Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wyborcze przyspieszenie

Treść

Wcześniej niż przewiduje konstytucyjny kalendarz, prezydent Aleksander Kwaśniewski i marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz ogłosili terminy wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Będziemy chodzić do urn co dwa tygodnie, poczynając od 25 września. Lewica nie rezygnuje z pomysłu połączenia I tury wyborów prezydenckich z referendum eurokonstytucyjnym.

Najpierw zagłosujemy 25 września, by wybrać posłów i senatorów. Potem 9 października w I turze wyborów prezydenckich i - niemal na pewno, bo żaden z kandydatów nie ma realnych szans na zdobycie 50 proc. głosów w pierwszym głosowaniu - 23 października w II turze.
O terminach najważniejsze obok premiera osoby w państwie poinformowały, ale... ich nie zarządziły. Wszystko dlatego że według kalendarza przewidywanego przez Konstytucję wybory prezydenckie mogą być rozpisane najwcześniej 23 maja. Zdaniem komentatorów, krok, na który zdecydowali się prezydent i marszałek Sejmu, jest w interesie SLD. Po pierwsze, przy okazji Cimoszewicz poinformował, że nie będzie kandydował na prezydenta, więc SLD musi zacząć szukać natychmiast kandydata, a po drugie, nagromadzenie w tym samym czasie formowania się nowego rządu (a tu lewica przewiduje kłótnie powyborcze) i elekcji prezydenckiej daje iluzoryczne szanse na pokonanie w ostatecznym wyścigu kandydata tzw. prawicy. - Te terminarze nieco wyprzedziliśmy ze względu na możliwość lepszego przygotowania wyborów - zaznacza prezydent. - Działamy tutaj w zgodzie i w oparciu o pewne wspólnie podzielane przesłanki - dodaje Cimoszewicz.
Prezydent nie wykluczył, że referendum w sprawie unijnej konstytucji nadal może się odbyć razem z I turą wyborów prezydenckich. Podkreślił jednak, że dotąd Sejm nie podjął decyzji, jak przeprowadzić ratyfikację traktatu (czy w drodze parlamentarnej, czy w referendum).
Mikołaj Wójcik

"Nasz Dziennik" 2005-05-19

Autor: ab