Wypatrywanie zgody
Treść
Półtoragodzinne rozmowy prezydenta Lecha Kaczyńskiego z kanclerz Angelą Merkel dotyczyły zarówno traktatu reformującego, jak i kwestii stosunków bilateralnych. O wyczekiwany kompromis w kwestii traktatu może być jednak trudno. Raczej niemożliwe jest wpisanie mechanizmu z Joaniny do traktatu lub protokołów, stałoby się wtedy bowiem prawem pierwotnym - doniosła Polska Agencja Prasowa, powołując się na źródła w prezydencji portugalskiej. Polska nie godzi się na umieszczenie zapisu w deklaracji. Niejasne jest, czy rozmowy Merkel - Kaczyński objęły kwestię stosunku rządu niemieckiego do Związku Wypędzonych i pozycji Eriki Steinbach.
Rozmowy prezydenta Polski i kanclerz Niemiec trwały dłużej, niż planowano, co zdaniem niektórych komentatorów jest dobrym znakiem. Optymizm panował zresztą również przed spotkaniem. Zarówno Kaczyński, jak i Merkel deklarowali przed rozmowami nadzieję na pomyślność ustaleń i - co za tym idzie - na pomyślny przebieg lizbońskiego szczytu.
Angela Merkel oświadczyła, że celem spotkania jest przezwyciężenie ostatnich rozbieżności na temat ostatecznego kształtu traktatu. - Jeśli wszystkie informacje, które do mnie docierają, są prawdziwe, to myślę, że lizboński szczyt zakończy się sukcesem - wtórował Lech Kaczyński. Po spotkaniu nie odbyła się zapowiedziana wcześniej konferencja prasowa.
Niemiecka prasa, komentując spotkanie w Berlinie, także wyraziła nadzieję na kompromis w sprawie traktatu. Jednoznacznie za podpisaniem dokumentu w Lizbonie opowiedział się niemiecki parlament. Jednocześnie jednak dziennikarze niemieccy zarzucili prezydentowi Polski wykorzystywanie wizyty w kampanii wyborczej. Dziennik "Die Welt" zapowiedział, że po spotkaniu z Merkel Kaczyński z pewnością wyjdzie do polskich dziennikarzy i ogłosi, że "prawie przekonał" stronę niemiecką do postulatów Polski. Przepowiednia dziennika nie sprawdziła się jednak - po spotkaniu nie było żadnego oświadczenia dla prasy. W medialnym szumie, który wzbudziła wizyta Lecha Kaczyńskiego w Berlinie, pojawił się również temat stosunków polsko-niemieckich. "Berliner Zeitung" pod tym kątem zinterpretował negocjacje Merkel i Kaczyńskiego. Gazeta uważa, że jeśli kanclerz upomni prezydenta, by nie zaszkodził porozumieniu na szczycie, to będzie to postrzegane jako kolejny przejaw niemieckich zapędów do dominacji.
Anna Wiejak, Berlin
Małgorzata Lebiediuk
"Nasz Dziennik" 2007-10-13
Autor: wa