Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wróciłem do Polski

Treść

Z Ryszardem Jakubowskim ps. "Boruta", uczestnikiem Powstania Warszawskiego odznaczonym wczoraj Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Paweł Tunia

W jakiej części Warszawy walczył Pan w czasie powstania i jakie były dalsze Pana losy?
- Pochodzę z Warszawy, urodziłem się na Nowolipkach. Powstanie zacząłem od stopnia kaprala, skończyłem jako podporucznik. Walkę rozpocząłem na Woli, a zakończyłem na Poczcie Dworcowej. Walczyłem też na Starówce i w Śródmieściu. Byłem ranny, przedzierałem się kanałami. 57 lat życia po wojnie spędziłem poza granicami Polski. Po powstaniu trafiłem do II Korpusu. Następnie skończyłem w Anglii politechnikę. Początkowo pracowałem jako pomocnik malarza, potem jako majster, a ostatecznie, dzięki Panu Bogu i polskiej inteligencji, skończyłem jako dyrektor grupy firm. Zawsze miałem ogromną wiarę w polską inteligencję i nie dziwię się, że Polacy, którzy teraz tam wyjeżdżają, dochodzą do dobrych stanowisk. Jestem pewien, że wrócą, tak jak ja wróciłem, tylko daj im Boże, aby zrobili to wcześniej, bo ja dopiero od dwóch lat mieszkam w Polsce.

Miał Pan związki z Polską w czasie pobytu na emigracji?
- Oczywiście. Poznałem Polskę bardzo dobrze w tym czasie, nawet sami Anglicy mnie wciągnęli w pracę społeczną dla Narodu Polskiego. Byłem wtedy już dyrektorem, zadzwonili do mnie i zapytali, czy nie pomógłbym przewozić dary z Anglii do Polski. Bardzo się ucieszyłem, wiedziałem, że jest to mój święty obowiązek. Tak to się zaczęło, a trwało przez 13 lat. Ta pomoc rozpoczęła się po stanie wojennym, ale ja zacząłem przyjeżdżać do Polski jeszcze w czasach Gomułki.

Jak odbiera Pan przyznanie odznaczenia przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego?
- Byłem zaskoczony, że otrzymam odznaczenie. Jestem zbudowany odwagą cywilną pana prezydenta Kaczyńskiego i jego brata, premiera. Zdaję sobie sprawę, że to, co osiągnięto w Polsce już w tej chwili, było nie do pomyślenia dwa lata temu. Wielu ludzi uwikłanych w afery i korupcję jest zagrożonych, ale zwykli, uczciwi ludzie nie mają się czego bać.

Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2007-07-30

Autor: wa