Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wygrali z Goliatem

Treść

W minioną sobotę, 26 czerwca 2004 r., w Niemodlinie odbyła się kolejna już regionalna konferencja pod patronatem Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska "Zagadnienia prawne, ekologiczne i społeczne związane z lokalizacją przemysłowych ferm trzody chlewnej". Uczestnicy dowiedzieli się m.in., że udało się nie dopuścić do rozlokowania filii koncernu Smiethfield Foods w Grodźcu i Michałówku na Opolszczyźnie.
Konferencję zorganizowali: Gmina Niemodlin, ICPPC - Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi, Public Citizens z USA, Ośrodek Doradztwa Rolniczego z Łosiowa, Opolska Izba Rolnicza oraz Niemodliński Klub Ekologiczny. Celem konferencji było przedstawienie ekologicznych i społecznych skutków oddziaływania wielkoprzemysłowych ferm trzody chlewnej na terenach USA i Polski, prezentacja najnowszych uregulowań prawnych w dziedzinie decyzji lokalizacyjnych dotyczących wielkoprzemysłowych hodowli trzody chlewnej na terenie Polski oraz określenie roli organów samorządowych i ruchu obywatelskiego w procesie lokalizacji wielkich ferm przemysłowego tuczu trzody chlewnej.

Zasada: łamać prawo
W wykładzie "Wielkoprzemysłowe rolnictwo w USA i jego skutki" Wenonah Hauter z Public Citizens przedstawiła obraz amerykańskiego rolnictwa, który jest zupełnie inny od wyobrażenia, jakie mają na ten temat Polacy i inne narody Europy. - Amerykańskie rolnictwo to nie malownicze rodzinne farmy, lecz właśnie takie hodowlane giganty jak Smithfield i inne koncerny, które opanowały różne dziedziny rolnictwa, od hodowli zaczynając, przez produkcje pasz, na sprzedawaniu pakowanego mięsa kończąc - powiedziała amerykańska gość Wenonah Hauter. Po udanych zakupach szeregu mniejszych firm kupowanych na zasadzie "10 centów za dolara" firma Smiethfield hoduje rocznie 27 mln świń, a jej udział na rynku wieprzowym w USA wynosi 27 procent. Pod koniec lat 90. XX wieku Smiethfield dokonał ekspansji na rynki Ameryki Południowej, Chin i krajów Europy. Za ponad miliard dolarów kupił w całości lub w części 17 różnych firm, w tym - jak wiadomo - także w Polsce.
Firma Smiethfield jest złej sławy rekordzistą: w 1997 r. została oskarżona o wpuszczanie ścieków do rzeki Pagan i została ukarana najwyższą karą w postępowaniu cywilnym USA za łamanie prawa o czystości wody. Firma musiała zapłacić 12,6 mln USD. Dodatkowo władze stanu Wirginia nałożyły na Smithfield karę 3,8 mln USD za to, że firma aż 22 tysiące razy złamała prawo wodne.
Na pytanie, czy działania protestujących społeczności lokalnych spowodowały zamknięcie uciążliwych chlewni, pani Hauter odpowiedziała, że były takie przypadki, lecz jeszcze zdecydowanie częściej protesty wspomagane działaniami miejscowych władz powodowały niedopuszczenie do powstania przemysłowych farm tuczu trzody chlewnej.
W kolejnym wykładzie Andrianna Natsoulas z Public Citizens zwróciła uwagę słuchaczy konferencji na zapomniany problem: napromieniowanie żywności w celu jej konserwacji, wydłużenia przydatności do spożycia, zabicia insektów i maskowania zanieczyszczeń w produktach mięsnych. Takie działania ułatwiają międzynarodowy handel żywnością i prowadzą do jeszcze większych zysków olbrzymich koncernów spożywczych. Pani Natsoulas zwróciła uwagę, że napromieniowywanie żywności tak naprawę uderza w małych farmerów i konsumentów, gdyż produkcję przenosi się najczęściej do krajów rozwijających się, a te pozwalają jak rząd Brazylii na traktowanie promieniami radioaktywnymi każdej żywności w dowolnych dawkach promieni.
Pozwolenie na traktowanie żywności promieniami radioaktywnymi daje wielkiemu agrobiznesowi jeszcze więcej władzy nad światowymi zasobami żywności. - Jednak czy nie lepiej byłoby stworzyć warunki rodzinnym farmom, które co prawda pozornie drożej wytwarzają żywność, lecz o wysokiej jakości, bez potrzeby kosztownych i niezdrowych dla ludzkiego organizmu zabiegów konserwacyjnych, również polegających na traktowaniu mięsa czy owoców promieniowaniem radioaktywnym dawką milion razy większą, niż otrzymuje się przy rutynowym prześwietleniu klatki piersiowej - podsumowała Andrianna Natsoulas z USA.

