Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wyzysk w "Biedronce"

Treść

Niewypłacanie wynagrodzeń i nieprzestrzeganie czasu pracy - to najczęstsze przypadki łamania prawa, stwierdzone podczas kontroli w sieci sklepów "Biedronka" przeprowadzonej przez Okręgową Inspekcję Pracy w Białymstoku.
Inspekcje w "Biedronce" kontrolerzy rozpoczęli po licznych skargach pracowników tych sklepów. Skarżą się oni głównie na bezprawne wyzyskiwanie ich przez pracodawcę. Podczas kontroli 22 placówek sieci położonych na terenie województwa podlaskiego większość tych doniesień okazała się zasadna. Według inspektorów, pracownicy nie otrzymywali wynagrodzeń za nadgodziny oraz byli zmuszani do wykonywania prac ponad ich siły.
- W czasie kontroli inspektorzy często stwierdzali, że z zapisów w ewidencji czasu pracy nie da się ustalić faktycznego stanu rzeczy. Pracownik, który chce uzyskać zapłatę za nadgodziny, musi w takim układzie złożyć na pracodawcę pozew do sądu - powiedział nam Piotr Latała, rzecznik prasowy Okręgowej Inspekcji Pracy w Białymstoku. Obecnie na wniosek kilku zatrudnionych w "Biedronce" Prokuratura Okręgowa w Białymstoku prowadzi śledztwo w sprawie łamania praw pracowniczych w sklepach tej sieci.
Skargi trafiają do Okręgowej Inspekcji Pracy w Białymstoku również od osób zatrudnionych w innych dużych sieciach handlowych. Dlatego także w nich prowadzone są obecnie kontrole. W ubiegłym roku do Okręgowej Inspekcji Pracy w Białymstoku wypłynęło 801 skarg. Po ich sprawdzeniu PIP złożyła do prokuratury 34 zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa. To o połowę więcej niż w 2003 r. Inspektorzy twierdzą, że zła sytuacja pracowników w zagranicznych sieciach handlowych nie zmieni się, dopóki kary za łamanie praw pracowniczych nie zostaną zaostrzone. Obecnie PIP może ukarać nieuczciwego pracodawcę grzywną w wysokości najwyżej 1000 zł. Dla przykładu w Portugalii (rodzimy kraj właściciela "Biedronki" - Grupy Jeronimo Martins) maksymalna kara za tego rodzaju przestępstwa wynosi 53 tys. euro.
Duże sieci handlowe również czują się w Polsce bezkarne, ponieważ ich pracownicy często zbyt długo milczą o wyrządzanej im przez pracodawcę krzywdzie. - Jeżeli pracownicy będą się godzić na niegodne warunki pracy, to ich wyzysk się nie skończy - mówi Piotr Latała. Do PIP skargi składają przeważnie byli pracownicy firmy. Póki pracują, boją się mówić prawdę, gdyż wiedzą, że mogą być za to zwolnieni, a jaki jest u nas rynek pracy, to chyba każdy wie.
Adam Białous, Białystok

"Nasz Dziennik" 2005-02-22

Autor: ab