Przejdź do treści
Przejdź do stopki

WTO wciska mutanty

Treść

Światowa Organizacja Handlu (WTO) w tym tygodniu orzekła wstępnie, że kraje Unii Europejskiej nielegalnie wstrzymywały import ze Stanów Zjednoczonych organizmów zmodyfikowanych genetycznie (GMO). Wcześniej, w maju 2003 r., Stany Zjednoczone, Kanada oraz Argentyna zaskarżyły Unię Europejską do WTO z powodu nielegalnych praktyk.
Według oskarżycieli, unijne moratorium na import żywności oraz roślin zmodyfikowanych genetycznie, które miało miejsce w latach 1998-2004, było protekcjonizmem i nie miało związku z odkryciami i postępem naukowym w dziedzinie genetyki.
Unia Europejska utrzymywała, że potrzebuje więcej czasu, by zbadać wpływ roślin zmodyfikowanych genetycznie na środowisko naturalne. Jednocześnie uzależniła dostosowanie się do wymogów WTO od wyników tych badań. Światowa Organizacja Handlu orzekła jednak we wtorek, że unijne moratorium na uprawę roślin zmodyfikowanych genetycznie narusza zasadę wolnego handlu oraz łamie prawo międzynarodowe w tej sprawie.
Kraje, które skarżyły Unię, w tym Stany Zjednoczone, utrzymują, że nie ma żadnych naukowych dowodów na to, że tzw. mutanty są szkodliwe dla środowiska naturalnego. Stacja BBC, która podała tę informację, zastrzega, że ostateczne orzeczenie WTO ma zapaść w tym roku. Eksperci zwracają uwagę, że Unia uchyliła moratorium na GMO dwa lata temu, dopuszczając pewną ilość zmodyfikowanej genetycznie kukurydzy, jednak USA domagają się, by zakaz został zniesiony na podstawie ekspertyzy naukowej, a nie decyzji politycznej.
Wiele ośrodków badawczych wskazywało już wcześniej na szkodliwe działanie organizmów zmodyfikowanych genetycznie zarówno na organizm człowieka, jak i środowisko naturalne.
JS



Dr Zbigniew Hałat - lekarz medycyny, specjalista epidemiolog, prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia i Konsumentów:
Najwyraźniej w całej sprawie przeważyła koncepcja wolności handlu. Jest to wartość urojona, obecnie stawia się ją ponad zdrowiem człowieka i środowiska naturalnego. Trzeba jednak powiedzieć, że wbrew uzgodnieniom WTO w ramach porozumień traktatowych w UE każdy kraj ma prawo - kierując się zasadą zdrowia obywateli oraz ochroną środowiska - zakazać wprowadzania na swój obszar produktów, które mogą naruszyć tego rodzaju wartości. Korzysta z tego prawa np. Grecja, która ogłosiła swoje terytorium terenem wolnym od GMO. Z całym naciskiem podkreślam, że istnieją niepodważalne dowody szkodliwego wpływu GMO na środowisko naturalne. Są znane liczne dokumenty brytyjskich naukowców, którzy badali tę kwestię. Do skażenia dochodzi m.in. podczas procesu zapylania roślin pyłkiem pochodzącym od roślin zmodyfikowanych genetycznie. Pyłek roślin transgenicznych jest szkodliwy m.in. dla środowiska owadów, w tym pszczół. Trzeba tu jasno powiedzieć, że w tym przypadku dochodzi do istnej "czystki genetycznej". Na skutek tego procesu powstają zupełnie nowe rodzaje białek, szkodliwych dla człowieka. Otyłość, cukrzyca czy zachorowania na raka, szeroko rozpowszechnione obecnie w Stanach Zjednoczonych, mogą mieć właśnie w tym swą przyczynę. Odnośnie do podtrzymywanych przez WTO twierdzeń, że nie ma dowodów na szkodliwość roślin GMO, trzeba koniecznie powiedzieć o rozwijającej się w świecie tzw. korupcji naukowej, polegającej na zależności badań naukowych od prywatnych inwestorów czy koncernów. Zjawisko to - szczególnie na Zachodzie - przybrało rozmiary alarmujące.
not. JS

"Nasz Dziennik" 2006-02-09

Autor: mj