Zaczęło się od św. Mikołaja
Treść
Jeśli mówimy "Polak w Formule 1", myślimy przede wszystkim o Robercie Kubicy. Niespełna 20-letni krakowianin po sukcesach na torach kartingowych, Formuły Renault i Formuły 3 systematycznie zbliża się do wymarzonej F1, choć sam do całej sprawy podchodzi z dużym dystansem.
Ze sportami motorowymi zetknął się przypadkiem. A pomógł... miniaturowy samochód, który był wystawiony do sprzedaży w jednym ze sklepów niedaleko Rynku Głównego w Krakowie. Robert dostał auto jako łączony prezent urodzinowo-mikołajowy (urodził się 7 grudnia) i dalej wszystko potoczyło się błyskawicznie. Już jako dziesięciolatek został kartingowym mistrzem Polski. Później tytuł zdobywał jeszcze pięciokrotnie. W wieku 13 lat wyjechał do Włoch, gdzie kontynuował karierę ze znakomitym skutkiem. Został międzynarodowym mistrzem Włoch (1998 i 1999) i Niemiec (1999) oraz wicemistrzem Europy (1998). W 2001 roku przesiadł się za stery Formuły Renault. Rok później został wicemistrzem włoskiej serii FR 2000, zwyciężając w aż pięciu eliminacjach. Rok 2003 przyniósł awans o szczebel wyżej - Formułę 3 (uważaną za przedsionek Formuły 1). Debiut był rewelacyjny - zwycięstwo na torze w Norisring.
Miniony sezon nie był dla Roberta najlepszy. Z różnych, często od niego niezależnych, przyczyn spisywał się słabiej, niż oczekiwał. Zajął siódme miejsce w klasyfikacji generalnej mistrzostw Europy. Lepiej ma być w roku przyszłym.
A że będzie, Robert potwierdził w minioną niedzielę, zajmując drugie miejsce w prestiżowym Grand Prix Makau, uważnym za nieoficjalne mistrzostwa świata Formuły 3.
Pisk
"Nasz Dziennik" 2004-11-23
Autor: kl