Gorzej niż w USA
O wpływie na zdrowie człowieka wynikającym z sąsiedztwa wielkich chlewni mówił w swoim wykładzie dr Zbigniew Hałat, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów, lekarz specjalista epidemiolog od lat zajmujący się skutkami np. spożywania zanieczyszczonej wody i pokarmów na zdrowie społeczeństwa. Okazuje się już nawet ze wstępnych badań i przy dużej dozie ostrożności przy wyciąganiu wniosków badawczych, że sąsiedztwo wielkich chlewni tuczących świnie metodami przemysłowymi ma większy wpływ na zdrowie sąsiadujących z nimi mieszkańców naszego kraju, aniżeli wykazały badania prowadzone w analogiczny sposób w Stanach Zjednoczonych. - Przyczyna jest banalna - powiedział dr Zbigniew Hałat. - Po prostu ludność amerykańska zamieszkuje w nieco większej odległości od wielkich chlewni, niż ma to miejsce w Polsce. W Więckowicach, gdzie były przeprowadzane badania, okna najbliższego gospodarstwa domowego oddalone są od chlewni zaledwie 60 metrów - stwierdził. Do badanych przez lekarzy objawów należą bóle głowy, wymioty, bóle brzucha, biegunki, szczypanie i pieczenie oczu, uczucie ciągłego zmęczenia, reakcje skórne i inne, które należą do zespołu reakcji organizmu ludzkiego na ciągłe oddziaływania odorów z sąsiednich chlewni.
W końcowym wykładzie dr inż. Jerzy Dobosz, zastępca Głównego Inspektora Ochrony Środowiska, mówił o prawnych ograniczeniach niekorzystnego wpływu ferm tuczu przemysłowego na środowisko naturalne. Jerzy Dobosz powiedział m.in., że jeżeli nawet taka firma jak Smithfield zapewni wykonanie wszelkich norm przewidywanych prawem w zakresie ochrony środowiska przy wykorzystaniu dostępnych technologii, to może się ona ubiegać nawet o wsparcie na ten cel z pieniędzy funduszu społecznego, czyli z pieniędzy podatnika...
Na zakończenie konferencji Iwona Zięba, przedstawicielka Niemodlińskiego Klubu Ekologicznego, w skład którego wchodzi także Społeczny Komitet Oporu Przeciwko Przemysłowej Produkcji Trzody Chlewnej, przybliżyła okoliczności, w jakich doszło do zablokowania z przyczyn formalno-prawnych zainstalowania się w kurnikach Opolskich Zakładów Drobiarskich na terenie Grodźca i Michałówka stada matecznego macior firmy Animex, będącej częścią amerykańskiego giganta, czyli firmy Smiethfield Foods.
- Nie byłoby tego sukcesu, gdyby nie współpraca wielu środowisk niemodlińskich, także sołectw i samych władz samorządowych gminy i powiatu Niemodlin - powiedziała Iwona Zięba. Cieszy fakt, że udało się doprowadzić do blokady poczynań Smithfielda na terenie gminy Niemodlin w rejonie wsi Grodziec i Michałówek, jednak to wcale nie oznacza, iż inne gminy na terenie Opolszczyzny i innych regionów Polski mogą się czuć bezpieczne. Dlatego ta konferencja i wiedza tutaj zdobyta na temat działań takich firm powinny posłużyć innym jako przykład, że działania społeczne podjęte w stosownym czasie mogą zapobiec niepotrzebnym nikomu inwestorom.
Marek Garbacz, Niemodlin
Nasz Dziennik 28-06-2004

Autor: DW