Zabitych wciąż przybywa
Treść
Liczba śmiertelnych ofiar niedzielnego trzęsienia ziemi i wysokiej fali morskiej tsunami w krajach Azji Południowej i Południowo-Wschodniej sięga już 23 tys. Najwięcej przypadków śmiertelnych odnotowano w Sri Lance, Indonezji i Indiach. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi nadal uważa się za zaginionych.
W najbardziej dotkniętej kataklizmem Sri Lance ogółem zginęło co najmniej 12 tys. osób. Na indyjskich wyspach Andamanach i Nikobarach liczba ofiar tsunami przekroczyła 3 tys., dziesięć razy tyle uważa się za zaginione. Żywioł zniszczył całkowicie pięć miejscowości na wyspach leżących między Zatoką Bengalską i Morzem Andamańskim. Indonezyjskie władze wstępnie szacują, że liczba śmiertelnych ofiar tsunami przekracza 5 tys. Nieoficjalnie mówi się jednak o większej liczbie zabitych. Niszczące tsunami dotknęło przede wszystkim północny kraniec Sumatry, w tym największe miasto w tej części wyspy - Banda Aceh. Wczoraj w związku z tragedią prezydent Indonezji Susilo Bambang Yudhoyono ogłosił trzydniową żałobę narodową w całym kraju. W Tajlandii zabitych zostało około 850 osób, w tym co najmniej 300 na turystycznej wyspie Phi Phi na południu kraju. Rannych zostało ponad 7200 osób. Nie podano informacji o liczbie zaginionych. W Malezji zginęły 52 osoby, na Malediwach - 43, w Birmie - około 30, a w Bangladeszu - 2.
Fala wywołana podmorskim trzęsieniem ziemi w Azji Południowo-Wschodniej dotarła na odległość 4,5 tys. km do wybrzeża Afryki. Na wybrzeżu Somalii fala tsunami zalała całe wioski i miasta, zabijając setki ludzi. Dziesiątki kutrów i łodzi rybackich nie powróciły z połowów. Rzecznik prezydenta Somalii Jusuf Mohammed Ismail zaapelował o udzielenie tysiącom bezdomnym pilnej pomocy. Przedstawiciel prezydenta Somalii nie był w stanie podać dokładnej liczby zabitych, jednak jego zdaniem "liczba śmiertelnych ofiar w Puntlandzie i w okolicach stolicy Mogadiszu jest bardzo wysoka". W Kenii, na Mauritiusie, na Seszelach i na Madagaskarze tsunami wyrządziło głównie szkody materialne. Na południowo-wschodnim wybrzeżu Madagaskaru wysoka fala wywołana trzęsieniem ziemi, którego epicentrum znajdowało się w odległości 5 tys. km, porwała i uniosła ze sobą 150 domów. W sumie 1,2 tys. mieszkańców zostało bez dachu nad głową.
Wśród zabitych i zaginionych jest wielu zagranicznych turystów. Rzecznik resortu spraw zagranicznych Aleksander Chećko poinformował wczoraj, że 10 Polaków jest nadal poszukiwanych w Tajlandii, a 1 osoba prawdopodobnie nie żyje. Bogdan Góralczyk, ambasador RP w Tajlandii, oświadczył, że 3 Polaków jest hospitalizowanych. Według władz Sri Lanki, wśród ofiar tsunami jest ponad 80 obcokrajowców, w tym 9-osobowa grupa Japończyków. Ogółem na terenach objętych kataklizmem zaginęło kilkudziesięciu mieszkańców tego kraju. Zginęło także - jak podano w Rzymie - co najmniej 11 Włochów, a około 100 zaginęło. Południowokoreańskie biuro turystyczne informuje, iż nie jest w stanie skontaktować się z 9 Koreańczykami przebywającymi na tajlandzkiej wyspie Phi Phi. Departament Stanu USA ustalił już, że 2 obywateli amerykańskich zginęło na Sri Lance, 1 w Tajlandii, a 7 uznano za zaginionych. Belgijskie MSZ podaje, że 2 Belgów - starsza kobieta i dziecko - poniosło śmierć na Phuket. W tym samym regionie zginęło od 20 do 50 Szwedów, a co najmniej 600 zaginęło. Liczba ofiar może być dużo wyższa, bo w regionie Phuket było 15-20 tys. szwedzkich turystów. 17 Belgów odpoczywających na tej wyspie nadal uważa się za zaginionych. Według Reutera, zginęli tu również 3 Duńczycy, Nowozelandczyk i Tajwańczyk. W Londynie podano, że wśród ofiar tsunami są co najmniej 4 Brytyjczycy. Ambasador Wielkiej Brytanii w Bangkoku podał w radiu niepotwierdzoną informację, że w Phuket zginęło 7 Brytyjczyków, a 69 zostało rannych.
PS, PAP, Reuters
"Nasz Dziennik" 2004-12-28
Autor: kl