Wyścig o pierwszeństwo w dehumanizacji
Treść
W Wielkiej Brytanii trwa debata nad ustawą "The Human Fertilisation and Embryology Bill", która pozwoli pseudonaukowcom na prowadzenie nieetycznych badań nad dziećmi poczętymi, w tym tworzenie zwierzęco-ludzkich hybryd. Wczoraj dwudniowe obrady nad nią rozpoczęły komisje Izby Gmin brytyjskiego parlamentu. Organizacje pro-life zapowiedziały protesty. Swój sprzeciw wyraża także Kościół katolicki. Zasiadający w Izbie parlamentarzyści będą głosować nad poprawkami do ustawy aborcyjnej o ograniczeniu możliwości zabijania nienarodzonych dzieci.
Premier Gordon Brown nalegał na szybkie rozpatrzenie "The Human Fertilisation and Embryology Bill" ze względu na naciski ze strony koncernów farmaceutyczno-medycznych oraz związanych z nimi instytucji, w tym Wellcome Trust oraz Medical Research Council. Te ostatnie wystosowały do niego specjalny list w tej sprawie, w którym domagały się wznowienia prac nad tą skandaliczną ustawą, motywując apel dobrem pacjentów. "Diagnozowanie i leczenie chorób nie może być zakończone" - czytamy w wydanym oświadczeniu.
Można przy tym podejrzewać, że szef brytyjskiego rządu nie jest bezstronny również ze względu na chorobę swojego najmłodszego syna, Frasera, któremu część medyków daje szansę na wyleczenie, o ile parlament wyda zezwolenie na nieetyczne eksperymenty. Tymczasem rozpoczęcie badań pseudonaukowych wcale nie stanowi gwarancji dla dzieci chorych, a jedynie gwarancję nieludzkiej śmierci dla poczętych.
Gordon Brown, wbrew wcześniejszym deklaracjom, zezwolił członkom parlamentu na głosowanie zgodnie z własnym sumieniem nad czterema "kontrowersyjnymi" częściami ustawy po tym, jak otrzymał ostrzeżenie, iż niektórzy katoliccy posłowie oraz członkowie Rady Ministrów wyrazili gotowość do buntu. Nie oznacza to jednak, że ustawa odpadnie w głosowaniu. Wręcz przeciwnie. - Są duże szanse, że ustawa przejdzie - oceniła w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Emilia Klepacka z brytyjskiej organizacji The Catholic Union, zajmującej się obroną katolickich wartości. - Ludzie sumienia mają teraz obowiązek podzielić się swoimi zastrzeżeniami i przez cały czas pozostają w kontakcie ze swoimi posłami. Setki osób z całej Anglii przyjechały w zeszłym tygodniu do Londynu, żeby porozmawiać z posłami - podkreśliła.
Projektowi zdecydowanie sprzeciwiają się również konserwatyści. David Burrows oświadczył, że tworzenie i wykorzystywanie zwierzęco-ludzkich hybryd nie jest jedyną drogą badań naukowych. Dodał przy tym, że nauka nie musi wykluczać etyki.
Wczoraj w parlamencie odbyła się także debata na temat "Hybrydy: etyczne alternatywy", której przewodniczył właśnie David Burrows. W poszukiwanie alternatywnych wobec tworzenia hybryd metod prowadzenia badań zaangażowana jest mocno The Catholic Union, brytyjska organizacja broniąca chrześcijańskich wartości i walcząca o życie poczętych dzieci. Współpracuje ona w tej materii m.in. z prof. Jamesem Sherleyem z Bostonu, prof. Dennisem McGonagle'em z Leeds oraz prof. McGuckinem z Newcastle. Niestety, wszystko wskazuje jednak na to, że widmo gigantycznych zysków ma zdecydowaną przewagę nad zdrowym rozsądkiem, i to ono w ostateczności odniesie sukces. Przedstawiciele brytyjskiego ministerstwa zdrowia oraz pseudonaukowych kręgów zapowiadają, że dzięki "The Human Fertilisation and Embryology Bill" Wielka Brytania stanie się liderem w dziedzinie badań genetycznych. Czy tak się stanie? - nie wiadomo. Jedno jest pewne, a mianowicie wkład tego kraju w deprecjację wartości ludzkiego życia i samej istoty ludzkiej. Pewne jest również to, że wprowadzana właśnie na Wyspach ustawa stworzy katastrofalny w skutkach precedens.
Ograniczą liczbę zabitych dzieci?
Parlamentarzyści będą głosować również nad projektem poprawki ograniczającej możliwości zabijania dzieci poczętych. Jeżeli członkowie niższej izby parlamentu ją przyjmą, zostanie obniżony wiek dziecka poczętego, które zgodnie z prawem można zabić do 20. lub 22. tygodnia życia, nie zaś, jak obecnie, dwudziestu czterech.
Wprawdzie Brytyjczycy opowiadają się zarówno za ograniczeniem dokonywania zabiegów aborcyjnych, jak i zakazem tworzenia hybryd zwierzęco-ludzkich, ale nie domagają się ani wprowadzenia całkowitego zakazu zabijania dzieci poczętych, ani delegalizacji procedur zapłodnienia metodą in vitro. Warto jednakże podkreślić, iż poziom uwrażliwienia na te tematy w brytyjskim społeczeństwie rośnie, i jest to niewątpliwie pozytywny symptom.
12 maja odbyło się drugie czytanie w Izbie Gmin, po którym ustawa przeszła pod obrady komisji. Głosowało za nią 340 parlamentarzystów przy 78 głosach sprzeciwu.
Anna Wiejak
"Nasz Dziennik" 2008-05-20
Autor: wa