Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wszyscy byli trochę zmęczeni

Treść

Ponad trzy godziny zajęło premierowi Donaldowi Tuskowi zanim od momentu wejścia na mównicę poprosił Sejm o wotum zaufania do swojego rządu. Przez ten czas posłowie się nudzili, ziewali, a niektórzy nawet przysypiali. Co jakiś czas dyżurni posłowie wznosili oklaski, aby cała sala nie zasnęła. Na dzisiaj rano przełożono odpowiedzi Donalda Tuska na poselskie pytania i głosowanie nad wotum zaufania dla rządu.

- Wszyscy są trochę zmęczeni - mówił Donald Tusk po opuszczeniu sali posiedzeń, prosząc jednak o wyrozumiałość. - Rzeczywiście było to długie wystąpienie. To jest mój rekord i obiecuję, że nie będę go bił - zapewniał premier. Rekordowe przemówienie może kojarzyć się jednoznacznie. - Donald Tusk to Fidel Castro polskiej polityki - napisał na swoim internetowym blogu poseł PiS Zbigniew Girzyński. - Gdy się słucha exposé premiera Donalda Tuska i szuka analogii w przeszłości, to w historii Polski XX w. tylko Edward Babiuch w 1980 r. dorównywał mu formą i treścią - dodaje poseł. Na to, że premier Tusk może pobić długością swojego exposé wszystkie poprzednie, wskazywał już przydługi wstęp zajmujący mniej więcej połowę czasu, które miało zająć exposé według wcześniejszych zapowiedzi. We wstępie premier wyraził dumę z tego, iż Polacy zdecydowali, aby powierzyć mu służbę krajowi i dzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat: "dlaczego Polacy zmienili rząd". Tusk zapowiedział, że mottem jego rządu będzie "zaufanie". W jego przekonaniu, to, że wyborcy opowiedzieli się za zmianą władzy, wynikło z tego, iż "nie mieli zaufania do władzy, która do nich nie miała zaufania". - Koalicja PO - PSL zagwarantuje Polakom wolność, swobodę działania, wyzwolenie pozytywnej energii i pomoc - zapowiedział premier.

Dla każdego coś dobrego
Zdaniem Donalda Tuska, osiągnięcie "cudu gospodarczego" będzie możliwe dzięki obniżeniu podatków i właściwemu wykorzystania środków z unijnych funduszy. Zapowiedział również, że koalicja rządząca zaproponuje Polakom "liberalną politykę gospodarczą" i "solidarną politykę społeczną". Kto więc będzie chciał mieć w Polsce liberalną gospodarkę, będzie ją miał, a kto potrzebuje od państwa pomocy, dostanie ją - wynika z przemówienia premiera. Donald Tusk przekonywał też, że nie ma żadnej sprzeczności w jednoczesnym obniżaniu podatków i podwyżce wynagrodzeń w sferze budżetowej. - Tylko umysły zanurzone w ponurej, socjalistycznej przeszłości rozumują o gospodarce w kategoriach gry o sumie zerowej, że jak stąd się zabierze, to tu przybędzie, a jak tu przybędzie, to tam musi ubyć. Nie bierze się pod uwagę tego, co najpiękniejsze w wolnej gospodarce - że wolni ludzie, nieskrępowani zbyt wysokim podatkiem i zbyt skomplikowanymi przepisami wytwarzają coraz więcej dóbr - tłumaczył Tusk. Choć mówił o zamierzeniach poszczególnych resortów, nie usłyszeliśmy wielu konkretów, jak mają zostać wykonane obietnice. A tych przez trzy godziny pojawiło się tyle, że mogło się od nich zakręcić w głowie... Oprócz podwyżek dla sfery budżetowej Donald Tusk zapowiedział m.in. dążenie do zrównoważenia w ciągu kilku lat budżetu państwa, zmniejszenie deficytu budżetowego w przyszłym roku, obniżenie podatków, zmiany przepisów wspierające przedsiębiorczość, przyspieszenie budowy dróg i autostrad, stworzenie lepszych warunków do budowy mieszkań - nowy rząd ma sprawić, że tańsze będą grunty budowlane, zapowiada walkę z korupcją, zmniejszenie kosztów administracji, podjęcie działań, aby język migowy stał się językiem urzędowymdo 2012 roku boisko ze sztuczną nawierzchnią i oświetleniem w każdej gminie i długo by jeszcze wymieniać. Donald Tusk chce też, abyśmy jak najszybciej byli gotowi na przyjęcie w Polsce euro. Premier zapowiedział, że do 2012 roku bezrobocie w Polsce nie powinno być większe niż średnia europejska. Rząd ma przygotować również czteroletni program prywatyzacji. Zmniejszona ma być liczba firm uznawanych za strategiczne dla kraju i zarazem takich, w których Skarb Państwa powinien zachować kontrolę. W 2009 roku ma zostać natomiast zniesiony pobór do wojska. Już w przyszłym roku, według premiera Tuska, zakończy się misja naszych wojsk w Iraku.
Więcej konkretów usłyszeliśmy wobec planów reformy opieki zdrowotnej. Szpitale mają być przekształcone w spółki prawa handlowego, a o ich losie powinny decydować samorządy. Narodowy Fundusz Zdrowia ma zostać podzielony na konkurujące ze sobą ubezpieczalnie. Oczywiście premier obiecał, obok godziwych płac dla lekarzy i pielęgniarek, również zwiększenie dostępności usług medycznych i skrócenie czasu oczekiwania na wizytę u lekarza. W dziedzinie edukacji premier zapowiedział szerokie konsultacje w sprawie wprowadzenia bonu edukacyjnego. Zapowiedział również rozpowszechnienie przedszkoli. Premier Donald Tusk pochylił się też nad problemami wsi. - Koniec z przedstawianiem wsi jako balastu. Niech nikt z tej mównicy nie traktuje rolnictwa jako balastu - mówił premier. Jednak nie uściślił, do kogo były skierowane te słowa. Biorąc pod uwagę sejmowe towarzystwo: PO, PiS, SLD i PSL, można się jedynie domyślać, że napominał w ten sposób kolegów z własnego klubu, którzy mają szczególnie liberalne spojrzenie na gospodarkę.

