Z telewizorem pod pachą
Treść
Mimo że piłkarska reprezentacja Chin nie uczestniczy w mundialu, turniej cieszy się w tym kraju ogromnym zainteresowaniem. Przykłady kibicowania, a może raczej "kibicowania", mogą zdumiewać.
Pekińska prasa poinformowała m.in., że w trakcie meczu Francji i Hiszpanii w jednym z hutongów wybuchł pożar. Według relacji żony kibica, pierwsze chwile pożaru jej domu wyglądały następująco: - Gdy sąsiad krzyknął: "Pali się!" - chwyciłam pod pachę dziecko i w nocnej koszuli wybiegłam na ulicę. To samo zrobił mąż, który jednak pod pachą trzymał... telewizor. Gdy znalazł najbliższe gniazdko elektryczne - włączył telewizor i ponownie oglądał transmisję z meczu.
Różnica czasu między Niemcami a Chinami (sześć godzin) zmusza zatwardziałych kibiców do dramatycznych i niezrozumiałych nieraz wyborów. Jeden z futbolowych fanów zrezygnował z pracy w Pekinie i przeniósł się do rodzinnego Chongqing, by nikt mu nie przeszkadzał oglądać relacji telewizyjnych. Co ciekawe, jego dawny już szef proponował mu nawet podwyżkę - ale ten powiedział, że dla niego futbol jest ważniejszy niż praca.
Niedawno policja zatrzymała na gorącym uczynku złodzieja, który ukradł telefon komórkowy. Musiała jednak odstąpić od oskarżenia, jako że ofiara odmówiła zeznań, tłumacząc się chęcią obejrzenia w telewizji meczu, w tym rozpoczęcia gry. Media informują również o przypadkach nieporozumień małżeńskich, spowodowanych mistrzostwami. Jeden z kibiców musiał spisać z żoną umowę, w której zostały sprecyzowane obowiązki domowe obu stron w okresie trwania MŚ.
Co by się działo, gdyby Chińczycy w mistrzostwach grali?
Pisk, PAP
"Nasz Dziennik" 2006-06-30
Autor: ab