Z Warszawy do Gori
Treść
Z Michałem Dworczykiem, byłym doradcą premiera ds. Polonii i Polaków za Granicą, rozmawia Anna Ludwig Dzisiaj rano wylatuje z Polski pierwszy transport z pomocą humanitarną do Gruzji. Co składa się na tę pomoc? - To będzie około tony sprzętu medycznego i innych medykamentów niezbędnych do ratowania i podtrzymywania życia, m.in. respiratory, defibrylatory, antybiotyki, środki opatrunkowe. To wszystko ma trafić do Tbilisi. Część sprzętu, zwłaszcza szpitalnego, zostanie w Tbilisi, głównie respiratory, o które apelowało gruzińskie ministerstwo zdrowia. Natomiast inne medykamenty zostaną przetransportowane ciężarówkami w rejony objęte walkami, m.in. Gori. Od początku konfliktu utrzymujemy kontakt z miejscowymi Polakami, niektórzy z nich są lekarzami. Prezes Polskiej Organizacji Medycznej w Gruzji jest pracownikiem centralnego szpitala wojskowego w Gori i poprzez te kanały będziemy starali się dotrzeć do najbardziej potrzebujących. Samolot wyląduje w Tbilisi? - Jak wiemy, tam sytuacja jest ciągle zmienna. Są doniesienia o poruszaniu się wojsk rosyjskich w stronę Tbilisi, ale te informacje są bardzo sprzeczne nawet tam, na miejscu. Mamy ciągle kontakt z ambasadą i dziennikarzami polskimi, a także z miejscowymi Polakami. Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie ustalić, czy będzie można wylądować w Tbilisi. W tej chwili samoloty cywilne lądują, więc tym bardziej samolot specjalny będzie mógł wylądować. Natomiast alternatywą jest lądowanie w Erewaniu, jesteśmy na to przygotowani, i stamtąd przez granice przejechalibyśmy prosto do Gori. Na kiedy planowany jest powrót? - Przede wszystkim będziemy starali się dotrzeć do osób najbardziej potrzebujących. Cały ładunek waży około tony, nie są to olbrzymie ilości i traktujemy to jako pierwszy rzut. Dopiero po rozpoznaniu sytuacji na miejscu będzie organizowany kolejny transport uwzględniający bardziej potrzeby uchodźców, czyli środki niezbędne do higieny. We wrześniu w ramach pomocy chcemy przywieźć do Polski grupę co najmniej 50 dzieci na dwutygodniowe wakacje. Mamy zadeklarowane środki na ten cel. Dziękuję za rozmowę. "Nasz Dziennik" 2008-08-14
Autor: wa