Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wygrajcie, Biało-Czerwoni!

Treść

47 tysięcy widzów na trybunach Stadionu Śląskiego w Chorzowie, miliony przed ekranami telewizorów trzymać będzie dziś kciuki za piłkarzy reprezentacji Polski, wierząc, że zwycięsko zakończą mecz eliminacji Euro 2008 z Belgią. Taki wynik da Biało-Czerwonym historyczny awans i miejsce w historii. Nasi jeszcze nigdy nie grali w mistrzostwach Europy, nigdy też nie mieli tak ogromnej szansy jak teraz. Wszystko w ich rękach, nogach i głowach.

W listopadzie ubiegłego roku w pierwszym pojedynku obu drużyn Polska pokonała w Brukseli Belgię 1:0. Wówczas gospodarze mieli jeszcze teoretyczne szanse na awans do mistrzostw, nasi dopiero gruntowali swe pozycje. Dziś podopieczni Leo Beenhakkera pewnie zmierzają ku bramom Euro 2008, a Rene Vandereycken buduje zespół, który w przyszłości dostarczy nieco radości kibicom sfrustrowanym po przegranych eliminacjach. Mimo to Holender ostrzega, że Polaków czeka bardzo ciężki mecz, a jego podopieczni podkreślają, iż są tego świadomi. Rywale nie mają bowiem nic do stracenia. Wyjdą na boisko bez presji, na luzie, nic na nich nie będzie ciążyło. Mają młody, zdolny zespół, w którym - jak przyznaje Beenhakker - jest wielu zdolnych i groźnych zawodników. - Motywacji nam nie zabraknie - mówi Vandereycken. Belgijski trener mógł w ostatnich dniach skarżyć się na ból głowy. Z różnych przyczyn w dzisiejszym meczu nie będzie mógł bowiem skorzystać z usług aż sześciu czołowych graczy, w tym Gerta De Vliegera, Gaby'ego Mudingayia i Wesleya Soncka. I choć szczególnie odczuje brak tego ostatniego, nie załamał rąk. Vandereycken marzy o dobrym zakończeniu eliminacji i uprzykrzeniu życia naszej drużynie. Polacy wiedzą o tym i się nie przejmują. Mają bowiem świadomość wagi dzisiejszego starcia i wiedzą, na co ich stać. Przez ostatnie miesiące wykonali gigantyczną pracę, przeszli długą i ciężką drogę i nie mogą swej szansy zmarnować na sam koniec. Beenhakker nie przejmuje się presją. - Poradzimy sobie. Już przed meczem z Portugalią była ogromna, ale udało się ją przezwyciężyć - mówi. - Belgów szanujemy, ale się ich nie boimy - dodaje. Michał Żewłakow, jeden z najbardziej doświadczonych zawodników naszej drużyny, jest przekonany, że dziś nic złego w Chorzowie się nie wydarzy: - Jeśli zagramy na takim poziomie jak potrafimy, będzie dobrze - obiecuje. Beenhakker pośle na boisko sprawdzoną jedenastkę, choć nie wyklucza jednej niespodzianki. Chodzi o obsadę prawej strony pomocy, gdzie mogą zagrać Jakub Błaszczykowski bądź Wojciech Łobodziński. To jedyna niewiadoma. Poza tym na murawie powinni się pojawić: Artur Boruc, Marcin Wasilewski, Jacek Bąk, Michał Żewłakow, Grzegorz Bronowicki, Radosław Sobolewski, Mariusz Lewandowski, Jacek Krzynówek, Euzebiusz Smolarek i Maciej Żurawski.
Trzy punkty zapewnią Polsce awans do mistrzostw niezależnie od wyników pozostałych meczów grupy A. Innego scenariusza nasi nawet sobie nie wyobrażają. W "polskiej" grupie Portugalia zagra dziś z Armenią, Finlandia z Azerbejdżanem, a Serbia z Kazachstanem. Jeśli obędzie się bez niespodzianek i zwycięstwa odniosą faworyci - Biało-Czerwoni będą już pewni swego, a o pozostałe jedno miejsce zażarty bój stoczą w środę: Portugalia, Finlandia i Serbia.
Sobota na europejskich boiskach zapowiada się niezwykle gorąco. Awans do Euro 2008 wywalczyły już Grecja (grupa C), Niemcy i Czechy (D) oraz Rumunia (G). Pewni swego wciąż nie są mistrzowie świata, Włosi (B), którzy w przypadku porażki ze Szkocją znajdą się w niezwykle trudnej sytuacji. W Oslo być może decydujący o wszystkim bój stoczą Norwegia z Turcją (C). Wygrana zapewni awans gospodarzom, inny wynik przedłuży emocje do środy.
Uwaga całego piłkarskiego świata skupi się jednak przede wszystkim na grupie E, gdzie może dojść do największej i najbardziej spektakularnej sensacji. Jeśli Chorwacja wygra z Macedonią - nikt i nic kwalifikacji jej nie odbierze. Takiego scenariusza wszyscy się zresztą spodziewają. Pojedynek dnia rozegrany zostanie w Tel Awiwie, gdzie Izrael zagra z Rosją. Wygrana gości da im awans na drugie miejsce w tabeli (kosztem Anglii, która pauzuje) i praktycznie zapewni awans (wszak w środę spotkają się z Andorą). Oznaczać to będzie klęskę Wyspiarzy. Euro 2008 bez Anglii? Brzmi nieprawdopodobnie, ale jest niezwykle realne.
Piotr Skrobisz
"Nasz Dziennik" 2007-11-17

Autor: wa