Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Włosi skłonni do ustępstw?

Treść

Sprzedaż części oddziałów BPH wraz z logo banku - to jedna z opcji kompromisu, do którego zaczyna się skłaniać UniCredito Italiano w rozmowach z polskim rządem. Strona polska oczekuje jednak znacznie więcej. - To za mała cena za "bonus" w postaci kontroli nad rynkiem - twierdzi Ministerstwo Skarbu Państwa.
W ramach dążenia do kompromisu z polskim rządem UniCredito Italiano rozważa sprzedaż marki BPH wraz z częścią oddziałów tego banku - podał brytyjski dziennik Financial Times, zastrzegając, że jest to tylko jedna z opcji. Artykuł w "FT" opublikowano dzień przed rozpoczynającą się dzisiaj rano kolejną turą rozmów między rządem a UniCredito na temat przyszłości należących do UCI banków Pekao SA i BPH. Włosi dążą do połączenia obu banków, na co nie zgadza się polski rząd.
"Taki ruch pozwoliłby polskiemu rządowi ogłosić częściowe zwycięstwo, a UniCredito zachować oszczędności, które ten włoski bank obiecał swoim inwestorom jako efekt fuzji" - ocenia "FT". Oszczędności te, szacowane na ok. 120 mln euro (144 mln USD), miały być osiągnięte m.in. poprzez likwidację dublujących się placówek obu banków i zwolnienie 2-6 tys. pracowników. Brytyjski dziennik pisze, że w kręgu UniCredito panuje przekonanie, iż włoski inwestor posiada silny mandat prawny, jeśli chodzi o zabiegi w kierunku fuzji banków, ale równocześnie UCI obawia się, że jeśli nie pójdzie na ustępstwa, "nieprzyjazny polski rząd" może mu w przyszłości utrudniać działalność.

Przeciek kontrolowany
Informacja gazety odzwierciedla do pewnego stopnia niektóre wątki negocjacji, co świadczyłoby, że jest to tzw. przeciek kontrolowany, pochodzący od włoskiego inwestora, który chce tą drogą wysondować reakcję strony polskiej. Co do meritum sprawy - strona polska z rezerwą podchodzi do tej nieoficjalnej oferty.
- Ta propozycja jest dalece niewystarczająca. Odsprzedanie części oddziałów pod marką BPH to śmieszna zapłata za "bonus" w postaci kontroli rynku - twierdzi nasz informator. - To nie znaczy, że koncepcja porozumienia nie mogłaby pójść w tym kierunku - dodaje. Polsce zależy na uratowaniu oddziałów banku w mniejszych miastach (do 100 tys. mieszkańców), którym grozi likwidacja w związku z dublowaniem się placówek Pekao SA i BPH, i w związku z tym strona polska jest zainteresowana przejęciem ich przez innego inwestora. Z naszych informacji wynika jednak, że rząd traktuje propozycję jako jeden z elementów kompromisu, ale oczekuje znacznie więcej. Informowaliśmy poprzednio, że w grę może wchodzić m.in. odsprzedaż przez UCI funduszy inwestycyjnych BPH i BPH Banku Hipotecznego.
Wczoraj w południe premier Kazimierz Marcinkiewicz spotkał się z grupą polskich negocjatorów, której przewodniczy wiceminister skarbu Paweł Szałamacha. Omówiono przebieg piątkowych rozmów z UniCredito oraz strategię dzisiejszych negocjacji. Rząd zamierza osiągnąć porozumienie jeszcze przed 5 kwietnia, tj. przed posiedzeniem Komisji Nadzoru Bankowego, która ma rozstrzygnąć sprawę ewentualnej zgody na wykonywanie przez UCI prawa głosu z akcji BPH. Zgoda KNB stanowiłaby wstępny krok w kierunku fuzji banków Pekao SA i BPH. - Do 5 kwietnia strony powinny podpisać przynajmniej list intencyjny - powiedział rzecznik MSP Marcin Mazurek.

Bruksela zamilkła?
Mazurek poinformował, że MSP m a już przygotowaną odpowiedź na list Komisji Europejskiej. Chodzi o kolejne pismo KE, w którym strona unijna domaga się wyjaśnienia, na jakiej podstawie rząd blokuje fuzję Pekao SA i BPH, która - w opinii KE - jest prostym następstwem fuzji na poziomie europejskim UniCredito z niemieckim bankiem HVB. Na tę ostatnią zaś już w październiku ub.r. Komisja wyraziła zgodę.
- Przygotowaliśmy bardzo obszerną i szczegółową odpowiedź - poinformował rzecznik MSP.
- Roznieśliśmy w pył zarzuty Komisji Europejskiej - twierdzą eksperci ministerstwa.
List KE stanowi pierwszy etap procedury przeciwko Polsce o złamanie unijnego prawa. Bruksela grozi Warszawie skierowaniem skargi do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. Tymczasem polski rząd już wcześniej skierował skargę do ETS na poczynania KE w sprawie fuzji. Od kilku dni KE zaprzestała głośnego strofowania Polski.
- Mamy mocne argumenty prawne - uważa Mazurek. Tego samego zdania są niezależni eksperci. Doktor Waldemar Gontarski, specjalista z zakresu prawa europejskiego i międzynarodowego, napisał w ekspertyzie dla Sejmu, że zakwestionowanie przez KE umowy prywatyzacyjnej Pekao SA z 1999 r. daje rządowi podstawę do renegocjacji tej umowy (np. podwyższenia ceny za Pekao) lub jej rozwiązania (tj. odzyskania Pekao dla Skarbu Państwa). Strona polska traktuje jednak skierowanie umowy do sądu jako "ostateczność".
Małgorzata Goss

"Nasz Dziennik" 2006-03-28

Autor: ab