Zadziwiająca cisza
Treść
"W ostatnich wyborach samorządowych z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej kandydował neonazista" - czytamy we wczorajszym wydaniu jednego z tygodników. Jednak tym razem media nie zauważyły tej informacji, tak jak to uczyniły kilka miesięcy temu, gdy podobny przypadek miał mieć miejsce wśród działaczy Młodzieży Wszechpolskiej.
Gdy w grudniu zeszłego roku w mediach ukazał się zrobiony amatorską kamerą film przedstawiający grupkę młodych ludzi palących swastykę i wznoszących nazistowskie hasła, lewica grzmiała. Chodziło o to, że wśród tej młodzieży znajdowała się asystentka europosła Macieja Giertycha, Leokadia Wiącek. Wówczas przedstawiciele środowisk lewicowych domagali się delegalizacji Młodzieży Wszechpolskiej i dymisji wicepremiera Romana Giertycha. Zastanawiające jest to, w jaki sposób zareaguje Sojusz Lewicy Demokratycznej, gdy na jaw wychodzi sprawa związana z członkiem ich partii. "Gazeta Polska" opublikowała zdjęcia Michała Roickiego (w zeszłorocznych wyborach do samorządu warszawskiego kandydował z komitetu Lewica i Demokraci), który od wielu lat ma działać w środowiskach nazistowskich i wielokrotnie był widywany na koncertach zespołów propagujących nienawiść rasową i gloryfikujących nazistowskich zbrodniarzy. Zdaniem posła Andrzeja Mańki (LPR), "jeżeli Sojusz Lewicy Demokratycznej tak bardzo ostro krytykował Ligę Polskich Rodzin, opierając się na medialnych informacjach, to tym bardziej powinien takie postawy negować wśród swoich członków". Tym bardziej że - jak podkreśla poseł - wydarzenia z grudnia ubiegłego roku trzeba byłoby najpierw dokładnie sprawdzić i ustalić, czy faktycznie ci młodzi ludzie, biorący udział w tego typu procederze, byli rzeczywiście działaczami Ligi Polskich Rodzin i Młodzieży Wszechpolskiej. Zdaniem Mańki, to SLD powinno być zdelegalizowane i to nie dlatego że być może w jego szeregach są członkowie preferujący nazizm, ale dlatego że jest partią o korzeniach komunistycznych. Również poseł Jan Bury (PSL) jako "niewątpliwie negatywne" ocenił tego typu postawy, szczególnie w odniesieniu do naszej historii. - Bez względu, po której stronie politycznej dzieją się tego typy przypadki, należy je piętnować - podkreślił w rozmowie z nami.
Zdaniem dr. Mieczysława Ryby, historyka z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, należy spojrzeć na ten problem z perspektywy historycznej. - Lewica wykorzystuje pewnego rodzaju zbitkę pojęciową, jakoby Hitler i wszystko to, co z nim związane, było bliskie prawicy. W ten sposób starała się przypiąć prawicy łatkę elementów zwyrodniałych w postaci ruchów nazistowskich - uważa dr Ryba. Komentując wcześniejsze oburzenie lewicy na podobny przypadek, który miał miejsce wśród członków Młodzieży Wszechpolskiej, zwraca uwagę, że skrajne poruszenie SLD "było raczej wyrazem gry politycznej i chęcią zlikwidowania pewnych koalicji rządzących, niż dochodzeniem do jakiejś sprawiedliwości". - Jak widzimy, lewica ma ten sam problem, a może nawet głębszy - podkreśla. Dodaje, że tego typu przypadki "obnażają hipokryzję SLD", jeśli chodzi o sposób funkcjonowania tej partii w polityce. Ryba podkreśla także, że od strony ideowej ruch komunistyczny i narodowosocjalistyczny są do siebie o wiele bardziej podobne niż - jak niektórzy twierdzą - do ruchów prawicowych czy narodowopolskich. W okresie międzywojennym nawet nie bardzo różnią się od siebie, pomimo że obydwa są wobec siebie wrogie. - Naziści głosili nienawiść rasową, a bolszewicy nienawiść klasową - wyjaśnia dr Ryba. - Nazizm to ruch narodowosocjalistyczny i o tym zupełnie się nie wspomina we współczesnej historiografii, a szczególnie w obszarze polityczno-medialnym - zaznacza historyk. Dodaje, że ruch narodowosocjalistyczny był partią skrajnie lewicową. Jest to widoczne, zwłaszcza gdy bierzemy pod uwagę doktryny głoszone przez Hitlera np. dotyczące gospodarki.
Magdalena M. Stawarska
"Nasz Dziennik" 2007-02-01
Autor: wa