Z trudem, ale przeszła
Treść
Wczoraj Sejm przyjął 9 poprawek Senatu do ustawy o przekształceniach i zmianach w podziale zadań i kompetencji organów państwowych, właściwych w sprawach łączności, radiofonii i telewizji. Tą nazwą określono zmiany w trzech ustawach dotyczących telekomunikacji i funkcjonowania mediów. Poprawki te nie dotyczyły głównych, dokonanych w Sejmie, zmian w ustawie; miały w większości jedynie charakter legislacyjny. Ustawa trafi teraz na biurko prezydenta. Według posłów PiS, Lech Kaczyński podpisze ją jeszcze w tym roku.
Nowelizacja przyznaje pierwszeństwo w ubieganiu się o ponowną koncesję na nadawanie programów nadawcom społecznym. Prawnicy uważają jednak, że zapis ten jest nieprecyzyjny. W Polsce jest 11 nadawców społecznych: Warszawska Prowincja Redemptorystów (Radio Maryja) i dziesięciu innych właścicieli rozgłośni kościelnych - archidiecezje, diecezje i parafie. Wśród nich: klasztor Ojców Paulinów Jasna Góra w Częstochowie (Program Radia Jasna Góra), archidiecezja częstochowska (Radio Fiat), diecezja kaliska (diecezjalne radio katolickie), Rzymskokatolicka Parafia pw. Nawiedzenia NMP (Radio Skomielna Czarna), prawosławna diecezja białostocko-gdańska (Radio Ortodoxia). Zgodnie z ustawą o RTV, nadawcy społeczni upowszechniają działalność wychowawczą, edukacyjną i charytatywną, respektują chrześcijański system wartości, za podstawę przyjmują uniwersalne zasady etyki oraz zmierzają do ugruntowania tożsamości narodowej. Zapis ten ma zinterpretować Trybunał Konstytucyjny.
Sporna rekoncesja
Zgodnie ze znowelizowaną ustawą Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ma liczyć 5 członków. Dwóch z nich powoła Sejm, dwóch - prezydent, i jednego - Senat. Kadencja obecnej 9-osobowej KRRiT zakończy się z dniem ogłoszenia nowej ustawy w Dzienniku Ustaw. Wtedy prezydent, Sejm i Senat powołają nowych członków Rady. Ich kadencja będzie trwała 6 lat. Przewodniczącym KRRiT zostanie osoba wybrana do tego gremium przez prezydenta. Ustawa przewiduje też m.in. zlikwidowanie Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty oraz powołanie Urzędu Komunikacji Elektronicznej. UKE ma się zajmować m.in. kwestiami dotyczącymi korzystania z częstotliwości, a także rejestrem przedsiębiorców telekomunikacyjnych. W kompetencjach KRRiT pozostanie zarządzanie koncesjami na nadawanie programów. Koncesja, która określa m.in. osobę nadawcy, przedmiot jego działalności, sposób rozpowszechniania programu (np. satelitarny, kablowy), jest niezbędna do rozpowszechniania programów radiowych i telewizyjnych. Nie dotyczy jednak programów publicznej radiofonii i telewizji. Zgodnie z ustawą, koncesja ma być przyznawana na 10 lat. Wcześniej mogła być udzielana na okres nie krótszy niż 5 lat, z tym że dla nadawców telewizyjnych - na okres nie dłuższy niż 10 lat, a dla nadawców radiowych - na okres nie dłuższy niż 7 lat. Również ponowna koncesja (po zakończeniu pierwszej koncesji) ma być przyznawana na 10 lat.
Opozycja grozi Trybunałem
Podczas debaty nad poprawkami Senatu posłanka Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) powtarzała z trybuny sejmowej: "piękne słowa, podłe czyny". Według niej ustawa to regulacja prawna, która nie naprawia mediów, nie daje w konsekwencji żadnych gwarancji co do ich bezstronności i rzetelności, lecz "bubel legislacyjny", którego PiS powinien się wstydzić. W podobnym tonie brzmiała wypowiedź przedstawiciela SLD posła Piotra Gadzinowskiego. Sojusz chce zaskarżyć ustawę medialną do Trybunału Konstytucyjnego. To samo ma zamiar uczynić Platforma.
PO krytykuje m.in. zapis mówiący o ułatwionej drodze do ponownej koncesji dla nadawców społecznych oraz zaproponowany przez Samoobronę zapis dotyczący podejmowania przez KRRiT działań w zakresie etyki dziennikarskiej. Partia ta uważa, że może to być rodzaj cenzury.
Kilka dni temu szefowa KRRiT Danuta Waniek zwróciła się do Rzecznika Praw Obywatelskich o zaskarżenie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego z powodu zbyt szybkiego trybu prac w Sejmie i w Senacie nad ustawą.
Anna Skopinska
Rada mniej polityczna
Senator prof. Ryszard Bender (LPR), były szef KRRiT:
Ustawa medialna mogła być przyjęta bez poprawek Senatu, bo są one jedynie kosmetyczne i niewiele wnoszą. Sama ustawa jest bardzo potrzebna. Przede wszystkim zmniejsza pozycję, rangę i zakres spraw, którymi zajmowała się KRRiT. Dzisiaj Rada powołana ustawą z 1992 roku spełniła już swoje zadanie. Ład medialny jest zapewniony i mogłaby już przestać istnieć. Jednak na to potrzebna jest zmiana Konstytucji. Ustawa zmniejsza liczbę członków KRRiT prawie o połowę - z 9 do 5. W związku z tym Rada będzie nawet mniej polityczna. Zmniejszenie do jednej osoby z danej partii może sprawić, że Rada będzie sprawniej pracować. Drugim ważnym elementem tej ustawy jest zapis dotyczący etyki. KRRiT jako najwyższa instancja w sprawach mediów ma nie tylko prawo, ale też obowiązek zajmować się sprawą etyki. W zapisie tym mowa jest o tym, że KRRiT podejmuje jedynie działania zmierzające do tego, by media nie naruszały strony etycznej. Co nie znaczy, że Rada ocenia, że jest sądem. Przewodniczący KRRiT miał do tej pory prawo nawet karać nadawców za skandaliczne treści. Jednak Rada bardzo rzadko z tego zapisu korzystała. W tej ustawie zapis ten jest nawet łagodniejszy, bo poleca on KRRiT wyjaśniać kwestie związane z etyką. Jeszcze na jedno w ustawie medialnej chciałbym zwrócić uwagę - nie ma już niejasności z odwołaniem przewodniczącego KRRiT. Teraz to prawo przysługuje prezydentowi. Sytuacja jest już klarowna, bo kto, jeśli nie prezydent, ma powoływać i odwoływać szefa KRRiT.
not. AS
"Nasz Dziennik" 2005-12-30
Autor: ab