Z optymizmem w przyszłość
Treść
Piątkowymi seriami treningowymi przed Grand Prix Bahrajnu Robert Kubica oficjalnie rozpoczął wielką - miejmy nadzieję - przygodę z Formułą 1. Polak zebrał nie tylko bezcenne doświadczenia, ale i zapisał się w pamięci najlepszym czasem uzyskanym podczas pierwszej z nich. Na razie nie było mu dane wystąpić w kwalifikacjach i eliminacyjnym wyścigu, na co zresztą nie liczył, ale kto wie, czy w przyszłości, może nawet bliskiej, nie doczeka się swej szansy.
Kubica, pierwszy w historii Polak w Formule 1, jest trzecim kierowcą w zespole BMW Sauber. Ma dzięki temu zapewniony udział w treningach przed każdym z osiemnastu wyścigów zaliczanych do klasyfikacji mistrzostw świata. Startują w nich dwaj podstawowi kierowcy - Niemiec Nick Heidfeld i Kanadyjczyk Jacques Villeneuve. Krakowianin - przynajmniej dziś - nie ma co liczyć na to, że ich zastąpi. Taka ewentualność może nastąpić jedynie w przypadku choroby bądź - co mniej prawdopodobne - słabszej formy Niemca lub Kanadyjczyka. Sam Kubica jednak nie chce w ten sposób zyskać angażu. To nie w jego stylu. On na wszystko chce zapracować, tak jak czynił to dotychczas.
Na razie za naszym reprezentantem oficjalny debiut w F1, który nastąpił podczas treningowych serii przed pierwszą tegoroczną eliminacją - Grand Prix Bahrajnu. Na pierwszej z nich Polak uzyskał najlepszy czas, wyprzedzając m.in. taką sławę jak siedmiokrotny mistrz świata Niemiec Michael Schumacher. Na drugiej był dziesiąty, ale i tak szybszy od kolegów z zespołu BMW Sauber. - Jestem bardzo zadowolony ze swego debiutu w F1 - przyznaje Robert. - Wypadł dobrze, nawet nadspodziewanie dobrze. Najważniejszym celem treningów było znalezienie najlepszych rozwiązań na wyścig, tak by moi koledzy dysponowali dobrze przygotowanym samochodem. Wyniki pierwszego z nich mnie zaskoczyły. Strategia na drugi była już zdecydowanie inna. Przeprowadziliśmy symulację warunków wyścigowych, chcieliśmy zaobserwować, jak zachowuje się bolid z większą ilością paliwa, a opony przy większym wysiłku. Dlatego jeździłem na dłuższych dystansach, nawet dziesięć okrążeń bez przerwy - dodaje.
Kubica był zadowolony ze swego występu. - Uzyskałem dobry czas, jeździłem szybko i równo. Bolid spisywał się bez zarzutu, a wszystko to pozwala mi patrzeć optymistycznie w przyszłość. A debiut nie należał do najłatwiejszych. Na Bahrajnie byłem pierwszy raz, nie znałem tamtejszego toru. Zrobiłem na nim rekonesans już na parę dni przed treningami, aby podczas nich nie zrobić jakiegoś głupiego błędu - wszak pierwsza eliminacja, a co za tym idzie i treningi, cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Dlatego chciałem optymalnie poznać tor, jego charakterystykę, pomogły mi w tym materiały, jakie otrzymałem od organizatorów. Tor mi się spodobał - ma dwa, trzy bardzo trudne zakręty, które jednak można pokonać na pełnym gazie - nie ukrywa.
Występ Nicka Heidfelda i Jacques'a Villeneuve'a podczas samego GP Bahrajnu Kubica oglądał z boku. Jego koledzy wypadli jednak kiepsko. Zmagania ukończył tylko Niemiec, i to na dość odległej, dwunastej pozycji. Kanadyjczyk, mistrz świata sprzed dziewięciu lat, w ogóle nie dojechał do mety. W jego bolidzie eksplodował silnik.
Za kilka dni karawana F1 zawita do Malezji, gdzie rozegrana zostanie druga eliminacja mistrzostw świata.
Piotr Skrobisz
żródło: "Nasz Dziennik" 2006-03-14
Autor: mj