Wygrajcie! Tylko i aż
Treść
Są tylko cztery wolne miejsca. O jedno z nich od dziś do niedzieli walczyć będą w Porto polscy siatkarze. Jeśli się im uda, jeśli zwyciężą w turnieju kwalifikacyjnym, awansują do igrzysk olimpijskich w Atenach. Jeśli nie - w najważniejszej imprezie sportowej roku nie weźmie udziału ani jeden zespół z Białym Orłem na koszulkach. Takiego wariantu jednak nie dopuszczamy.
Zasady były surowe - na igrzyskach zagrają gospodarze - Grecy, a reszta drużyn awans będzie musiała sobie wywalczyć. Także mistrzowie olimpijscy (Serbowie), świata (Brazylijczycy) i Europy (Włosi). Oczywiście i Polacy. Jesienią ubiegłego roku kwalifikacje zapewniły sobie najlepsze drużyny Pucharu Świata, w styczniu czołowe ekipy turniejów kontynentalnych. W jednym z nich - w Lipsku - grała nasza reprezentacja. I zaprezentowała się strasznie, nie tylko przegrywając mecz za meczem, ale i czyniąc to w stylu dalekim od oczekiwanego.
Dziś wiadomo, że na olimpiadzie zagrają: Grecja, Brazylia, Włochy, Serbia i Czarnogóra, Rosja, Argentyna, USA oraz Tunezja. Pozostała czwórka wyłoniona zostanie z turniejów kwalifikacyjnych: w Porto, Madrycie (awansują tylko zwycięzcy) i Tokio (zwycięzca oraz najlepszy zespół azjatycki).
Polacy grać będą w Porto - z gospodarzami, Wenezuelą i Kazachstanem. W zgodnej opinii to grupa - choć wcale niełatwa - najlepsza z możliwych. Dziś nasi zmierzą się z Wenezuelą, jutro z Portugalią i po tych dwóch meczach wiele, jeśli nie wszystko powinno już być jasne. Kluczem do sukcesu w pojedynku z siatkarzami z Ameryki będzie powstrzymanie znakomitego Ernando Gomeza. Jeśli to się uda - wygramy. Najtrudniejszy sprawdzian Polaków czeka w sobotę. Portugalia dopingowana przez fanatycznych kibiców na pewno poprzeczkę postawi wysoko. To świetnie wyszkolony zespół, mocny w obronie, grający siatkówkę kombinacyjną, lubiącą szybkie kontrataki. Ale do pokonania. Z kolei Kazachowie, teoretycznie najłatwiejszy przeciwnik, imponują świetnymi warunkami fizycznymi.
W polskiej drużynie panuje ogromna mobilizacja. Wszyscy zawodnicy są świadomi stawki. Tym bardziej że dla większości z nich (ze względu na wiek) jest to najprawdopodobniej ostatnia szansa na grę na igrzyskach. Trener Stanisław Gościniak podkreśla ich determinację i wiarę w to, że w Porto będzie dobrze. Polacy przygotowywali się do turnieju długo i starannie. Szkoleniowiec nie zaniedbał niczego. Także odpowiedniego nastawienia mentalnego i psychicznego. Wiedząc, że często gospodarzom pomagają także "gospodarscy" sędziowie, w towarzyskich meczach z Australią i Białorusią poprosił arbitrów, by w każdym z setów w kontrowersyjnych okolicznościach zabrali naszym kilka punktów. - Mam nadzieję, że jeśli takie sytuacje się zdarzą w Porto, to wyzwolą w nich sportową złość, a nie wyprowadzą ich z równowagi - podkreśla Gościniak.
Przed naszymi siatkarzami wielkie wyzwanie. Wielkie, bo wcześniej bez sukcesu o awans na igrzyska walczyli piłkarze nożni, ręczni i wodni, siatkarki, koszykarki, hokeiści na trawie. Gdyby podopiecznym Gościniaka nie udało się w Porto wygrać, w Atenach Polska nie miałaby swego przedstawiciela w grach zespołowych. Takiego wariantu nie zakładamy.
Piotr Skrobisz
Nasz Dziennik 21-05-2004
Autor: DW