Rząd PPR
- Donald Tusk swoje exposé w niewielkim stopniu wypełnił treścią. Był to akt bardziej socjotechniki niż exposé rządu, który chce dokonać w Polsce zmian - oceniał były premier Jarosław Kaczyński. Posłowie PiS zwracali też uwagę, że część z tych rzeczy, które Tusk zapowiedział, iż dopiero będzie robił, jest już właściwie przygotowanych w ministerstwach przez rząd PiS - jak chociażby opracowanie sieci dróg czy dokończenie reformy emerytalnej.
Prezes PiS zapowiedział, że jego partia chce być życzliwa wobec nowego rządu, bo "chcemy być życzliwi dla Polski". Choć, jak zaznaczył, opozycja w demokratycznym państwie musi zajmować krytyczną pozycję.
Dał też rządowi trochę czasu. - Jest za wcześnie na rozliczanie tego programu. Chciałem zapewnić, że chciałbym cudu. To rzeczywiście kwestia cudu - mówił Jarosław Kaczyński o możliwości realizacji tego, o czym przez trzy godziny mówił Donald Tusk. Dodał, że liczył, iż w exposé bardziej będzie odzwierciedlony program PSL, gdyż Waldemara Pawlaka zna jako człowieka, który ma "dużą, praktyczną wiedzę o gospodarce". Na programie Platformy, który zdominował mowę premiera, jego poprzednik na tym stanowisku nie zostawił suchej nitki. Według Jarosława Kaczyńskiego, tych programów Platforma ma trzy - ten z kampanii wyborczej, który politycy PO głosili w wyborczych wystąpieniach, ten spisany na papierze, i kolejny - zawarty w exposé. PPR - pacyfikacja, petryfikacja i restauracja - takim mianem program rządu Donalda Tuska określił były premier. Wytknął, że proponowana przez PO polityka zmierza do wzmocnienia w naszym kraju korporacji. - Wracają lata 90. Zamysł petryfikacyjny powoduje, że mamy do czynienia z restauracją przedrywinowskiego systemu - analizował Jarosław Kaczyński. - Jeżeli w paru słowach ująć - nie ten deklarowany, lecz ten program rządu, który wynika z analizy - będzie to pacyfikacja, petryfikacja i restauracja, PPR, a reszta jest cudem - kończył przemówienie Jarosław Kaczyński.
Artur Kowalski
"Nasz Dziennik" 2007-11-24

Autor: wa