Wódka lała się strumieniami
Treść
Reklamy nietrafiające do klientów, horrendalnie wysokie wydatki na cele reprezentacyjne, w tym alkohol, zbędne usługi firm dbających o wizerunek - to najpoważniejsze zarzuty sformułowane przez Najwyższą Izbę Kontroli pod adresem zarządzających spółkami skarbowymi. Inspektorzy badali, jak i ile pieniędzy wydały spółki Skarbu Państwa na reklamę, cele reprezentacyjne czy sponsoring w latach 2002-2004. Władze przedsiębiorstw w ogóle nie interesowały się racjonalnością tych wydatków, przez co przyczyniały się do "ugruntowania mechanizmu korupcjogennego". Szczególne dużo miejsca kontrolerzy Izby poświęcili opisowi sytuacji w KGHM Polska Miedź.
Kontrola objęła lata 2002-2004. Dotyczyła głównie kryteriów doboru realizowanych przedsięwzięć promocyjnych, w tym reklamowych i sponsorskich, oraz stopnia realizacji zaplanowanych korzyści, racjonalności wykorzystania środków przeznaczanych na cele reprezentacyjne i prawidłowości zlecania innym przedsiębiorcom wykonania przedsięwzięć promocyjnych. W czternastu spośród trzydziestu kontrolowanych firmach nie było przepisów wewnętrznych regulujących prowadzenie i finansowanie takiej działalności. W pozostałych spółkach miały one na tyle ogólny charakter, że w rzeczywistości doprowadzały do nieprzejrzystości i uznaniowości decyzji o wydawaniu pieniędzy. Ponadto tylko jedenaście przedsiębiorstw prowadziło badania skuteczności podjętych działań promocyjnych.
NIK zaleciła ministrowi Skarbu Państwa zainteresowanie się tą tematyką, a kontrolowanym jednostkom opracowanie szczegółowych przepisów i racjonalizację wydatków, w tym także na zakup napojów alkoholowych.
Aż w dwudziestu skontrolowanych spółkach kontrolerzy stwierdzili zakupywanie ogromnych ilości alkoholu na cele reprezentacyjne. Rekordzista to KGHM - blisko 348 tys. zł wydanych na ten cel. Alkohol był przeznaczany zarówno do konsumpcji w ramach poczęstunku i bankietów z okazji przeróżnych uroczystości, jak i na podarunki dla gości i kontrahentów. W badanym okresie KGHM wydawał dziennie na alkohol średnio 380 zł. Być może napojów procentowych wypijanych było więcej, bo oddzielny dział stanowi "konsumpcja". I tutaj bryluje koncern miedziowy - blisko 13 mln zł. Zdarzają się zapisy typu "spotkanie służbowe Prezesa Zarządu S. Speczika - wydatki reprezentacyjne" czy "kolacja służbowa, fundusz reprezentacyjny".
Niewiele w tym dziale odstaje Telewizja Publiczna: za prezesury Roberta Kwiatkowskiego ponad 7,5 mln zł poszło na tzw. wydatki reprezentacyjne. Na 59 zbadanych faktur 44 były opisane ogólnikowo, często bez określenia przedmiotu spotkania i jego uczestników. Standardowy limit wykorzystania służbowych kart kredytowych na wydatki reprezentacyjne wynosił w TVP 10 tys. zł miesięcznie.
Obszerny passus NIK poświęca KGHM, opisując zjawisko umów sponsoringowych zawieranych przez spółki państwowe. Pojawia się tutaj kwestia finansowania Agencji Wydawniczo-Reklamowej ARATUS, wydawcy lewicowego tygodnika "Przegląd". Tylko w 2002 r. KGHM zapłacił jej 671 tys. zł za "publikowanie materiałów promocyjnych" zleconych przez koncern. W rzeczywistości przez cały rok ukazało się jedynie dwanaście niewielkich materiałów. - Osoby zajmujące się tym wówczas nie miały doświadczenia w tej dziedzinie i widocznie nie przygotowały większej ilości materiałów - tłumaczy prezes Stanisław Speczik.
Wśród wydatków na cele promocyjne coraz częściej pojawiają się te związane z public relations. Zamawiający tłumaczą, że ma to na celu głównie promowanie marki w regionie lub branży. Sześć przedsiębiorstw, w tym m.in. KGHM, Elektrownia Opole i Grupa LOTOS, wydało na te cele łącznie ponad 45 mln zł. W przypadku koncernu miedziowego nie miało to niemal żadnego wpływu na sprzedaż. Działania te, podobnie jak reklama, nie były kierowane do potencjalnych odbiorców produktów tej firmy.
Ożywione kontakty z firmami typu PR innej spółki Skarbu Państwa - PZU Życie, są objęte postępowaniem prokuratorskim w sprawie Grzegorza Wieczerzaka. Za czasów jego prezesury ze spółki pieniądze były wyprowadzane na podstawie umów z ASAP Promotion Consultants, CEG Government Relations czy Agencją Marketingową ANON. Teraz na jaw wychodzi jeszcze inny wątek dotyczący umowy z firmą PR. Chodzi o GGK Public Relations - jedną z najbardziej znanych w Polsce, której szefuje Andrzej Halicki, były rzecznik prasowy Kongresu Liberalno-Demokratycznego (w ostatnich wyborach startował do Sejmu z warszawskiej listy Platformy Obywatelskiej). Wieczerzak zamawiał u niego analizy sytuacji politycznej uwzględniające sytuację prezydenta i jego otoczenia, rządu, parlamentarnych i pozaparlamentarnych partii i ugrupowań politycznych. Wreszcie "rozgrywki kuluarowe w parlamencie". W wypowiedzi dla jednej z gazet Halicki tłumaczył, że polegało to na codziennym przeglądzie gazet i pisaniu analiz. Trzystronicowe dokumenty były przesyłane do PZU co dwa tygodnie. Koszt to 2 tys. zł miesięcznie. Czy dziś też prezesi badają w ten sposób swoje polityczne umocowanie?
Mikołaj Wójcik
"Nasz Dziennik" 2005-12-06
Autor: ab