Z parady gejowskiej na terapię
Treść
Amerykańscy strażacy pozwali do sądu miasto San Diego za to, że zmusiło ich do pracy łamiącej ich sumienia. Kalifornijską jednostkę wyznaczono do zabezpieczania parady gejowskiej, w trakcie której strażacy doświadczyli tak ordynarnych zachowań o charakterze molestowania, że musieli poddać się długotrwałej terapii. Ława przysięgłych nie była w stanie rozstrzygnąć sporu. Nowy proces ruszy 16 stycznia przyszłego roku.
Pozew przeciwko miastu San Diego wniosło czterech strażaków, którzy wbrew swojej woli musieli poprowadzić wóz strażacki w czasie parady homoseksualistów. Wyjazd nakazał zastępca komendanta Jeff Carle, który stwierdził, że obawiał się agresywnego zachowania ze strony jej uczestników, jednak nie mógł sobie pozwolić na pozostawienie takiego zgrupowania ludzi bez ochrony strażackiej. - Mogłem nie posłać tego wozu na paradę, ale nie uważałem, że byłoby to właściwe, skoro ochraniamy praktycznie każdą inną imprezę masową - tłumaczył. Czterech strażaków, którzy karnie wykonali rozkaz, zeznało, że zachowanie homoseksualistów, jakiego doświadczyli, było niewyobrażalnie wulgarne i obraźliwe. Mężczyźni byli po zajściu tak zszokowani, że każdy z nich musiał zostać poddany terapii i opiece psychologa. - Nie można było spoglądać na ten tłum i nie być narażonym na widok różnorakich seksualnych gestów i zachowań - powiedział jeden z nich. - Gdyby ktoś z załogi wywiesił na posterunku zdjęcie tego, co widzieliśmy, zostałby natychmiast ukarany - dodał.
Ośmiu z dwunastu członków ławy przysięgłych orzekło, że strażacy zostali narażeni na napastowanie seksualne. Jednak było to o jeden głos za mało, żeby proces mógł posunąć się dalej. Jedna z sędziów przysięgłych Helene Matthews powiedziała, że w jej odczuciu mogło dojść do napastowania. - Nikt z nas nie powinien być zmuszany, by iść w miejsce pracy i robić rzeczy niezgodne z jego moralnością - powiedziała Matthews. Jednak ze względu na brak wymaganej większość głosów wśród przysięgłych proces nie mógł się zakończyć rozstrzygnięciem. Charles LiMandrio, adwokat reprezentujący strażaków, uznał ten fakt za wysoce frustrujący. Zapowiedział przy tym, że to jednak nie koniec sprawy, a nowy pozew zostanie rozpoznany 16 stycznia przyszłego roku.
Łukasz Sianożęcki
"Nasz Dziennik" 2008-10-09
Autor: wa