeń z każdym dniem zgrupowania prezentował się coraz lepiej, a na jego zakończenie - w niedzielnym sparingu ze szwajcarskim czwartoligowcem FC Winklen St. Gallen - strzelił trzy bramki i zebrał dobre recenzje za grę (Paweł Janas próbował go na lewej pomocy).
W Bad Ragaz polski zespół się cementował. Jak wiadomo, w 23-osobowej kadrze powołanej przez selekcjonera jest kilka "nowych twarzy", graczy mających bardzo ubogi reprezentacyjny staż. Przez minione dni lepiej poznawali się ze starszymi i bardziej doświadczonymi kolegami, z których ogromna większość jeszcze dwa miesiące temu nie wiedziała w ogóle, kto to jest np. Seweryn Gancarczyk. Teraz obrońca ukraińskiego Metalistu Charków jest już kadrowiczem w pełnym tego słowa znaczeniu.
Potyczka z Kolumbią będzie pierwszą od wielu miesięcy okazją do sprawdzenia "siły ognia" narodowej drużyny w optymalnym składzie. Choć przez ten czas nasi rozegrali kilka spotkań towarzyskich, Janas nigdy nie mógł skorzystać ze wszystkich zawodników. Zawsze coś stawało na przeszkodzie: czy ważne mecze ligowe ich klubów, czy jakieś urazy. Teraz wreszcie trener może przyjrzeć się całej reprezentacji i każdemu graczowi z osobna. Dla kilku piłkarzy będzie to szansa na zdobycie uznania w oczach selekcjonera. Wiadomo, że kilka pozycji w zespole jest już mocno obsadzonych i "nie do ruszenia". Trudno się bowiem spodziewać, by Janas na mistrzostwach nie oparł ekipy na Macieju Żurawskim, Jacku Krzynówku, Mirosławie Szymkowiaku, Marcinie Baszczyńskim, Radosławie Sobolewskim czy Jacku Bąku. To pewniacy, od których będzie rozpoczynać ustalanie składu. Są jednak i znaki zapytania, i taki mecz jak dzisiejszy ma pomóc w udzieleniu konkretnej odpowiedzi. Trener zastanawia się nad obsadą bramki. Jak na razie ciut większe szanse wydaje się mieć Artur Boruc, ale Tomasz Kuszczak naciska go mocno. Ba, prezentuje się tak doskonale, że Janas będzie miał naprawdę twardy orzech do zgryzienia. Podobnie jak z osobą partnera Macieja Żurawskiego w ataku. Czy będzie nim Grzegorz Rasiak (skuteczny w ostatnich sparingach: z Wyspami Owczymi i FC Winklen), czy może Euzebiusz Smolarek, który także błysnął w potyczce przeciw szwajcarskim amatorom (trzy gole), a może jeszcze ktoś inny? Nie ma jeszcze murowanego faworyta na prawą pomoc. Dziś najwyżej stoją akcje (lewonożnego!) Kamila Kosowskiego, ale są przecież także Ireneusz Jeleń i Smolarek, którzy z powodzeniem mogą występować na tej pozycji. Tak czy owak Janas ma się nad czym zastanawiać, a piłkarze o co walczyć. Kilka miejsc w podstawowej jedenastce na mistrzostwa wciąż jest wolnych, od samych zawodników zależeć będzie, kto je zajmie.
Gdyby sugerować się składem z niedzielnego meczu z FC Winklen, nasza drużyna mundial zainaugurowałaby w składzie: Boruc - Baszczyński, Jop, Bąk, Żewłakow - Kosowski, Sobolewski, Szymkowiak, Krzynówek - Żurawski, Smolarek. To wielce prawdopodobne zestawienie, choć sporo jeszcze może się zmienić.
Pojedynek z Kolumbią obejrzy kilkadziesiąt tysięcy osób. Organizatorzy marzyli o komplecie widzów, raczej go nie będzie, ale i wolnych miejsc nie pozostanie dużo. Polakom, szczególnie tym, których mundialowe nominacje wzbudziły kontrowersje, bardzo zależy na dopingu i wsparciu kibiców. Mecz ma też inny, szczytny cel. Cały dochód zostanie przekazany na konto Caritas na rzecz poszkodowanych i rodzin ofiar styczniowej katastrofy budowlanej na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich. Pamięć ofiar uczci modlitwa, tuż przed rozpoczęciem spotkanie minutą ciszy wspomniany zostanie zmarły niedawno trener legenda Kazimierz Górski.
Kilka godzin po zakończeniu spotkania z Kolumbią Polacy wylecą do Niemiec, a konkretnie do ośrodka w Barsing-hausen, który będzie ich bazą podczas mundialu. Ostatnie dni przed rozpoczęciem najważniejszej imprezy sportowej roku spędzą na pracy nad szybkością i taktyką. 3 czerwca w Wolfsburgu nasi reprezentanci zmierzą się w towarzyskim meczu z innym uczestnikiem mistrzostw, Chorwacją, trzy dni później zagrają z amatorską niemiecką drużyną w Salzgitter. Zmagania w turnieju zainaugurują 9 czerwca w Gelsenkirchen pojedynkiem z Ekwadorem.
Piotr Skrobisz

"Nasz Dziennik" 2006-05-30

Autor: ab