Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych
Treść
O ile w uroczystość Wszystkich Świętych oddajemy cześć Bogu w Jego świętych, o tyle 2 listopada to okazja, by pochylić się nad pamięcią tych, którzy odeszli, a jeszcze nie dojrzeli do pełni spotkania z Bogiem. To przypomnienie prawdy wiary o istnieniu czyśćca, świętych obcowaniu i życiu, "które się zmienia, ale się nie kończy".
Istnieją świadectwa, wedle których już w II w. po Chrystusie gromadzono się, by modlić się za zmarłych. Obchód Dnia Zadusznego zainicjował w 998 r. św. Odylon (zm. 1048 r.) - czwarty opat klasztoru benedyktyńskiego w Cluny (Francja). Praktykę tę początkowo przyjęły klasztory benedyktyńskie, ale wkrótce za ich przykładem poszły także inne zakony i diecezje. W XIII w. święto rozpowszechniło się na cały Kościół Zachodni. W Polsce tradycja obchodzenia wspomnienia Wiernych Zmarłych zaczęła się tworzyć już w XII w., a z końcem wieku XV była znana w całym kraju. W ostatnich dziesięcioleciach da się zauważyć - głównie za sprawą niedoinformowanych mediów - spore zamieszanie w rozumieniu istoty dwóch następujących po sobie listopadowych dni: dla wielu uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to jedno i to samo. Jest to błąd. Dochodzi do tego lansowanie obcego kulturowo, wywodzącego się z pogaństwa zwyczaju świętowania Halloween, który na szczęście jakoś niezbyt się w Polsce przyjmuje. Pojawiły się także wirtualne cmentarze, na których można (oczywiście za opłatą, wynoszącą od 4 do 300 zł) postawić nagrobek, zapalić znicz, zostawić wpis w księdze kondolencyjnej. To wszystko sprawia, że gubi się istota rzeczy. Nawet ludzkie przemijanie zaczyna podlegać prawom komercji, a śmierć, konieczność rozliczenia się kiedyś ze swojego życia zostają jeszcze bardziej zepchnięte na margines ludzkiej świadomości.
W rozumieniu chrześcijaństwa śmierć nie jest tragedią - jest wejściem w inny wymiar istnienia. Po niej następuje sąd, który sprawia, że człowiek, uprzednio otrzymawszy zdolność rozeznania w prawdzie swojego życia, lokuje siebie w jednym z miejsc: Niebie, piekle bądź czyśćcu. Biblia uczy nas, że istnieje możliwość pomocy tym, którzy dojrzewają do chwały Nieba w czyśćcu - jest to dogmat o tzw. świętych obcowaniu. Można to uczynić poprzez modlitwę, z Eucharystią na czele, ofiarowanie odpustów w intencji zmarłych. Bardzo trudno jest zrozumieć, czym jest czyściec. Teologia próbuje tłumaczyć go jako stan człowieka, który trwa w oczekiwaniu na zbawienie. Który cierpi i wie, że sam nic już nie może zrobić dla siebie. Wie, że będzie zbawiony, ale też jest świadom, że musi jeszcze do niego dojrzeć. Radość miesza się z tęsknotą.
Jeżeli prawdą jest, że miłość nie umiera, to wielką lekkomyślnością byłoby zapomnienie, pozostawienie tych, których kochaliśmy za życia, samym sobie. Byłoby to zaprzeczeniem miłości. Niech to ona właśnie prowadzi nas dziś na cmentarze, a nie sam tylko zwyczaj, tradycja czy pusty obowiązek. To za mało. Ani internetowe cmentarze, ani nowe dziwaczne tradycje nie zastąpią nadziei, która ma swoje źródło w Bogu, w której nie ma miejsca na nicość. I tylko w Nim. Listopadowy Dzień Zaduszny to okazja do tego, aby tę prawdę jeszcze raz sobie mocno uświadomić.
Marcin Jasiński
"Nasz Dziennik" 2007-11-02
Autor: wa