Wspomnienia kontemplacyjne
Treść
Rozmowa z krytykiem literackim Waldemarem Smaszczem na temat najnowszej książki Ojca Świętego Jana Pawła II "Wstańcie, chodźmy!"
Jak przyjął Pan nową książkę Jana Pawła II "Wstańcie, chodźmy!"?
- Sama informacja, że ukaże się nowa książka Jana Pawła II, musi poruszyć wszystkich, którzy interesują się jego osobą i dokonaniami. Teksty oficjalne ogłaszane w Watykanie są zupełnie inne od osobistych tekstów Papieża. Zawsze sięgam po książki Jana Pawła II ze szczególnym nastawieniem, ponieważ od początku tego wyjątkowego pontyfikatu żyje we mnie głębokie przekonanie, iż Karol Wojtyła jest człowiekiem słowa poetyckiego. Pełni ono bowiem wielką rolę w Biblii. Całe Pismo Święte posługuje się językiem sprawozdawczym, ponieważ pisali je raczej prości ludzie, szczególnie Ewangelie Nowego Testamentu. Niemniej jednak tam, gdzie człowiek miał wyśpiewać, wypowiedzieć zachwyt nad tajemnicą, zawsze sięgał po język poetycki. Weźmy dla przykładu Psalmy ze Starego Testamentu czy Kantyk Maryi "Wielbi dusza moja Pana" z Nowego Testamentu. Dlatego Ojciec Święty nigdy nie zrezygnował z używania języka poetyckiego.
Dlaczego jednak Ojciec Święty sięga po język poetycki w książce, która ma charakter autobiograficzny? Czy nie lepiej byłoby pewne fakty opisać za pomocą prozy?
- Każdy, kto weźmie do ręki książkę "Wstańcie, chodźmy!", już po jej przeglądnięciu zauważy, że Ojciec Święty odwołuje się w niej bardzo często do poezji, i to głównie do własnych utworów. Dlaczego to robi? Otóż, potwierdza rolę słowa poetyckiego. Skoro o jakiejś sprawie Jan Paweł II powiedział już w poezji, to we własnym przekonaniu najbardziej zagłębił się w problem, dotknął tajemnicy. Mówienie o tym samym prozą byłoby już pewnym uproszczeniem. Najlepszym dowodem na potwierdzenie tych słów jest rozdział "Stanisław" opowiadający o świętym Stanisławie. Otóż nowego tekstu prozatorskiego mamy tu jedynie 6 wersów, w których mowa jest o tym, że autor napisał już wcześniej poemat "Stanisław", gdzie opisywał tworzenie się ścisłych związków między Ojczyzną a Kościołem na przestrzeni wieków. Później są już tylko cytowane duże fragmenty tego poematu.
Do jakich jeszcze strof sięga w swojej książce Jan Paweł II?
- Bardzo wzruszające jest dla mnie, iż Ojciec Święty cytuje w swojej książce fragment wiersza Jerzego Liberta "Uczę się ciebie człowieku...". Przypomnę, że w tym roku mamy 100. rocznicę urodzin tego poety. Wszystkie środki masowego przekazu bębnią o Roku Gombrowiczowskim, w telewizji przypominane są jego sztuki. Myślę, że tych zwolenników Gombrowicza jest w rzeczywistości mniej niż szumu wokół całego tego wydarzenia. Jerzy Libert, chociaż żył jedynie 27 lat, był największym przedstawicielem liryki religijnej okresu międzywojennego. Można powiedzieć, że dzięki poezji Jerzego Liberta mamy dziś lirykę Karola Wojtyły czy utwory księdza Jana Twardowskiego i całą odnowioną poezję religijną. Przy odwołaniach Papieża do innych poetów w jego książce pojawia się właśnie Libert. Proszę więc zwrócić uwagę, jak uważne są lektury Ojca Świętego.
Jeżeli twierdzi Pan, że książka "Wstańcie, chodźmy!" przetkana jest językiem poezji, to czy można zaliczyć ją do tzw. książek wspomnieniowych?
- Sam Ojciec Święty pisze, że jego nowa książka jest kontynuacją utworu "Dar i Tajemnica". Jednak ta pierwsza książka była moim zdaniem bardziej wspomnieniowa, "Wstańcie, chodźmy!" taka nie jest. Myślę, że zaważył na tym fakt, iż autor niezwykle uformował widzenie własnego życia, własnego powołania i rozeznał, co się działo wokół niego. Dlatego ta książka jest bardziej medytacją niż wspomnieniem. Są w niej oczywiście konkretne wydarzenia, które miały miejsce, jednak są one tylko jakby siatką przebiegu wydarzeń, a najważniejsze są wplecione w tę siatkę przemyślenia i kontemplacje, zdania, które mogą z nami pozostać na zawsze. Dzięki temu książka ta może stać się dla nas przewodnikiem do życia duchowego. Weźmy tu na przykład zdania takie jak: "Ja za wszystkich, po prostu, modlę się dzień w dzień" czy "Każdego przyjmuję jako osobę, którą przysyła Chrystus". Zdania proste, ale jakże wielkie. Nazywam więc książkę "Wstańcie, chodźmy!" wspomnieniami medytacyjnymi i gorąco ją wszystkim polecam, ponieważ jej lektura może przynieść wiele radości.
Dziękuję za rozmowę.
Adam Białous
Nasz Dziennik 1-05-2004
Autor: DW