Wymarzony debiut Brożka
Treść
Wspaniała bramka debiutującego w kadrze Pawła Brożka dała reprezentacji Polski remis 1:1 z Meksykiem w towarzyskim meczu piłkarskim rozegranym w Chicago. Mecz oglądało dokładnie 54 427 widzów, nasza narodowa drużyna - składająca się głównie z dublerów - zaprezentowała się (po przerwie) całkiem przyzwoicie.
Wczorajsza potyczka nie odbywała się w oficjalnym terminie FIFA, stąd trener Paweł Janas nie mógł skorzystać z graczy z klubów zagranicznych, do Chicago nie pojechało także kilku czołowych zawodników z ligi polskiej. Tym samym w podstawowym składzie wyszło aż trzech debiutantów: Przemysław Kaźmierczak, Paweł Brożek i Bartosz Ślusarski. Nie liczyliśmy na wiele, bo w takim osobowym zastawieniu nasz zespół zaprezentował się po raz pierwszy, mimo to do przerwy mogliśmy się czuć zawiedzeni. Bo Polacy grali źle. Jeszcze jako tako w obronie (ale wcale nie dobrze), w ofensywie praktycznie nie istnieli. Brakowało szybkich podań, po dwóch, trzech celnych, kolejne trafiało już pod nogi przeciwnika. Pod meksykańską bramką gorąco było tylko raz, gdy po dość przypadkowej akcji Marcina Zająca i Brożka strzelał Ślusarski - znakomicie obronił Jesus Corona. Poza tym polskie aktywa były mizerne.
Więcej ciekawego działo się pod naszą bramką. Pewni siebie Meksykanie atakowali sporą ilością graczy, dość łatwo przedostawali się w pobliże pola karnego Artura Boruca. Bramkarz stołecznej Legii miał szczęście, gdy w świetnych sytuacjach przestrzelili Omar Bravo i Luis Perez, bardzo dobrze złapał uderzenie Ramona Moralesa.
Do przerwy goli nie było, po niej Meksykanie szybko objęli prowadzenie. W 51. min pozostawiony bez opieki Morales (gdzie byli obrońcy?) wbiegł w pole karne z lewej strony, silnie uderzył po ziemi, Boruc odbił piłkę, ale ta i tak wpadła do bramki. 0:1! Polacy nie mieli już nic do stracenia - chcąc wyrównać, musieli zaatakować; i faktycznie - od tego momentu zaczęli grać dużo lepiej. Wreszcie oglądaliśmy szybkie i pomysłowe akcje, rywale nie pozostawali dłużni, stąd widowisko zyskało na atrakcyjności. W 71. min nasi dopięli swego - Tomasz Kłos zagrał daleką piłkę do Brożka, ten wyśmienicie ją przejął, po czym natychmiastowo uderzył z półobrotu w "okienko". Corona nie miał szans. Piękna akcja, piękny gol. Dziesięć minut później mogło być 2:1, ale strzał głową Kłosa obronił Corona.
Do końca meczu wynik się już nie zmienił. Podobnie jak w lipcu ubiegłego roku (acz wtedy graliśmy z USA) nasi reprezentanci zremisowali na stadionie Solider Field w Chicago 1:1. Podobnie jak wówczas kilku graczy - szczególnie Brożek - zaprezentowało się obiecująco, oby Janas odważył się i dał im szansę w przyszłości. Selekcjoner grę swych podopiecznych i wynik przyjął z zadowoleniem.
Polska - Meksyk 1:1 (0:0). Bramki: Paweł Brożek (71.) - Ramon Morales (51.). Żółte kartki: Tomasz Kiełbowicz, Marcin Baszczyński, Tomasz Kłos - Francisco Javier Rodriguez. Sędziował Michael Kennedy (USA). Widzów 54 427. Polska: Artur Boruc - Marcin Baszczyński, Tomasz Kłos, Arkadiusz Głowacki, Dariusz Dudka - Marcin Zając (43. Marcin Burkhardt), Radosław Sobolewski (89. Jarosław Bieniuk), Przemysław Kaźmierczak (46. Konrad Gołoś), Tomasz Kiełbowicz - Paweł Brożek (84. Piotr Giza), Bartosz Ślusarski (76. Patryk Rachwał).
Piotr Skrobisz
"Nasz Dziennik" 2005-04-29
Autor: ab