Zadziwiająca zbieżność taktyki
Treść
Toczące się obecnie walki w miastach Iraku i Palestyny wykazują zadziwiającą zbieżność taktyki, jakiej używają wojska amerykańskie i izraelskie. Podobny sposób walki stosują również oddziały bojowników palestyńskich i irackich. Dziś wiemy, że Amerykanie korzystają z doświadczenia izraelskiej armii, od której uczyli się taktyki walki w mieście.
Przed rozpoczęciem wojny w Iraku w Izraelu odbyło się sympozjum na temat taktyki walki w mieście. Swoimi doświadczeniami dzielili się tam z Amerykanami zarówno oficerowie izraelskiej armii, jak i rosyjscy wojskowi po lekcjach, jakie wyciągnęli w Czeczenii podczas szturmu na stolicę republiki - Grozny. Także w późniejszym czasie amerykańscy oficerowie doszkalali się w Izraelu na specjalnych kursach. Izrael dysponuje ośrodkiem na pustyni Nagev, gdzie jednostki wojska, nawet w sile batalionu, mogą ćwiczyć walkę w terenie zabudowanym. Wąskie uliczki i gęsta zabudowa tego ośrodka oddają realia bliskowschodnich slumsów i palestyńskich obozów dla uchodźców.
Izraelska taktyka walki w mieście nosi nazwę "zorganizowanej nieprzewidywalności". Izraelczycy starają się tu wykorzystać nie tylko miażdżącą przewagę ogniową i techniczną, jaką mają nad swoim przeciwnikiem, ale również lepsze wyszkolenie i zdyscyplinowanie swoich żołnierzy. Przed zaatakowaniem przeciwnika starają się zebrać jak najwięcej informacji o nim. Źródłem tych informacji są palestyńscy informatorzy oraz dokładny obraz pola walki przekazywany z kamer zainstalowanych w licznych bezzałogowych samolotach. Mogą też one atakować swoje cele przy pomocy zdalnie sterowanych rakiet. Prowadzony jest również stały nasłuch rozmów telefonicznych i radiowych przeciwnika.
Przeciwnik atakowany jest równocześnie z wielu kierunków z użyciem dużej ilości opancerzonych buldożerów i czołgów. Buldożery mają za zadanie usuwać barykady i zaimprowizowane ładunki wybuchowe, którymi zostały zaminowane podejścia do pozycji przeciwnika, oraz niszczyć domy, by nie przeszkadzały czołgom w natarciu. Z helikopterów umieszcza się snajperów na dachach w miejscach, które mają blokować ruchy partyzantów. Saperzy po wysadzeniu ścian w budynkach pozwalają piechocie szybko posuwać się nie w wzdłuż ulic, lecz wewnątrz zabudowań. W tym samym czasie helikoptery szturmowe zajmują się eliminowaniem przeciwnika, który bardzo często w takich przypadkach wpada w panikę i bezładnie się wycofuje. Wykorzystując przewagę w sprzęcie noktowizyjnym, którego prawie wcale nie posiada przeciwnik, preferuje się dokonywanie takich ataków w nocy. Choć z wojskowego punktu widzenie jest to logiczny plan działania, to jednak jest on skrajnie niehumanitarny, gdyż powoduje ogromne straty wśród ludności cywilnej gęsto zamieszkującej osiedla.
Chociaż wiele elementów izraelskiej taktyki stosowanych jest w Iraku, to jednak Amerykanie nie stosują aż tak drastycznych metod działania. Wynika to najprawdopodobniej z większej dbałości o niepowodowanie niepotrzebnych strat wśród ludności cywilnej, jak również z tego, że irackie miasta nie są aż takim labiryntem wąskich uliczek, jakie stanowią slumsy palestyńskich obozów dla uchodźców. To, że Amerykanie wycofują się czasem z kontrolowanych przez siebie miejscowości, które szybko zajmują powstańcy, może być również spowodowane chęcią wciągnięcia partyzantów do regularnych działań zbrojnych, które z łatwością mogą wygrać dysponujący miażdżącą przewagą ogniową Amerykanie.
Wymianę doświadczeń w dziedzinie taktyki walki daje się również zauważyć po stronie ruchu oporu tak w Iraku, jak i w Palestynie. Amerykański i izraelski wywiad zauważył, że niektóre z metod prowadzenia walki stosowane zarówno przez Palestyńczyków, jak i powstańców irackich są kopią metod walki, jakich amerykańscy doradcy w latach 80. uczyli afgańskich mudżahedinów, którzy walczyli wtedy jako sojusznicy USA z sowieckim okupantem. Dotyczy to szczególnie niszczenia czołgów i helikopterów, a także sporządzania improwizowanych ładunków wybuchowych.
Krzysztof Niewola
"Nasz Dziennik" 07-10-2004
Autor: Ku8a